Blog > Komentarze do wpisu

Szekspir i spółka

Księgarnia Shakespeare and Company, ParyżNie wiem, co lepiej oddaje jej charakter: słowo księgarnia czy raczej instytucja? Shakespeare & Company, obecnie mieszcząca się na 37 Rue de la Bûcherie w Paryżu to z pewnością już miejsce-mit o długiej i bujnej historii literacko-bukinistycznej. Przechodzę obok niej w piątkowe popołudnie. Ruch jest niewielki, ktoś pije kawę przy stoliku na zewnątrz, zezując na grzbiety tomów wystawione przed księgarnią i jednocześnie pochłaniając pierwsze zapachy wiosny. Docieram ostatecznie do środka dopiero po dwóch dniach, bo Paryż całym swoim bogactwem potrafi skutecznie mącić tory wyznaczonej trasy i oddalać od wcześniej powziętego celu.

Choć wciąż jest popołudnie, w Szekspirze i spółce, najbardziej znanej anglojęzycznej księgarni w Paryżu, panuje już całkiem przyjemny mrok rozbity przez ciepłe światło lamp. Książki zajmują każdy możliwy centymetr ściany, panoszą się na oknach i wzbijają aż po sam sufit na dodatkowo stworzonych półkach. Do dyspozycji jest drabina i po niej w niebezpiecznej pozie (bo przecież jak skupić się na wspinaniu, kiedy wzrok grzęźnie w setkach tytułów?!) można wznieść się dość wysoko.

Na parterze księgarni oferowane są głównie współczesne powieści, opracowania polityczne, socjologiczne i oczywiście podróżnicze. Specjalną sekcję stanowią książki dotyczące Paryża. Shakespeare & Company ma słabość do tzw. paper backów, czyli książek w miękkiej okładce. Być może to względy czysto praktyczne, bo księgarnia miejsca nie ma zbyt dużo.Tym bardziej, że Shakespeare & Company służy również za noclegownię dla pisarzy i bukinistów (w księgarni dostępnych jest 13 łóżek na piętrze). Ci, którzy odwiedzają to miejsce w ciągu dnia, mogą z nich korzystać, żeby poczytać książki w pokojach na górze. Tam bowiem mieszczą się całe stosy ksiąg, które nie są na sprzedaż. Kiedy szeprałam na górze w dość niebezpiecznym stosiku (spróbuj bezboleśnie wyciągnąć książkę z dołu piramidy zwierającej trzydzieści czy pięćdziesiąt z nich!), nagle coś zaszeleściło za półką. O mały włos nie poległam pod stosem. Po chwili dezorientacji okazało się, że po drugiej stronie miła osóbka o filigranowych kształtach postanowiła przełożyć się na drugi bok na znajdującym się tam łóżku, całkowicie zatopiona w lekturze). Pfiu, a już myślałam, że przyjdzie mi zmierzyć się z panem szczurem...

Księgarnia Shakespeare and Company, Paryż

Świat książki w Shakespeare and Company widziany z parteru

Pomysł z noclegiem dla pisarzy (nocleg możliwy jest pod warunkiem, że przeczyta się jedną książkę dziennie i popracuje godzinkę bądź dwie w sklepie) narodził się w głowie obecnego właściciela - George’a Whitmana, który na początku lat 50-tych minionego stulecia założył w obecnym miejscu angielską księgarnię. Sam Shakespeare & Company ma jednak o wiele dłuższą historię. Zaczęło się od niejakiej Sylvii Beach, która prowadziła pod tą nazwą sklepik z książkami po prawej stronie Sekwany na początku minionego wieku. To było miejsce spotkań pisarzy, których określono mianem Starconego Pokolenia (Lost Generation). Hemingway był podobno najlepszym klientem-przyjacielem, bo nie tylko przesiadywał tam wieki, dużo o sobie opowiadał, ale również rzeczywiście kupował książki. Zresztą księgarnia pani Beach miała to do siebie, ze przyciągała wszelkich biedujących pisarzy, dając im miejsce na częste spotkania i wymianę myśli.

Pani Sylvia miała też nosa do eksperymentalnych książek. To u niej wydrukowany został "Ulisses" Joyce’a. Zreszą pisarz był częstym gościem w księgarni. Podobnie zresztą jak Ezra Pound, F.S. Fitzgerald czy sama Gertruda Steiner, która zresztą swoimi narzekaniami, że właścicielka nie ma żadnych "zabawnych" książek, sprawiła, że w księgarni znalazły się również jej powieści.

Księgarnia Shakespeare and Company, Paryż

W drodze na drugi poziom do biblioteko-noclegowni

Druga wojna światowa niestety położyła kres tej fantastycznej instytucji. Shakespeare & Company odrodziła się jednak jak feniks z popiołów po drugiej stronie Sekwany. Wcześniej wspomniany już George Whitman otworzył anglojęzyczną księgarnię Le Mistral w latach 50-tych, którą po śmierci Sylvii Bleach przemianował na Shakespeare & Company (bez żadnego pozwolenia). W tym czasie Paryż nawiedziła kolejna fala amerykańskich literatów, więc nowa Shakespeare & Company stała się miejscem spotkań pokolenia beatników (właśnie w tej księgarni Ginsberg odczytał swój "Skowyt").

Księgarnia Shakespeare and Company, Paryż

Za półkami kryją się łóżka

George Whitman szacuje, że w Shakespeare & Company nocowało ok. 10 tys. osób. Przechadzając się po pięterku, dosłownie zawalonym książkami, muszę przyznać, że nocleg musiał być dość osobliwym przeżyciem. Bo spędzenie nocy w tym miejscu to jak zamienienie się w krasnala (sufity są bardzo niskie, więc czujesz się niemalże jak w krasnalej norce) i cofnięcie się do dopiero co odkrytej starej biblioteki, w której liczne woluminy pokryte są kurzem,a podłoga wydaje z siebie dobrze znajome mysie odgłosy.

Księgarnia Shakespeare and Company, Paryż

Piętro ma też coś dla melomanów

W Shakespeare & Company spędzam trochę czasu, podczytując wyłożone książki, wychodzę jednak z pustymi rękoma. Było nie było, ceny książek w Wielkiej Brytanii są jednak niższe. Opuszczam jeden próg, robię nagły skręt w bok i znajduję się za drugim – obok księgarni jest przecież antykwariat. Ponieważ mój odwrót jest tak błyskawiczny, nie notuję w głowie słów "antiquarian books", widniejących na szyldzie, które powinny mnie odpowiednio przygotować na szok cenowy. Sięgam po egzemplarz "Szatańskich werstetów" Rushdiego. Dobrze, że kucam na podłodze, a nie stoje, bo cena mogłaby każdego powalić z nóg – 175 euro. Tyle samo kosztuje Hemingway. Za 50 euro nabyć można jednynie "Oto Nowy Jork" E.B. White’a (o której pisałam tutaj i którą w Oksfordzie dostałam za 2 funty). Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko to są przecież pierwsze wydania! Choć kocham książki, pasje kolekcjonerskie nie są mi na szczęście tak bliskie, więc z Shakespeare & Company wychodzę z ocalonym od zagłady portfelem.

Księgarnia Shakespeare and Company, Paryż

Shakespeare and Company to też drogi antykwariat z książkami dla kolekcjonerów

czwartek, 18 lutego 2010, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/18 22:21:20
to ta sama ksiegarnia, ktora kiedys opisywala Chihiro! koniecznie musze sie tam wybrac. najpierw jednak trzeba obrac kierunek: Paryz!
-
Gość: bezdomna, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/18 22:57:58
Witam. :) Historia tej księgarni jest tak ciekawa, że wydaje się być aż niewiarygodna. Mam na myśli te wszystkie osobistości, które tam gościły. Naprawdę tak było? Czy też może to legendy? Szczerze przyznam, że uwielbiam takie historie. Lektura, lekturą, ale intrygujące szczegóły z życia pisarzy też mogą sprawić wiele radości. :)

PS. Bardzo lubię tu zaglądać. Twoje posty są naprawdę ciekawe. Pozdrawiam.:)
-
2010/02/19 08:55:03
Niezwykła historia. A miejsce i zdjęcia ukazujące kuluary tej magicznej księgarni rewelacyjne! Jestem oczarowana. :-) Pozdrawiam.
-
2010/02/19 10:29:31
@Shyjo: moze w Barcelonie znajdziesz "nieslubne dziecie" Shakespeare &Co? Na swojej drodze spotkalam juz kilka podobnych ksiegarni, ktore w mniejszym lub wiekszym stopniu nawiazuja do tradycji paryskiej ksiegarnii. Shakespeare &Co ma Wieden www.shakespeare.co.at/ - wyglada podobnie, prawda? Tylko to miejsce nie jest w zaden sposob powiazane z Paryzem, aczkolwiek oczywiscie dzieli ta sama milosc do ksiazek. W Nowy Jorku szekspirowa ksiegarnia jest zdaje sie albo na Madison Avenue albo na Lexington Avenue, ale nie ma takiego klimatu starego bukinistycznego centrum. W Czechach z kolei funkcjonuje cos takiego jak Shakespeare and Son (albo Sons). O ile mnie pamiec nie myli, to mozna znalezc ja w starych kamienicach m.in. w Pradze i w Ceskim Krumlovie.

Moze to bedzie Twoja mala misja, zeby sprawdzic, czy Szekspir ze spolka zawitali do Barcelony? ;)

A Paryz, oczywiscie, bezwzglednie trzeba odwiedzic! Z Londynu pociagiem to tylko chwilka, a do tego mozna przydybac dosc tanie bilety, jak sie podrozuje w mniej cywilizowanych godzinach. Udanej wyprawy!
-
2010/02/19 10:49:38
@Bezdomna: Dziekuje i bardzo mi milo :)
Historie sa jak najbardziej prawdziwe. To, co ja przedstawilam, to tylko tak naprawde fragmencik tego, co dzialo sie w Shakespeare and Company. Troche informacji + zdjecia dostepnych jest na stronie ksiegarni (swoja droga calkiem ciekawie zaprojektowanej: shakespeareandcompany.com/). Z tym ze historia tam przedstawiona to w glownej mierze historia ksiegarnio-noclegowni z lat 50-tych, a wiec jej siedziby juz na rue de la Bucherie. Co prawda wspomina sie Sylvie Beach, ale to jest Sylvia Beach 2, czyli nie wlascicielka oryginalnego sklepiku z ksiazkami Shakespeare and Company, ale corka obecnego wlasciciela Georga Whitmana, bo Whitman byc moze dla upamietnienia dawnej historii miejsca, czy moze wlasnie w ramch zwyklego figla nazwal corke imieniem i nazwiskiem pierwszej wlascicielki :)

O Shakespeare and Company mozna znalezc wiele wspomnien (polecam ksiazke ze wspomnieniami Sylvi Beach. Udalo mi sie fragmenty przeczytac w internecie. Lekutra calosci musi byc szalenie ciekawa). Interesujace sa tez zapiski wspolczesnych literatow, ktorzy tam nocowali. Prawdziwa kopalnia! :)

Pozdrawiam serdecznie


@Jolanto: Moze uda Ci sie ksiegarnie odwiedzic? Rzeczywiscie pobycie w tym skladziku wszelakich ksiazek jest dosc wyjatkowym przezyciem (choc tez dosc klaustrofobicznym, zwlaszcza na pieterku, gdzie sufit jest dosc niski).

Pozdrowienia cieple!
-
2010/02/19 13:44:54
A ja chciałam powiedzieć, że nominowałam cię do Kreative Blogger :)
-
2010/02/19 16:02:23
@Hasito, szalenie dziekuje! Trzymaj sie cieplo :)
-
2010/02/21 13:08:51
Wspaniałe miejsce. Podczas pobytu w Paryżu żałowałam tylko, że nie mam tyle czasu, aby zaglądać tam codziennie ;)
-
2010/02/21 22:23:54
Wygląda to na idealne miejsce dla kazedgo bibliofila, marzy mi sie gniazdowanie w takim przybytku na czas zimy. Albo przynajmniej nawiedzanie go w drodze z pracy.
-
2010/02/22 13:27:36
Nawiązując do mojego komentarza z poprzedniej notki - bardzo podoba mi się ta Twoja nieparyska wizja Paryża ;)
Ja niestety, musze się przyznać ze wstydem, nie byłam nigdy w środku tej słynnej księgarni, mimo że wybieram się od czterech lat... Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że zawsze, kiedy jakiś kaprys kazała mi już naciskać na klamkę... akurat było zamknięte! Ale teraz, po tym poście, czuję, że mój plan jest poniekąd zrealizowany :)
-
2010/02/23 19:50:53
@Lilithin: Twój portfel pewnie aż tak mocno nie żałował :) Chyba, że wpadałaś głównie na piętro, żeby poczytać :)

@Peek-a-boo: Rzeczywiście na gniazdowanie idealne miejsce. Tylko trzeba by było podkręcić trochę grzejniki. Po dłuższej chwili było mi tam zimno, więc musiałam z powrotem przyodziać się w kurtkę.

Kompromis: zrobić podobne miejsce w domu, co wbrew pozorom może się okazać szalenie proste :)

@Czaro: Podejrzewam, że na swojej drodze masz tyle francuskojęzycznych superksięgarni, że do Szekspira niekoniecznie jest Ci po drodze... :)
-
Gość: kanajan, *.icpnet.pl
2010/02/23 22:40:27
Jednym słowem RAJ! Muszę tam zajrzeć, a na tego bloga zaglądam dość regularnie. Nawet umieściłem link na swoim blogu, zapraszam: www.kanajan.blog.onet.pl
-
2010/02/24 00:44:31
@Kanajan: Dzieki za mile slowo i za namiary. Zaraz chetnie do Ciebie zajrze :)

Myslisz, ze Szekspir +spolka zrobilby za raj? Ja to raczej widze w ramach doskonalego czysca: faza przejsciowa, mozna poczytac, doczytac, przemyslec, odpokutowac w niewielkiej, zakurzonej przestrzeni i wreszcie przejsc ostateczna probe i dostac sie do falujacego raju o niekonczacej sie wielkosci :)

Pozdrawiam serdecznie!
-
2010/02/24 11:10:31
Bardzo interesujący wpis Maga-maro :)) Księgarnia z łóżkami dla gości i możliwością noclegu? To jest COŚ! :) Oczywiście, jeśli komuś snu nie zakłóca łomot spadającej wieżyczki książek, kiedy ktoś myszkuje wśród fundamentów. ;) Niemniej możliwość poczytania w wygodnych pieleszach ;) w zamian za 2 h pracy zdaje się być wspaniałą propozycją dla bibliofilów. Zwłaszcza, że ceny książek, jak się zdaje, muszą rekompensować koszty utrzymania miejsca-legendy.
Portfel ocalony lecz wyniesiono z księgarni przecież jeszcze cenniejsze skarby. Wspomnienia :))
-
2010/02/27 12:21:33
@Porcelanko: W tym miejscu mozna rzeczywiscie nocowac z molami ksiazkowymi (nie tylko zreszta ludzkiej postaci :))) Przychodzili tu biedujacych artysci amerykanskiej emiracji, przychodzil z nimi caly inwentarz biedy: pchly, pluskwy, etc etc. Choc teraz to miejsce wyglada nieco inaczej (zwlaszcza w pokoiku na koncu z widokiem na ulice), to jednak te lozko-materace maja w sobie jeszcze atmosfere tamtych lat. Cos, czego sie nie zapomina po wyjsciu z Szekspira :))
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...