Blog > Komentarze do wpisu

Londyński maraton europejskich pisarzy

Tak właśnie określiłabym wieczorne spotkanie ze znanymi twórcami ze Starego Kontynentu, które odbyło się w ramach European Literature Night w londyńskiej British Library. W ciągu prawie trzech godzin (bez przerwy) miałam okazję posłuchać sześciu pisarzy: z Polski, Litwy, Bułgarii, Włoch, Holandii, Austrii i Czech. W tym roku, co ciekawe, zabrakło reprezentantów Wielkiej Brytanii i Francji. Każdy z twórców osobiście bądź przez swojego tłumacza czytał fragment własnej prozy, co według mnie świetnie uzupełniało wieczór, tym bardziej, że celem spotkania jest też sama promocja tłumaczeń z obcych języków na angielski. Niestety UK jest krajem, który ma jeden z najmniejszych rynków tłumaczeń - ze wszystkich wydawanych książek przekłady stanowią jedynie marne 3%.

European Literature Night, Londyn, 2010Dla mnie tego typu spotkania są fantastyczną okazją do poznania autorów spoza anglojęzycznego świata (w tym właśnie możliwością zapoznania się z nowymi autorami z Polski). Sama forma wieczoru, podobnie jak w zeszłym roku, pozostawiała niestety sporo do życzenia. Spotkanie prowadziła ponownie dziennikarka BBC Rosie Goldsmith, która owszem jest otwarta, przyjacielska i wesoła, ale niestety wciąż nie znalazła odpowiedniej formuły i tonu dla tego typu rozmów. W zeszłym roku wszystkich pisarzy pytała o przemiany związane z upadkiem komunizmu, pozwalając sobie często na bardzo stereotypowe i głupie uwagi. W tym roku tematem przewodnim był sam sposób tworzenia prozy i poziom czytelnictwa w danym kraju. Tematyka podobała mi się bardziej i pozwalała na bardziej intymne rozmowy z pisarzami. Niestety prowadząca co jakiś czas zapominała z kim rozmawia i do kogo wieczór adresuje (na sali zgromadzili się przecież ludzie, który literaturą się interesują i na niej się znają), więc od czasu do czasu dochodziło do zgrzytów, kiedy Rosie z głębin powracała na płaską powierzchnię i bombardowała pytaniami o rzeczy zupełnie banalne. Szkoda.

Nie mniej jednak wieczór był całkiem udany. Po spotkaniu można było porozmawiać z autorami w kuluarach, dowiedzieć się, nad czym pracują i jak to robią. Poniżej przedstawiam krótką relację z prezentacji sześciu bardzo znanych w swoich krajach twórców.

Polska: Jacek Dehnel

Jacek    Dehnel czytający Lalę, Londyn, European Literature Night

Pojawił się nieco jak postać z innej epoki, w eleganckim garniturze z zegarkiem kieszonkowym na dewizce. Przyznam szczerze, że zaskoczył mnie widok młodego chłopaka w tak staroświeckim stroju, którzy czuł się w nim jak ryba w wodzie. O Jacku Dehnelu niewiele słyszałam (może powinnam częściej przyjeżdzać do Polski). Po tym spotkaniu mogę jednak śmiało powiedzieć, że jest on doskonałym performerem, który z niezwykłą konsekwencją i finezją potrafi kreować swój wizerunek. Jacek Dehnel zdecydowanie wypadł najlepiej z wszystkich pisarzy, zupełnie oczarowując widownię swoją osobą!

Podczas rozmowy opowiadał o tym, że pisanie jest dla niego pracą zawodową. Pracuje zwykle od wieczora do później nocy czy wczesnego ranka. Nie potrafi pisać rano, więc jak sam przyznał, w żadnym biurze by się nie sprawdził (podejrzewam też, że niekoniecznie miały ochotę na taki sprawdzian).

Prowadząca spytała pisarza, czy w Polsce czyta się... Harrego Pottera. Dehnel wyjaśnił, że w Polsce mało się czyta, a ludzi zainteresowanych literaturą jest niewielu, zresztą tak jak w każdym innym kraju.

Dobrą wiadomością jest to, że jego "Lala" tłumaczona jest na angielski przez Antonię Lloyd-Jones - świetną tłumaczkę, która przełożyła m.in. książki Pawła Huelle. Dodatkowo ku mojej radości udało mi się w Oksfordzie namierzyć "Lalę" w oryginale (oraz inne książki). Jacek Dehnel mnie zaintrygował, więc chętnie sięgnę po jego prozę.

Litwa: Giedra Radvilavičiūtė

Giedra   Radvilaviciute, Litwa, European Literature Night

Rosie Goldsmith, Giedra Radvilaviciute i jej tłumacz

To pisarka, eseistka i nauczycielka. Giedra ma 50 lat. Na spotkaniu pojawiła się ze swoim tłumaczem. Wyjaśniała, że esej jest na Litwie szalenie popularnym gatunkiem literackim. Sama nazwała go centaurem, skrzyżowaniem fikcji i fanatzji.

Na spotkaniu tłumacz przeczytał fragment jej eseju o tym, co czyni tekst literacki ważnym (esej pochodził ze zbiorku The Allure of the Text in Best European Fiction, 2010, ed. Aleksandar Hemon). Mówiła o prozie, która zostaje w pamięci ze względu na niezwykłe podobieństwa, metafory, jakie są wspólne wyobraźni czytelników. Przypominała teksty, których siła tkwi w tym, że czytelnicy mogą się z nimi utożsamiać lub te, jakie wabią właśnie dziwnością, ekscentrycznym ujęciem.

Nie wiem dokładnie, jak jest w Polsce, ale w Wielkiej Brytanii, tłumaczenia współczesnej prozy z języków wschodnich krajów bałtyckich zdarzają się bardzo rzadko. Tym bardziej cieszył mnie fakt, że w tym roku w Londynie pojawiła się literacka reprezentantka Litwy. Mam nadzieję, że to pociagnie za sobą przekłady nie tylko eseistyczne, ale i powieści młodego pokolenia.

Bułgaria: Georgi Gospodinov

Georgi  Gospodinov, Bułgaria, European Literature Night

Podobno najczęściej tłumaczony na obce języki bułgarski pisarz, poeta, dramaturg i dziennikarz. Gospodinov zaczął literacką karierę od pisania poezji. Potem ruszył w świat prozę, ale utrzymuje się jednak głównie z dziennikarstwa. Ma jowialne usposobienie i lubi żartować z siebie.

Na spotkaniu wyjaśnił, że dużo książek Bułgarów pisanych jest poza granicami kraju. Co ciekawe, nie ma podobno konfliktu między emigrantami a piszącymi w kraju (to była dla mnie zaskakująca wiadomość, zwłaszcza w kontekście długiej tradycji sporów wśród polskich literatów).

O ile w Polsce literatura i film chętnie podejmuje temat rzeczywistości minionego systemu, o tyle według Gospodinova, Bułgarzy wstydzą się opowiadać historie związane z czasami komunizmu. Dlatego on postanowił zachęcić ludzi do opowiadania przeżyć z tamtego okresu, zbierając je w ciekawą kolekcję (jak sam przynał - w ramach terapii).

Na spotkaniu tłumaczka Gospodinova czytała fragment książki "Natural Novel", w której znajduje się m.in. naturalna historia toalet. W powieści Gospodinov bawi się językiem (próbuje nawet opowiedzieć jedną historię wyłącznie czasownikami). Jestem bardzo ciekawa jego pisarstwa, więc z chęcią poszukam jego powieści.

Czechy: Miloš Urban

Milos Urban, European Literature Night, Londyn

Jest dość cichym i nieśmiałym doktorem filologii angielskiej, pisarzem, tłumaczem i redaktorem w wydawnictwie. Jego gotycka powieść"Klątwa Siedmiu Kościołów" po angielsku przetłumaczona jako "Seven Churches" jest zdecydowanym bestsellerem w Czechach i Hiszpanii. Urban wyznał, że chciał napisać o Pradze, o miejscach nie znanych turystom licznie odwiedzającym miasto. Mówił, że pisząc książkę w angielskiej tradycji mrocznych, XIX-wiecznych powieści, zależało mu na tym, by stworzyć fikcyjne miejsce w prawdziwej lokalizacji.

Miloš Urban kiedyś pisał jedną powieść rocznie. "Teraz już tak nie robię" - powiedział - "Nie jestem już taki młody i to nie jest zdrowe, żeby tyle pisać".

Włochy: Paolo Giordano

Paolo  Giordano, Włochy, European Literature Night

Jak był młody nienawidził pisać. Umieszczał słowa na kartce tylko wtedy, kiedy absolutnie musiał. O tym, jak powstała jego powieść i czego dotyczy, pisałam już wcześniej w notce "Paolo Giordano i Samotność liczb pierwszych".

Giordano przyznał, że każdy pisarz powinien powiedzieć coś na temat czasów, w których żyje. On chce się z tym zmierzyć ponownie, pracując nad drugą powieścią.

Austria: Julya Rabinowich

European  Literature Night, Londyn, 2010

Wyjechała z Rosji w wieku 7 lat, a dokładnie wywieźli ją stamtąd rodzice (ojciec należał do podziemnego stowarzyszenia malarzy i bał się o życie swoje i rodziny, więc obrał kurs na Wiedeń). Rodzice powiedzieli Julii, że jadą na wakacje do Litwy. Dopiero na lotnisku w austriackiej stolicy dowiedziała się prawdy.

Kiedy miała 28 lat, zauważyła, że nie pożegnała się z Rosją, z przyjaciółmi, z bliskimi. Zaczęła pisać. Poczuła, że pożegnaniem będzie jej książka. Nie lubi, kiedy klasyfikuje się ją jako rosyjską Żydówkę w Austrii. Czuje się teraz Austriaczką. Po angielsku mówi z niezwykłym niemieckim akcentem. Wydała mi się dość nieśmiałą, ale urzekającą osobą, trochę przypominała małą dziewczynkę w pięknie wystylizowanym kobiecym stroju.

Rabinowich jest też malarką. Przyznała, że w pisarstwie i malarstwie szuka i buduje sploty wielu warstw.

Jej książka-pożegnanie, zatytułowana po niemiecku "Spaltkopf" ukaże się po angielsku dopiero w przyszłym roku (jako "Split Head") i bardzo chciałabym ją przeczytać (może po polsku dostanę powieść wcześniej?)

Holandia: Otto de Kat

Holandia,   European Literature Night, 2010

Był najstarszym prezentowanym pisarzem (64 lata). Otto de Kat (to zresztą tylko pseudonim tego melancholojnego Holendra) początkowo pracował jako krytyk literacki, potem został wydawcą (firmę sprzedał 7 lat temu). Wydawał głównie non-fiction, bo jak się sam wyraził nie potrafiłby pracować z wielkimi pisarzami z wielkim ego.

Po angielsku znana jest już jego powieść "Man on the Move". W przyszłym roku ukaże się na rynku "Julia". Fragment prozy, który czytał, specjalnie mnie nie urzekł, ale może to była wina już gęstniejącej w trzeciej godzinie spotkania atmosfery.

Wystąpienie Otto de Kat zakończyło tegoroczną edycję Europejskiej Nocy Literatury (o ile dobrze pamiętam podobne wieczory odbywały się w 15 innych stolicach krajów europejskich - czy był ktoś w Warszawie?). Na mojej książkowej liście pojawiło się kilka zupełnie nowych pozycji, które zdecydowanie chciałabym przeczytać w tym roku i które, jak się okazuje, są do zdobycia w większości w Oksfordzie. Liczę też na to, że przyszłoroczny maraton będzie miał już bardziej wytrawną formę.

Na koniec mała zgadywanka (co rozstrzygnięcia za rok): jak myślicie, kto będzie reprezentował Polskę w 2011? Albo może powinnam pytanie zadać w ten sposób: kto powinien ją literacko reprezentować?

***

Zainteresowanych zeszłoroczną relacją odsyłam do European Literature Night 2009 - części I i części II.

piątek, 28 maja 2010, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/05/28 15:03:27
"Lala" jest przeurocza.
W twoeje opowieści Da=ehnel tez wypada najciekawiej. No moze jeszcze Julya Rabinowich. Inni jakoś az tak bardzo mnei nie zaciekawili. Nawet o dziwo Czech tez nie.
-
2010/05/28 15:15:02
Miałam podobne odczucia czytając Lalę, najpierw drażnił mnie język retro Dehnela, zdając sobie sprawę w jakim on jest wieku, ale potem wciągnęło mnie po uszy, bo u niego nie jest to pusta maniera, u niego wszystko jest bardzo spójne i przekonujące.
A w ogóle notka godna maratonu, jeszcze do niej wrócę :)
-
2010/05/28 15:37:19
@Ningo: Poszperałam trochę w polskich stronach książkowych i wygląda na to, że Milos Urban jest w Polsce już też dość popularny (widziałam tłumaczenia dwóch książek). Przyznam szczerze, że fragment powieści, który przeczytał, brzmiał bardziej jak esej napisany akademickim językiem niż gotycka powieść. Być może to wina tłumaczenia?

Julya Rabinowich też bardzo mnie zaciekawiła. Czy jej książki są wydane po polsku?

@Czaro: Tak, każdy za przeczytanie całości tej notki powinien dostać medal ;)
Fragment "Lali" słyszałam po angielsku (właśnie w tłumaczeniu Antonii Lloyd-Jones) i brzmiał fanatstycznie: te długie, soczyste zdania... :)
-
2010/05/28 19:33:36
Polecam Lale Dehnela, bardzo sie ciesze, ze ja wydadza po angielsku, kupie ja w prezencie potencjalnej tesciowej. :)
-
2010/05/29 12:35:14
miałaś interesujące spotkania;) miło poczytać...
-
2010/05/30 11:20:20
Bardzo lubię "Lalę" Dehnela i polecam Ci ją gorąco. Sama jego postać rzeczywiście jest interesująca, ale uważam że poza wspomnianą książką nić już ciekawego nie napisał, "Balzakiana" w ogóle nie przypadły mi do gustu.

Czy jednak w Polsce rzeczywiście tylko niewielu ludzi czyta? Owszem, jest taki pogląd, ale zastanawiam się, czy nie jest on stereotypowy. Zwlaszcza, od kiedy przekonałam się, ile jest blogów poświęconych literaturze i książkom, od tego czasu jestem temu przekonaniu nieufna.

Nie mam jednak porównania jesli chodzi o inne kraje, bo może rzeczywiście w tym kontekście wypadamy blado... Jak to porównać? Statystyką sprzedaży książek? Nie wiem...

Pozdrowienia :) Jak White Teeth, masz już?
-
2010/05/31 10:07:30
@Dabarai: Świetny pomysł! Jeżeli lubisz książki Pawła Huelle, to tłumaczenia angielskie (również Antonii Lloyd-Johns) bardzo polecam :))

@Chiaro: dziękuję. Ty nie wybrałaś się na warszawskie?

@Anno: Dziękuję, przy tylu rekomendacjach nie mogłabym nie przeczytać :)

Co do czytelnictwa, to też mam wrażenie, że ci, którzy czytają, czytają tak dużo, że muszą jakoś zwiększać tą dawną, nędzną statystkę pół książki na rok na przeciętnego Polaka. Tą połową książki straszyła nas polonistka w liceum, ale to było już bardzo dawno temu. Chciałabym zobaczyć nowe badania czytelnictwa.

Dziękuję serdecznie - "White Teeth" już u mnie!
-
2010/05/31 10:32:01
@Anno: Wracając jeszcze do badań czytających, najczęściej robi się je ankietowo, pytając o liczbę książek przeczytanych w ostatnim tygodniu, miesiącu, roku etc. Być może te informacje "waży" czy uzupełnia się o liczbę sprzedanych książek. Choć sprzedane to wcale nie znaczy przeczytane albo znaczy przeczytane kilkanaście razy, jeżeli książka rusza w obieg. Do tego trzeba by dodać liczbę książek wypożyczanych w bibliotekach. W Wielkiej Brytanii, podobnie zresztą jak w Polsce, wypożycza się jednak sporo. Jak znajdę jakieś ciekawe podsumowania o czytelnictwie, to obiecuję, że podeślę :)
-
2010/07/18 13:38:46
Bardzo ciekawa notatka ze spotkania Maga-Maro :) Niemal wszyscy pisarze wydali mi się interesujący. :) Spodobało mi się zwłaszcza to, co Julya Rabinowich mówiła o związkach malarstwa i literatury i zaciekawił mnie esej Giedry Radvilavičit :) A Dehnela zamówiłam w bibliotece. Zobaczymy :D
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...