Blog > Komentarze do wpisu

Na dachu Raskolnikowa

Rodion RaskolnikowPierwszy raz czytałam "Zbrodnię i karę" w wieku 18 lat. Na długie lata utkwił mi w pamięci przede wszystkim Rodia Raskolnikow i jego neurotyczne stany. Wystarczyło jednak przeczytać powieść ponownie, by ze zdumieniem odkryć, jak wiele innych, fascynujących postaci wykreował w "Zbrodni" Dostojewski i jak szybko przy pierwszym czytaniu zniknęły za cieniem głównego bohatera.

Pierwsze dwie części powieści przeczytałam po angielsku – w nowopowstającym od zeszłego roku tłumaczeniu Olivera. Wyjazd do Petersburga był po części związany z projektem męża. Oliver planuje napisać co nie co o topografii we wstępie do nowego wydania książki, więc naszą małą misją było zobaczenie tych miejsc, w których Dostojewski umieścił akcję powieści. Tuż przed wyjazdem dowiedzieliśmy się, że akurat jak będziemy w Petersburgu odbywać się będzie Dzień Dostojewskiego (niebywałe zrządzenie losu!). Częścią obchodów była całkiem ciekawa akcja odbycia spaceru własnym tempem z mapą XIX-wiecznego Petersburga w ręce i odszukania sześciu punktów, przy których stali eksperci od geografii "Zbrodni i kary" i opowiadali o szczegółach wybranych budynków. Zabawa była przednia!

Spacer zaczęliśmy od Placu Siennego, na którym do lat 50-tych stała jeszcze cerkiew a teraz mieści się dworzec metra (zbudowany rzecz jasna w stylu "słusznym"). Informacja o tyle jest ważna, że stanowiła wskazówkę: Dostojewski bez względu na to, gdzie mieszkał, zawsze musiał ulokować się w pobliżu kościoła, którego kopuły lubił oglądać z okna. Byliśmy więc blisko domu pisarza, a dokładnie tego mieszkania, w którym napisał powieść.

Dom Dostojewskiego, Petersburg

Dom Dostojewskiego, Kaznaczieskaja 7 - tutaj pisarz tworzył "Zbrodnię i karę". To jeden z jego przeszło dwudziestu adresów w Petersburgu

Dostojewski, inscenizacja, Dzień Dostojewskiego, Petersburg

Sam mistrz Dostojewski - uliczna inscenizacja z okazji obchodów dnia pisarza

Zaskakujące było dla mnie to, jak blisko wokół siebie umieścił pisarz bohaterów. Raskolnikow, według współczesnych ustaleń (długo trwały poszukiwania kamienicy, w której do ostatniego piętra, gdzie mieszkał bohater wiodło owych, osławionych 13 schodów), ulokowany został w budynku dosłownie dwie minuty od mieszkania pisarza na ul. Stoliarnej 5. Pokój wynajmowany przez Sonię mieści się nad kanałem (dzisiejszy kanał Gribojedowa), następne 3-4 minuty od klitki Raskolnikowa. Żeby dostać się do mieszkania staruchy-lichwiarki trzeba przejść przez kanał i wykonać dokładnie sprecyzowane w książce 840 kroków. Zapewne takie "rozstawienie" bohaterów pomagało w spełnieniu zasady wierności opisywanych realiów. Myślę, że Dostojewski chciał mieć w wyobraźni swoistą scenę, na którą wprowadzał i z której wyprowadzał swoich bohaterów - teatralności w powieści jest niezaprzeczalnie sporo.

Kamienica, w której mieszkał Raskolnikow (u Dostojewskiego dom Schiela, numer 14), musiała zostać niedawno odnowiona. Widziałam jej zdjęcia sprzed 6 lat, na których wciąż miała obdrapane ściany i dziurawe podwórko. Pomyślałam sobie, że pewnie wtedy bardziej przypominała czasy Dostojewskiego, ale ekspertka od lokalizacji wyjaśniła nam, że domy w tej części miasta były nowe i w czasie, kiedy pisarz mieszkał na Kaznaczieskiej wciąż dobudowywano następne (stąd w powieści tyle opisów kurzu, wapna i prac budowlanych).

Kiedy wspólnie ze starszą babką z Syberii, fanką prozy Dostojewskiego, ciekawie zaglądaliśmy przez zamkniętą bramę na podwórko Raskolnikowa, pojawił się przed nami niespodziewany typ. Zapytał możliwie najbardziej zwyczajnym tonem, czy interesuje nas wejście do środka. Rzecz jasna, byliśmy zainteresowani (cóż za okazja, żeby dostać się za bramę!). "200 rubli i się dogadamy" - szepnął jakby w przelocie. Propozycja niezbyt nam się podobała. Ja miałam ochotę powiedzieć "nie, dziękujemy", Syberiaczka chciała się targować, a Oliver wybadał gościa i wtedy wiedzieliśmy, że nie pozostaje nam nic innego niż przystać na warunki, jeżeli rzeczywiście chcemy wejść do środka. Zatem "dogadaliśmy się."

Ten nieoficjalny przewodnik, który, jak sam wyjaśnił, mieszka w budynku od 1975 roku, odsłonił przed nami nie tylko kamienicowe podwórko, ale i zabrał nas na górę, wcześniej po dżentelmeńsku upewniając się, że dam sobie radę z wejściem pomimo "awansującej" ciąży. Raskolnikow mieszkał na samej górze, na poddaszu w niebywale małym pokoju. Próżno było jednak szukać tych "żółtawych, wystrzepionych tapet, kurzu i jego kanapki" - 'kwartiry' na górze zmieniono w komunalny strych. Wyszliśmy więc przez malutki lufcik (z pomocą Olivera zmieściłam się!) na dach, żeby się rozejrzeć – żeby zerknąć na dziedziniec, tak jak spoglądał na niego bohater ze swojego okienka:

"Zbliżył się do okna, stanął na palcach, długo na pozór z niesłychaną uwagą szukał oczyma. Lecz dziedziniec był pusty, tych, co stukali nie było widać. Na lewo, w oficyjnie widać było czyjejś otwarte okna, na framugach widniały doniczki z ubożuchnym geranium. Za oknami wisiała bielizna... Wszystko to umiał na pamięć." (str. 498)*

Dom Raskolnikowa, Petersburg

Widok z dachu, gdzie w "kwartirze" wielkości większego pudełka mieszkał Rodia Raskolnikow

Przed nami z dachu rozciągał się widok na okolicę powieści: z jednej strony na cytowany powyżej dziedziniec i dalej na dominującą kopułę soboru św. Izaaka (ciekawe czemu Raskolnikow nie widział jej z okna?), z drugiej na kanał i kamienice bohaterów. Fantastycznie było spoglądać na okolicę z takiej perspektywy! Nasz przewodnik patrzył na to, jak swobodnie poruszałam się po grzbiecie dachu z pewną obawą, ja miałam jednak pewność, że nawet z powiększającym się brzuchem jestem wciąż w stanie utrzymać koci balans.

Na dachu domu Raskolnikowa, Petersburg, literackie wycieczki

Na dachu Raskolnikowa

Widok na ulicę z domu Raskolnikowa

Widok na ulicę z dachu Raskolnikowa. Tędy bohater uda się z siekierką do staruchy

Widok z dachu na sobór św. Izaaka

Widok na drugą stronę dachu - sobór św. Izaaka

Kiedy wreszcie nasyciliśmy i oczy, i ciekawość, zaczęliśmy schodzić w dół. Prosto od Raskolnikowa, udaliśmy się do domu staruchy (rzecz jasna bez siekierki). Tam z powodzeniem zakończyliśmy tą literacką misję. To była nasza kolejna wyjazdowa ekspedycja literacka (o paryskiej pisałam wcześniej tutaj). A sam spacer śladami bohaterów "Zbrodni i kary" gorąco polecam - o innych częściach miasta (poza Placem Siennym), po których spacerują bohaterowie, napiszę osobno.

W drodze do staruchy, Petersburg, wycieczki literackie

W drodze do mieszkania staruchy - lichwiarki


*Cytaty ze "Zbrodni i kary" podaję za wydaniem Biblioteki Narodowej (tłum. Cz. Jastrzębiec-Kozłowski, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1987).

niedziela, 18 lipca 2010, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/18 21:35:39
To musiało być niesamowite. Nie tak dawno czytałam "Zbrodnię i karę" (chociaż przebrnęłam przez nią dopiero za drugim podejściem) i jestem zachwycona. Gdybym jeszcze tak mogła sobie pospacerować... Zazdroszczę ^^.
-
2010/07/18 22:11:50
Czy wiesz że koniec świata może być w każdej chwili?
-
2010/07/18 22:39:21
@Alino: Spacer numer 2 - tym razem po znacznie obszerniejszej czesci miasta napisze z mysla o Tobie :)

Ja z kolei za pierwszym razem powiesc przeczytalam chyba zbyt szybko, dajac sie kompletnie poniesc akcji i wrzacym myslom Rodii.

@Najlepszy-katolik: A co to ma jakiekolwiek znaczenie? :)
-
2010/07/18 23:03:07
takie podróże są super
-
2010/07/19 00:17:41
Co prawda za "Zbrodnią i karą" zdecydowanie nie przepadam, ale wiem jakie przyjemne bywają takie podróże szlakiem książki i prawie zazdroszczę. :-)
-
2010/07/19 07:39:17
Nie wiem od czego zacząć? Czy od tego, że stanęły mi przed oczyma obrazy z powieści czy, że MAMA JEST ODWAŻNA!! Tak powinny wyglądać wyjazdy do innych krajów i miast. Przecież w każdym z nich jest coś ciekawego, oprócz pięknych budynków jest historia. To niesamowite co napisałaś takie odzwierciedlenie powieści chyba pobiegnę po książkę:)

Ja strasznie żałuję, że nie przygotowałam się tak jak Wy!

-
2010/07/19 07:50:39
Świetna relacja. :))
-
Gość: una invitada, *.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/07/19 07:53:19
byl czas, w ogolniaku, ze Dostojewskim zaczytywalam sie do upadlego. uwielbiam tego piusarza. fantastycznie, ze udalo sie Wam pospacerowac jego sladami.
ja bede chodzic( taka mam nadzieje) sladami Jamesa Joyce`a w Dublinie jesienia:) pozdrawiam.
-
2010/07/19 10:33:25
Zdjęcie ulicy, po której Raskolnikow chodził z siekierką jest tak bardzo sugestywne, że prawie go tam dojrzałam ;)
-
2010/07/19 12:42:30
"Zbrodnię i karę" czytałam raz w całości, też w wieku 16 lat i pochłonęła mnie całkowicie, przeczytałam ją błyskawicznie, nie mogąd oderwać się od postaci Rodii. Drugi raz czytałam już tylko fragmenty, żeby przypomnieć sobie szczegóły przed zajęciami w szkole i zaczęłam dostrzegać fascynujący drugi plan. Chyba powinnam przeczytać po raz trzeci, w całości :) Wspaniały spacer, po zobaczeniu wszystkich tych miejsc lektura już nie będzie taka sama, prawda? :)
-
2010/07/19 16:04:07
Znakomity sposob na zwiedzanie miasta, zapewne nawet gdyby Oliver nie tlumaczyl powiesci i tak zajrzelibyscie do zakatkow Dostojewskiego. Fantastycznie spojrzec na miasto oczami pisarza i stworzonych przez niego postaci. Ja ksiazke czytalam w pierwszej klasie liceum, to byla u nas wtedy lektura, omawialismy ja bardzo dobrze i obszerni i najwieksze wrazenie zrobili na mnie wtedy Sonia i Luzyn. Szczegolow juz nie pamietam, pamietam jednak dobrze scene z smiercia konia...
-
2010/07/19 22:48:37
o lalala, facet pewnie mało zawalu nie dostal, bym sie za głowę (albo Ciebie za noge)łapała, gdybym była na jego miejscu i patrzyla jak sie zblizasz do krawędzi dachu ;).
A tak w ogole to dziwna rzecz. ale nigdy do Pana D. nie dotarłam. ostatnio dopiero jakaś mała ksiązeczke dorwałam i owszem, nawet mnie bawi. Coz, wielcy potrafią przestraszyc swoja wielkoscia ;)
-
2010/07/19 23:27:03
@Kasiu: Wyznaje zasade, ze wyjezdzajac gdzies warto miec jakas mala, prywanta misje :) Przygoda gwarantowana!

@Ysabellmoebius: a Ty gdzie bys sie wybrala i sladami kogo?

@Moni-libri: Do odwaznych swiat... hihihihi... Dach nie byl mi straszny, wiedzialam, ze w razie czego zawisne na mezu. Najgorsze bylo przejscie przez ten stryszek komunalny: goraco jak piekle, duszno jak w saunie i ciemno jak tylko byc potrafi na nieoswietlonym dachu, a do tego podloga wyscielona byla jakimis przekletymi, malymi kamyczkami do izolacji (kamyczki mialy powtrzymywac wode dostajaca sie do srodka z dziurawego dachu...), w ktorych topily sie stopy.

Petersburg ma niezwykle bogata tradycje literacka, wiec wybralismy tylko to, co najbardziej nas ciekawilo. Inaczej jest jechac zobaczyc piekno przyrody i uroki wielu miasteczek, a inaczej spedzic urlop w wielkim miescie.

Ze "Zbrodnia" chwilke poczekaj - wkrotce opublikuje notke o miejscach, gdzie spaceruja bohaterowie :)

@Matyldo: Dziekuje!

@Invitado: Swietna trasa! Z tego, co wiem, Dublin ma spora grupe bardzo dobrze obeznanych w Joyce'ie przewodnikow, wiec mam nadzieje, ze takowy Ci sie trafi. Chyba ze wybierasz sie jeden z Joyce'owych zlotow, kiedy fani jego powiesci sami spontanicznie organizuja rozne akcje w uwiecznionych w powiesciach miejscach Dublina? Jaka ksiazke Joyce'a zamierzasz zabrac pod pache?

@Czaro: Prawda? Pod koniec pobytu w Petersburgu spotkalismy sie ze znawca Dostojewskiego, ktory pracuje w Muzeum pisarza. Mielismy rozmawiac o topologii powiesci, wiec bylismy przekonani, ze wspolnie wybierzemy sie raz jeszcze w okolice Placu Siennego. Tymczasem ten przemily czlowiek zaproponowal zobaczenie wszystkiego na jego wlasnych zdjeciach, bo, jak sie sam wyrazil, tamta okolica jest "wciaz ciemna". Rzeczywiscie na tych uliczkach latwo wyobrazic sobie przemykajacego Rodie.

@Mandzurio: To prawda, to jedna z ksiazek, do ktorej mozna wracac i odkrywac kolejne warstwy. Zobaczenie tych wszystkich miejsc bylo naprawde ciekawe, rozumiem lepiej zamysl pisarza. Swoja droga interesujace jest to, jak rozny jest obraz, ktory maluje sie przy czytaniu ksiazki bez znajomosci miasta, a jak wszystko nabiera nowych barw, kiedy sie je zobaczy. Czy jest jakies miasto, ktore chcialabys zwiedzic sladami ktoregos z bohaterow?

@Chihiro: Pamietasz najwazniejsza scene w ksiazce! Jest jeszcze straszniejsza od samego mordestwa, pewnie dlatego pozostaje w pamieci na zawsze.

Gdybysmy mieli wiecej czasu, to pewnie pochodzilibysmy tez sladami innych pisarzy. Kilka razy trasy nasze krzyzowaly sie z ostatnimi dniami Puszkina (zanim skonal po honorowym pojedynku), pare razy z Achmatowej, Mickiewiczem, ale Dostojewski byl zdecydowanie najczestszym powodem i tematem spacerow. Bardzo chcialabym przeczytac powiesc wspolczesnej petersburskiej pisarki, ktora w zeszlym roku dostala rosyjskiego Bookera. Tylko kto ja dla mnie przetlumaczy? :)

@Peek-a-boo: Facet wydawal sie oaza spokoju, ale kto wie, co kipialo mu w glowie. Dopiero na gorze zrozumialam, dlaczego chcial mnie przed wejsciem do bramy zniechecic :) Pewnie tez nie raz przekalkulowal marny zysk z tego "dogadania sie" wobec czyhajacego ryzyka trzech rozplaszczonych na ulicy ludzkich plackow... :)

Ktora ksiazeczke czytasz?

"Zbrodnia" jest fascynujaca, ale stylistycznie moglaby byc o wiele lepsza. Niestety nasz pan D. byl potwornie zadluzony i zeby sie wykaraskac z tego klopotu podpisal przeklety kontrakt z prawdziwym rekinem czy zmija wydawnicza. Mial ultimatum: skonczyc powiesc w 8 miesiecy i dostac marne, ale szalenie potrzebne grosze albo wpasc w jeszcze wieksze dlugi. Jak na takie okolicznosci, to powstalo mu niezwykle dzielo.

-
Gość: una invitada, *.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/07/20 07:45:00
na razie przeczytalam ,Dubliners, licze na to, ze jeszcze 2 ksiazki przeczytam, jestem zapisana w kolejce bibliotecznej po nie:)
jade sama. stwierdzilam, ze byc tak blisko i nigdy nie pojechac, to grzech. tak samo mam z Londynem. bylam w Oxfordzie tyle razy, a nigdy nie dojechalam do stolicy. moze nastepnym razem. pozdrawiam.
-
2010/07/20 14:44:04
Witaj Mago! Cudnie wygladasz z brzuszkiem! Ciesze sie, ze juz wrocilas. Chce Cie odwiedzic w Oksfordzie, w ten lub w przyszly weekend. Kiedy Ci bardziej pasuje? i ktory dzien tygodnia, zreszta postaram sie zlapac Cie na telefon, gdyby mi sie nie udalo, to oddzwon koniecznie. buzka
-
2010/07/20 22:45:52
Dobrze, że trafił Wam się taki nietypowy (a może właśnie bardzo typowy ;) ) przewodnik. Widok z dachu wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, na pewno nie tak czysto i ładnie. Za to droga do mieszkania lichwiarki idealnie się komponuje z moją wizją.
Osadzenie powieściowych realiów w rzeczywistych miejscach całkowicie zmienia lekturę. Wzbogaca ją i uzupełnia.
-
2010/07/21 17:58:46
Dziś dotarła do mnie kartka z widokiem na Kunstkamerę. Dziękuję Ci za pozdrowienia! :))
-
2010/07/21 22:25:49
maga-mara: czytam "Zimowe notatki o wrażeniach z lata". Taki maleńki pierwszy kęs ;)
-
2010/07/22 07:23:04
Nie ma jak ramię męża! Ale i tak jesteś odważna:)
Dziękuję za radę, czekam na kolejne notki:)
Miłego dnia!
-
2010/07/22 16:49:09
Z wielką ciekawością przeczytałem Twoje relacje z podróży do Petersburga.
Wynoszę z nich, że była ona udana.

Dostojewski to ważna dla mnie persona. Często się zastanawiałem, na ile jego "duch" przetrwał na ulicach Petersburga - w jego kamienicach i podwórkach, czy też pod dachami innych miast Rosji.
Jak sami Rosjanie odbierają teraz Dostojewskiego? Jako ikonę, czy żywego, pokrewnego im człowieka?

Mnie osobiście bardzo ciągnie do Petersburga Ermitaż.
Byłaś tam? Jestem pewien, że tak. Jakie więc odniosłaś wrażenia z tej wizyty?

Pozdrawiam serdecznie
-
2010/07/23 23:25:44
Aniu, pomyślałam, że może zainteresować Cię, że najnowszy "Magazyn Literacki" (dodatek do Tygodnika Powszechnego) poświęcony jest w dużej mierze właśnie Dostojewskiemu.

Życzę wielu dalszych ciekawych przeżyć z podróży!
-
2010/07/25 19:06:29
@Invitado: Udanej wyprawy. Jestem ciekawa Twojej relacji.

@Shyjo: ten tydzien wypadl mi troche z kalendarza - koncze duzy projekt i wiekszosc czasu spedzam w pracy. Final w zblizajacy sie piatek, wiec w weekend bede wolna! Wpadaj, kiedy Ci pasuje. Do zobaczenia!

@Lilithin: Petersburg zostal kilka lat temu "odswiezony" z okazji obchodow 300-lecia miasta, wiec stad odmalowane kamienice, zwlaszcza w centrum. Swoja droga ta putinowa inicjatywa byla dosc kuriozalna, o czym mam nadzieje napisac wkrotce. Ulica prowadzaca do domu staruchy podobno posluzyla niedawno za tlo w przygotowywanym programie o alkoholizmie w Rosji :) Pozdrawiam serdecznie

@Matyldo: cala przyjemnosc po mojej stronie :)

@Peek-a-boo: Tego niestety nie czytalam. Wnioskujac po tytule doskonale na obecna aure :)

@Moni: Dziekuje :) Jak tylko uporam sie ze skonczeniem duzego projektu w pracy, napisze wiecej.

@Logosie: Przetrwal jak najbardziej, zwlaszcza w petersburskich podworkach! (o nich wkrotce) Sadzac tez po zainteresowaniu, jakie wzbudzil Dzien Dostojewskiego, pisarz wciaz zbudza emocje i wciaz jest na nowo odczytywany. Maz czyta w tej chwili powiesc wsplczesnego, rosyjskiego pisarza zatytulowana "F.M." - niedawno opublikowana wariacje na temat "Zbrodni i i kary"(autor posuwa sie tak daleko w swoich inspiracjach, ze we wlasnej historii krymilanej mowi zdaniami z powiesci Dostojewskiego).

Zreszta duch Dostojewskiego pojawia sie i to w bardzo ciekawych utworach w najrozniejszych czesciach swiata. Bardzo polecam "Master of Petersburg" Coetzee - genialna! Ciekawy dialog z Dostojewskim prowadzi tez Woody Allen w "Crimes and misdemeanors".

O Ermitazu napisze osobno - z pewnoscia warto wybrac sie do miasta, zeby chociaz zobaczyc czastke tych niesamowitych zbiorow. Nie polecam jednak wyprawy latem, bo przy takiej liczbie ludzi ciagnacych z calego swiata, potrafi byc naprawde ciasno i trudno sie skupic na wybranym obrazie.

@Ka.bu.ki: Bardzo dziekuje za informacje. Nie mam za bardzo jak tego zdobyc. Czy Ty moze masz kopie? Pozdrawiam cieplo
-
2010/07/29 21:26:51
Magamaro, być może to Cię (Was?) zainteresuje: ostatni numer Tygodnika Powszechnego (30/2010) zawiera dodatek (magazyn literacki) poswięcony niemal w całości Dostojewskiemu ("Dostojewski. Rekatywacja").
Znajduje się tam kilka bardzo ciekawych (moim zdaniem) artykułów, które na twórczość pisarza rzucają nieco inne (niż to było w krytycznym zwyczaju dotychczas) światło.
Pozdrawiam
-
2010/08/03 11:38:36
Fascynująca relacja! A takie zdjęcie na dachu Raskolnikowa będzie wspaniałą pamiątką kiedyś:) Może wrócicie tam kiedyś w trójkę, żeby zrobić kolejną fotkę?;) Nabrałam tym większej ochoty na wycieczkę do Petersburga, z tym że mi marzy się Petersburg zimą...
-
2010/08/08 22:33:06
@Logosie: Dziekuje, tak, bardzo nas interesuje. Udalo mi sie pare tekstow z tego wydania znalezc na ich stronie (szkoda, ze Onet tak mocno je szatkuje na kawalki). Czesc dostepna jest jedynie w papierze. Pogrzebalismy troche na stronie uniwersyteckiej bilblioteki i okazje sie, ze oksfordzka Bodelain Library prenumeruje i "Tygodnik", wiec z wielka checia przeczytam calosc.

@Padmo: :))) moze kiedys? w najblizszej przyszlosci to pewnie bedziemy w stanie w trojke jedynie przechadzac sie w stylu bohaterow Puszkina po Ogrodzie Letnim ;-)
Tez chcialabym zobaczyc miasto zima. Widzialam je w zimowej aurze na zdjeciach -wyglada bajkowo, zwlaszcza w sloneczny dzien, kiedy zlote kopuly cerkwi blyszcza w promieniach slonca i skrza sie w sniegu, a Newa pokryta jest lodem. Z drugiej strony niezapomniana jest soczyta zielen lata w miescie, blekit rzeki i biale noce. Trudny wybor :)
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...