Blog > Komentarze do wpisu

Nieprawdopodobny Petersburg

Sankt PetersburgPetersburg mnie zafascynował i pochłonął bez reszty. Mieliśmy jechać do Moskwy, mieliśmy wpaść do Nowogrodu, ale wszystkie plany dalszych wypraw straciły sens, jak tylko znaleźliśmy się w Pitrze. Są miasta, które zbudowane zostały w człowieczej skali, są ludziom przyjazne i wygodne. Taka jest dla mnie Lozanna, Paryż, Gdańsk, Turyn, Londyn, izraelska Haifa bądź wreszcie marokański Fez. Petersburg, jak się szybko przekonałam do tej grupy nie należy. To miasto o zupełnie innych rozmiarach i to zdecydowanie ponadludzkich! Wszystko w nim jest kolosane, zbudowane z nieprawdopodobnym rozmachem: pałace, teatry, światynie potrafią być gigantyczne i zniewalające, kanały są misternie wydrążone, by połączyć rozlewające się na 42 wyspach miasto, aleje szerokie na cztery pasy jazdy w każdą stronę, krawężniki wysokie na dwa schody (niektóre rzeczywiście przy przejściach mają dwa schodki), stacje metra to podziemne pałace i wreszcie rzeka potężna, mogąca łatwo zmieścić kilka innych z południa kontynentu. Kiedy wypłynęliśmy radziecką łódką na Newę, ogarnęła mnie niemała panika. Łódka, która w skali rzeki była tylko mizernym pudełkiem od zapałek, skrzypiała, a fale, znane mi raczej z podróży po Śródziemnomorskim czy Bałtyku niż jakiejkolwiek rzece groźnie rozbijały się o burtę. Newa postanowiła nas jednak wielkodusznie nie tratować.

Sobór, Petersburg, Rosja

Sobór Zmartwychwstania Pańskiego, Cerkiew na Krwi

Na Newie, Petersburg,  Rosja

Na potężnej Newie

Petersburskie kanały

Petersburskie kanały

Most Aniczkowski, Petersburg Rosja

Most Aniczkowski, centrum miasta

Chodząc po mieście aż trudno było mi zrozumieć, że w tej nieprawdopodobnej skali przyszło żyć ludziom a nie gigantom, bo tylko oni mogliby czuć się tam jak w domu. Nie chcę jednak wcale powiedzieć, że miasto człowieka wyklucza. Wręcz przeciwnie, ono fascynuje i pociąga jak charyzmatyczny przywódca. Właśnie w tej charyzmie widać rękę założyciela – cara Piotra, który swój pomysł kazał wcielić w życie, choć wydawało się, że na tym bagnistym terenie wysoko na 60 równoleżniku nigdy nie mogłaby powstać wielka stolica. Nieprawdopodobne stało się jednak możliwe.

Sobór św. Izaaka, Petersburg, Rosja

Sobór św. Izaaka

Newski Prospekt, Petersburg

Newski Prospekt

Plac przy Pałacu Zimowym, Petersburg, Rosja

Plac Pałacowy

Dworzec Lenina, Petersburg

Dworzec Lenina

O Petersburgu mówi się, że jest Wenecją Północy ze względu na liczne kanały rozcinające miasto i budynki zaprojektowane przez włoskich architektów. Car Piotr miał jednak w głowie Amsterdam, kiedy planował nową stolicę. Dla mnie jednak żadne z tych porównań nie jest właściwe, bo sugeruje, że miasto jest jedynie kopią. Petersburg jest przede wszystkim Petersburgiem, innemu miejscu niepodobnym. Panie Dostojewski, miał pan rację, to fantastyczne miasto!

Muzeum Rosyjskie, Petersburg

Muzeum Rosyjskie

Kanał przy Ermitażu

Kanał przy Ermitażu

Plac Sienny

Plac Sienny

wtorek, 13 lipca 2010, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/14 08:25:51
Ah, Petersburg... Choruję na niego od dwóch lat - odkąd zaczęłam się uczyć rosyjskiego. Może za rok, dwa, uda się wybrać. A na razie dziękuję za świetną relację i zdjęcia. Przez to chwilowo tęsknię troszkę mniej ;)

Pozdrawiam,
Miranda
-
2010/07/14 11:13:45
ach Magamaro sprawiłaś, że chcę jechać do Petersburga! Może to będzie nasz następny cel?
Pozdrawiam cieplutko:)
-
2010/07/14 14:49:28
@Mirando: Na Petersbug rzeczywiscie mozna chorowac :) Mozna tez fizycznie sie tam rozchowowac: od nadmiaru rzeczy do zobaczenia i prozaicznie od wody z kranu, ktora zawiera dosc nieprzyjemna bakterie. Nam sie udalo uniknac zoladkowej katastrofy, ale jak bedziesz sie wybierala, to odradzam mycie zebow w wodzie z kranu czy robienie sobie herbaty, nie gotujac wody przed dluzszy czas :) A ze znajomoscia rosyjskiego Twoja podroz z pewnoscia bedzie pelniejsza. Mam nadzieje,z e uda Ci sie zawitac na Polnocy wkrotce!

@Moni: Zdecydowanie warto, zwlaszcza, jezeli masz ochote na wielkie, nieprawdopodobne miejsce. Wokol Petersburga jest tez wiele ciekawych rzeczy do zobaczenia (polecam swiete wyspy Walaam czy wysepki na jeziorze Onega z dosc niezwyklymi swiatyniami). Wy zdaje sie lubicie poruszac sie samochodem, wiec to bylaby swieta okazaja do zwiedzenia Polnocy. A jak udala sie wyprawa do Francji, Wloch i Hiszpanii? Usciski
-
2010/07/14 15:01:20
Dziękować za dobre rady, zapamiętam :) Zdecydowanie bardziej wolę chorować na Petersburg, niż przez niego. No i mam jeszcze większą motywację, żeby się rosyjskiego uczyć. Jak wreszcie uda się pojechać i na miejscu pogadać z tubylcami w ichniejszym języku... To byłby spory powód do dumy :] Na razie mogę zabłysnąć tylko tym, że potrafię przeczytać podpisy pod rosyjskimi demotywatorami ;)

Pozdrawiam!
Mi.
-
2010/07/14 16:26:35
Dzięki wielkie za relację wrażeń :) Brzmi to z jednej strony trochę przytłaczająco, z drugiej jednak - absolutnie zachęcająco. Mam nadzięję iść kiedyś ulicami tego miasta. Zwiedzacie zabytki, czy więcej spacerujecie? (Nawet nie wiem, czy Pałac Zimowy jest otwarty do zwiedzania?)
Pozdrawiam ciepło i życzę dalszych wspaniałych wrażeń!
-
2010/07/14 17:41:58
fajnie, że tam mogłaś być i że aż tak Cię zachwycił;) z tą wodą w kranie, to niefajnie;(
-
2010/07/14 19:50:45
Dziękuję Magamaro za wskazówki, zapiszę je w podróżniczym notesie ... na przyszłość (bo pewnie w tym roku już nie pojedziemy na taką wyprawę). Im więcej patrzę na Twoje zdjęcie z Petersburga, tym bardziej mi się on podoba (czysto jakoś na ulicach!).
A nasza wyprawa po Francji i Szwajcarii (nie Hiszpania i nie Włochy - choć Hiszpania była w planach, a Włochy miały być przejazdem). Cóż 6600 km pięknych widoków, ciągle jeszcze jesteśmy pełni wrażeń i smutni, że już się skończyło:/ u mnie na blogu znajdziesz kilka słów na temat wyjazdu.

P.S. Gratuluję małego "mieszkańca" brzuszka:) ... dziś nadrabiałam zaległości blogowe:) zdrowia!
-
2010/07/14 23:25:42
@Mi: Jak zauwazylam, nawet kilka prostych zwortow po rosyjsku wystarczy, zeby otwarly sie przed Toba rosyjskie serca :) Ja znam tylko kilka wyrazen a reszte nadrabialam jakos polskim i ludzie byli szalenie mili i bardzo doceniali to, ze staram sie mowic w ich jezyku. To bylo zwlaszcza pomocne we wszelkich instytucjach i urzedach. Wystarczylo jednak, zeby tam ktos uslyszal, ze mowie do meza po angielsku, a reakcje zmienialy sie kompletnie, zwlaszcza babki w kasach muzealnych nagle dretwialy, braly mnie za glupka, czesto robily sie impertyneckie i niektore nawet zaczely z nami rozmawiac na migi :) Moze niezbyt przyjemne doswiadczenie, ale ciekawa obserwacja socjologiczna :) Z Twoja znajomoscia jezyka pojdziesz jak burza w rosyjski zywiol :))

@Mandzurio: Dokladnie taka platanine uczuc wywoluje to niezwykle miasto. Staralismy sie jak najwiecej spacerowac, ale odleglosci sa tak wielkie, a do tego upal niemilosierny (30 stopni w cieniu), wiec chwilami musielismy zupelnie skapitulowac pod ciosem kanikuly :( Pojechalismy jednak poza miasto do miejsc nad Zataka Finska. Pokrecilismy sie tez po wyspach Petersburga - pojechalismy do wysunietej najbardziej na polnoc wyspy Jelagin, ktora tworzy spory park porozcinany kanalami, rzeka i stawami.
Przedreptalismy spora czesc miasta, tym bardziej, ze mieszkalismy dwie wyspy od Newskiego Prospektu. Zobaczylismy tez kilka muzeow (w Palacu Zimowym jest wlasnie oslawiony Ermitaz z 10 km najrozniejszych dziel sztuki,w tym niezwyklej kolekcji obrazow wloskiego renesansu i XVII-wiecznych Niderlandow). O muzeach napisze osobno. Najprzyjemniejsze do zwiedzania byly jednak te mniejsze, zwiazane z zyciem petersburskich pisarzy. Pozdrawiam goraco!

@Chiaro: Petersburg ma czym zachwycac, miasto troche z innego wymiaru :) Ale mieszka sie tam pewnie trudno, chociazby ze wzgledu na jego kolosalny charakter. Do tego dochodza problemy ekologiczne. Woda w Newie jest skazona, wiec to, co leci z kranu jest nie tylko z bakteria, ale i metalami ciezkimi (ciepla woda jest doslownie burego koloru), ruch na drogach przybiera koszmarne ksztalty. Tylu samochodow nie ma chyba na ulicach calego Londynu! W metrach nie ma wind, kazda zmiana linii wymaga przejscia schodami w gore i w dol z 10 minut, wiec to zupelny koszmar dla starszych ludzi, mam z wozkami czy osob kalekich. Poza tym, a moze nade wszystko Petersburg jest piorunsko drogi :(

@Moni-libri: Dziekuje! Podwojnie pozdrawiam :)
Ja tez mam spore zaleglosci blogowe - nie zdazylam jeszcze przeczytac o Twojej podrozy. Zatrzymalam sie w momencie, jak wyjechaliscie :) Ciesze sie, ze wyprawa sie udala. Panorama, zwlaszcza gorska musiala byc imponujaca.

O Petersburgu jeszcze troszke chce napisac - pokaze Ci tez co kryja te wspaniale fasady i jak zyje sie na ich podworkach :)
-
2010/07/15 16:04:25
Tak wlasnie sobie pomyslalam w pierwszej chwili: jak sobie tam radza niepelnosprawni czy po prostu rodzice z wozkami? Mimo ze Petersburg na pewno jest fascynujacym miastem, nie pociaga mnie w najmniejszym stopniu. Nie znosze takich wielkich placow, pustej przestrzeni, rozmachu tego rodzaju. To mi miejscami przypomina Warszawe, a miejscami - miasta chinskie albo place znane ze zdjec z Korei Polnocnej. Brrr... Czy to miasto mozna oswoic, znalezc swoje male przytulne zakatki? Czy w ogole jest tam cokolwiek przytulnego?
-
Gość: Holly, *.fbx.proxad.net
2010/07/16 02:13:21
Magamaro,
To niesamowite, ze obywatelka swiata i podrozniczka taka jak Ty na rzeka na rozmiary miasta! Ale to prawda, w Petersburgu bylam bardzo dawno, zwiedzalismy wszystko autokarem i nie bardzo przypominam sobie jakie byly odleglosci. Zwiedzaj i opisuj! Jestes dla nas niezastapionym zrodlem informacji i zachety do podrozy do krainy carow...I dbaj o siebie, bardzo! Cieplo pozdrawiam i do listy miast "do zycia" dopisuje Genewe, gdzie zyje sie jeszcze lepiej, moim zdaniem, niz w Lozannie, choc winnice cara zakladali wlasnie Szwajcarzy z Lozanny... Serdecznie pozdrawiam z mostu Alexandra II w Paryzu. A swoja droga, to oni chyba w XVIII wieku wszystko sciagali z Francji? Czy nie myle?
-
2010/07/16 15:53:05
@Chihiro: W metrze, ktorym jezdzilismy czesto, widzialam osobe na wozku inwalidzkim (byla razem z opiekunka i zbieraly w wagonach pieniadze na zywnosc) tylko jeden jedyny raz i az zdebialam, bo nie moglam sobie wyobrazic, jak udalo jej sie pokonac te dlugie linie schodow. Musial to byc nie lada wyczyn. Niestety miasto musi zrobic jeszcze bardzo duzo, zeby stac sie przyjazniejsze dla niepelnosprawnych, osob z wozkami i ogolnie rzecz biorac starszych ludzi. Podobnie jest zreszta z kwestiami ekologii.

Czemu Petersburg przypomina Ci chinskie czy koreanskie miasta? Ja nie mialam w ogole takiego wrazenia. Plac imperialny bardziej kojarzy mi sie z europejskimi czy amerykanskimi niz azjatyckimi. Petersburg ma bardzo europejska zabudowe (co ciekawe, zwykle jest szeroka, jednak nie wysoka, najwyzsze budynki znalezlismy na obrzezach i byly to dosc paskudne blokowe wiezowce). Miasto jednak moim zdaniem przypomina miasta Francji, Wloch czy Europy Srodkowej tylko z pozoru, bo charakter ma zupelnie inny. O placu przed Palacem Zimowym pisal ciekawie Kapuscinski w "Impreium" - dla niego (a pisal to w latach 80-tych) plac byl symbolem tego, ze wladze nad krajem sprawowala armia (stad plac jako miejsce wojskowych defilad). Teraz jednak tak juz nie jest - plac jest wciaz imponujaco wielki, ale rozwalone na nim, opalajace sie ciala, handlarki z malymi stoiskami czynia z niego zupelnie inne miejsce (zdecydowanie cywilne, a nie miliarne czy urzedowe).

W Petersburgu mozna znalezc mnostwo miejsc, ktore mozna w latwy sposob oswoic. Najbardziej podobalo mi sie w dzielnicy, gdzie mieszkal Dostojewski do smierci - ciekawe obdrapane kamienice i podworka, w tej, gdzie umiejscowil akcje "Zbrodni i kary", niedaleko Placu Siennego - ta z kolei ma znacznie nizsza zabudowe - i wreszcie niedaleko miejsca, gdzie sie zatrzymalismy, gdzie zyje spora gruzinska spolecznosc i jest sporo artystycznych miejsc. Bardzo ladne sa tez spacery nad petersburskimi kanalami (zwlaszcza nad Mojka i Fontanka). Wreszcie nad rzeka i nad kanalami sa co jakis czas schody prowadzace do wody, na ktorych mozna przyjasc i poogladac ludzi badz falujaca wode. Samo miasto ma kilka klasztorow, zbudowanych w bardziej odludnych miejscach nad woda (nie wszystkie jednak wciaz sa odludne). Polnocne wyspy z kolei czesto sa parkami i tam ruchu samochodowego nie ma badz jest mocno ograniczony.

Swoja droga, czy miasto musi byc przytulne, zeby bylo pociagajace?

@Holly: Coz, Petersburg mnie pokonal, a moze to sprawka upalow i rosnacego malucha? :) Ani Nowy Jork, ani niekonczace sie miasta indyjskie nie sprawily mi tyle trudu w poruszaniu sie. W NY zreszta wystarczy zlesc pare krokow pod ziemie i juz jest sie w metrze a po chwili na miejscu, a w Indiach nawet jak chce sie spacerowac, momentalnie podsuwaja pod nos autoriksze, wiec tez latwo mozna dotrzec do celu. W Petersburgu samo zjechanie w dol metrem zajmuje jakies 10 minut (jest tak gleboko pod ziemia), a stacje rozstawione sa dosc daleko od siebie, co jest glownie spowodowane tym, ze miasto powstalo na wyspach na dosc bagnistym terenie. Samochodem zdecydowanie byloby latwiej, ale za nic w swiecie nie odwazylabym sie tam prowadzic auta :)

Genewe widzialam tylko z drugiej strony jeziora - moze kiedys uda nam sie ja odwiedzic w drodze do wloskich dziadkow Olivera. Moge sobie jednak wyobrazic, ze swietnie pasowalaby do miast "dla ludzi" :)

Masz racje, sciaganie z Francji odbywalo sie wlasnie w XVIII wieku. Architektow sprowadzono na poczatku, a pozniej Katarzyna posciagala tez niesamowita kolekcje dziel sztuki. O ile dobrze pamietam, to jednak glownie zyskala na tym, ze pruski wladca nie byl wyplacalny i chwycila to, czego on nie byl w stanie zakupic.

Pozdrawiam serdecznie!

-
2010/07/16 20:34:34
:) dziękuję:)
-
2010/07/18 16:26:14
Dla mnie nie miasto musi byc przytulne, zeby bylo pociagajace, ale musi byc przytulne, zebym chciala w nim zyc. Przy czym przytulne sa dla mnie Londyn, Nowy Jork, Tokio, miejscami Paryz, Mumbai. Przez "przytulne" rozumiem fakt, ze w obrebie swojej dzielnicy ma sie wszystko, co potrzebne do zycia i nie trzeba przemieszczac sie dalej, isc pol godziny do sklepu, restauracji czy parku. Zwlaszcza jedzenie musi byc na wyciagniecie reki :)
Czemu Petersburg przypomina mi miasta chinskie albo polnocnokoreanskie? Te drugie tylko miejscami, np. z tego zdjecia: www.theodora.com/wfb/photos/korea_north/downtown_pyongyang_north_korea_photo_kfa.jpg czy tego: images.huffingtonpost.com/2008-02-26-RushHourinPyongyang.jpg
Z kolei z Pekinem kojarzy mi sie, bo zabudowa miejscami tez jest bardzo podobna, a jednak oswajana podobnie jak oswajane sa te szerokie place chinskie - dokladnie w taki sposob, w jaki piszesz: straganiki, sprzedawcy uliczni, opalajacy sie ludzie, gdzieniegdzie jakis punkt sieci amerykanskiej (McDonald's czy Starbucks). Nie wysokosc zabudowy sprzyja porownaniom, a to, ze mozna isc wzdluz budynku, a na poziomie chodnika nie kryja sie rzedy sklepikow, knajpek, restauracyjek, kawiarni, bankow itp. podobnie jak to jest w miastach wloskich, hiszpanskich, angielskich czy francuskich. Fakt, ze mozna przez kilka minut isc wzdluz placu czy zwyczajnie ulica i widac tylko kamienice mieszkalne czy wielkie gmachy, a brakuje wlasnie tych sklepow czy kawiarni miedzy nimi przywoluje skojarzenia z Warszawa, Pekinem czy Pyongyang. Choc Pekin teraz sie bardzo zmienia i oczywiscie nowoczesnoscia budynkow bije inne miasta, zostawiajac je daleko w tyle, jednak nadal sa okolice bardziej "socjalistyczne" w charakterze (tak slyszalam od osob, ktorzy tam byli i widzialam na zdjeciach).
-
2010/07/18 23:29:50
@Chihiro: W takim rozumieniu przytulnosci Petersburg jest w takim razie latwo oswajalny. W swojej dzielnicy mozna miec nie tylko gdzie jesc w barze czy restauracji, ale mozna zakupy robic przez cala dobe (przewazajaca czesc sklepow spozywczych otwarta jest przez 24 godziny - akurat to dla mnie nie jest specjalnie pociagajace, choc docenialam korzysci wracajac pozno z miasta, kiedy wciaz bylo jasno i kiedy wydawalo mi sie, ze moglabym zjesc druga kolacje o polnocy :) Najbardziej podobaly mi sie rynki spozywcze (co niestety w Wielkiej Brytanii zanika przez ekspansje supermarketow) - kazda dzielnica ma swoj, na kazdym sprzedawcy czestuja wszelkimi dobrami, mozna sprobowac doslownie wszystkiego: owocow, serow i swiezo zrobionych twargow, wedzonych ryb etc. Rosja bardzo duzo produktow, w tym wlasnie owoce, warzywa i przyprawy, sprowadza z poludniowych republik, wiec te rzeczy zwykle sprzedawane sa przez ludzi z tamtych krajow, nadajac rynkom dosc kosmopolityczny charakter.

Moim zdaniem Petersburgowi jest szalenie daleko do miast polnocnokoreanskich. Zreszta styl socrealu, co zreszta jest ciekawe, rzadko pojawia sie w miescie. Petersburg, w przeciwienstwie do Warszawy, ostal sie architektonicznie przed naplywem socjalistycznych dokonan. Owszem jest i plac Lenina, wielka statua, komunistyczny dworzec, ale to wszystko jest tutaj jak najbardziej na miejscu, wszak wlasnie do tego miasta przybyl towarzysz Ilicz.

Zapewniam tez, ze Petersburgowi nie brakuje rzedow kanpek i sklepow nawet na najwiekszych alejach, zwlaszcza przy malowniczych kanalach, przy ktorych zwykle polyskuje w tle kopula cerkwi. Dlatego trudno mi zobaczyc skojarzone przez Ciebie podobienstwa z chinskimi miastami.
-
2010/07/19 12:53:14
To dobrze, ze przynajmniej moje porownanie do Polnocnej Korei jest nietrafione, zapewne wzielo mi sie to stad, ze ogladalam zdjecia Gucia z Mokwy i Sankt Petersburga i w glowie utkwily mi moskiewskie obrazy - a Moskwa faktycznie jest inna niz Petersburg. W takim razie cofam moje porownanie, przenosze je na Moskwe (tam jest zdecydowanie wiecej socrealu).
Dobrze tez, ze sa w Petersburgu knajpki i sklepiki (a jak z cenami?). Te rynki, o ktorych piszesz, moze zanikaja w innych miastach angielskich, ale nie w Londynie. W Londynie wciaz tworza sie nowe, ja mam w promilu 2km... szesc takich rynkow, z tego dwa wylacznie typowe farmers' markets z produktami organicznymi. Tyle ulic w Londynie (nie dzielnic, a wlanie ulic) ma tu wlasne ryneczki, ze nie jestem w stanie zliczyc. Tym samym coraz mniejsza potrzeba chodzenia do sklepow spozywczych, bo wiekszosc produktow mozna spokojnie kupic na rynkach. Niektore rynki sa wielgachne, inne malenkie, ale jest ich naprawde duzo iw ostatnim roku stworzylo sie wiecej - a wszystkie maja dosc odmienny charakter, bo ludzie zdecydowanie preferuja zakupy na rynkach. Nie widze zupelnie ekspansji supermarketow.
-
2010/07/19 23:46:26
@Chihiro: Wlasnie dlatego niespecjalnie mialam ochote na wyprawe do Moskwy. Petersburg, choc chwilami mnie rozkladal na lopatki, byl jednak do opanowania. Moskwa w taki skwar i w moim stanie bylaby zbyt trudna do zniesienia.

Petersburg jest nieziemsko drogi. Owoce (ktore sa wlasciwie moim jedynym ciazowym kaprysem zywnosciowym - moglabym jesc o kazdej porze i w kazdej ilosci) sa paskudnie drogie (zwykle dwa razy tyle, co w Anglii). Mielismy wielkie szczescie, ze moglismy zatrzymac sie w mieszkaniu znajomej z Oksfordu w Petersburgu - inaczej nie bylibysmy w stanie zostac tyle czasu w miescie w jednym z hoteli. Pomimo wlasnej kwartiry wrocilismy jednak w finansowej ruinie :))

Apropos Londynu: jedna z najfajniejszych jego cech jest to, ze potrafi byc takim panstwem w panstwie (zreszta liczba mieszkancow pewnie przewyzsza i kilka europejskich krajow :)) i nie lubi byc reprezentatywny dla calego kraju, co zreszta jest charakterystyczne dla wielu stolic. Londynskich ryneczkow zazdroszcze - to cudowna rzecz. Przydalby sie choc malutki w naszej dzielnicy, ale przy trzech supermarketach nie ma w ogole racji bytu.
-
2010/07/21 00:12:51
Ach Petersburg, ja również tęsknię za nim od momentu przeczytania "Przewodnika po przemianowanym mieście" Brodsky'ego...Mnie monumentalność bardzo pociąga, tragiczna historia założycielska - przeraża, a potęga Newy i bliskość morza sprawia, że wydaje się miastem naprawdę wartym dłuższego pobytu. Zupełnie odwrotnie do Moskwy- stolica zupełnie nie kusi do odwiedzin. Twoje zdjęcia tylko spotęgowały pragnienie pobytu :))).... ale informacja o cenach zmartwiła... :(
Bardzo się cieszę jednak, że Petersburg tak miło Cię zaskoczył. :)))
-
Gość: ropson, *.178-66-154-69.dynamic.avangarddsl.ru
2012/10/19 16:15:14
a ja wam powiem ze Petersburg to jeden wielki ruski syf, ja tu przyjezdzam dosc czesto w delegacje i dopiero jak sie tu dluzej posiedzi i spojrzy na to wszystko dokladnie to widac ten wielki brud i smrod, latem dla przecietnego turysty ktory przybedzie tu na kilka dni moze to byc nieodczuwalne :) ale nie powiem architektura muzea itp - jest na co popatrzec i co zwiedzac, ale na dluzszy pobyt nie polecam nikomu
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...