Blog > Komentarze do wpisu

Łypiąc z zachwytem z nieba na ziemię

Z okna samolotuPamiętam jeden moment olśnienia: zaraz po wylądowaniu na płycie paryskiego lotniska w najbledszy z zimowych świtów. Samolot jeszcze leniwie kołował, godzina nieprzyzwoicie wczesna, przecierałam zaspane oko, a przede mną w okienku wyłonił się widok stojących tyłem, gigantycznych maszyn do latania. Zjawiskowe! Czyż samolot nie jest najodważniejszym i najcudowniejszym z ludzkich wynalazków? Maszyny stały przycupnięte nieco jak kokoszki, a pierwsze promyki świtu pobłyskiwały w ich monstrualnych skrzydłach. Poczułam ogromną radość i wdzięczność z tego banalnego faktu, że żyję w czasach latania.

Najcudowniejsze dla mnie w samolocie jest jednak to, co można z niego oglądać. W malutkim, bulajowatym okienku kreśli się zwykle niebywała perspektywa a oferowany widok na chmury, na ziemię, na miasta i pola jest zdecydowanie wart wszelkich trudów przechodzenia przez wszelkie lotniskowe koszmarki (o ile samolot jest błogosławieństwem o tyle lotnisko - bez dwóch zdań prawdziwym piekłem).

Pamiętam te górzyste, zupełnie mi nowe połacie ziem Gruzji i Iranu w drodze do Indii. Pamiętam błękit oceanu w drodze do Nowego Jorku. Pamiętam wreszcie szwedzkie jeziora, rosyjskie równiny i inne geograficzne wspaniałości. Są jednak dwa ujęcia z nieba, które wyryły się tak silnym rylcem zachwytu i wzruszenia, że czasami potrafią mi się śnić.

W chmurach

W chmurach

W niebie - widok z samolotu

W niebie

W deszczowych obłoczkach

W londyńskich, deszczowych obłokach

Lecieliście kiedyś nad Londynem w bezchmurny dzień bądź noc ze wschodu na zachód? Miasto rozrasta się przed oczami w nieprawdopodobny sposób, Tamiza wije się pomiędzy dzielnicami jak tasiemka, a mosty wyglądają jak rozstawione przypadkowo patyczki. Dopiero z nieba można doświadczyć tego, z jakim olbrzymem ma się do czynienia. Wreszcie w połowie długiej drogi przez miasto zjawiają się ikonki metropolii: London Eye, London Bridge czy Parlament w rozczulającej miniaturce. Choć zdarzyło mi się lecieć nad brytyjską stolicą już dziesiątki razy, zawsze z takim samym dziecięcym entuzjazmem przylepiam się do szyby i... łypię z zachwytem.

Ujście Tamizy z lotu ptaka

Ujście Tamizy z lotu mechnicznego ptaka

Londyn z nieba

Londyn z nieba

London Bridge z nieba

Miejskie ikony w miniaturze

Zachodnia część Londynu

Zachodnia część Londynu

Nieśmiertelne szeregowce

Nieśmiertelne, brytyjskie szeregowce

Drugim ujęciem jest ten moment, kiedy samolot lecący z południa bądź zachodu dociera do Gdańska. Wykonuje wtedy brawurowy zwrot, a to, co na górze nagle pojawija się na dole i odwrotnie:  niebo, morze, morze niebo. Dopiero pasek Wisły wnikający w błękit, żółta kreska plaży i wody morskie, wody rzeczne w zmieniających się kolorach pomagają wydostać się z tego dość przyjemnego stanu dezorientacji. Krajobraz uzupełniają zalesione szpice trójmiejskich wzgórz morenowych. Wtedy już nie mam wątpliwości - hurrah, jestem w domu słodkiego dzieciństwa!

W czwartek pewnie nic nie zobaczę, bo lęcę do Gdańska późnym wieczorem, ale wszystkie obrazy będę mogła doskonale przywołać z pamięci. To będzie ostatnia podróż lotnicza przed eghm... wielkim dniem, o którym staram się na razie nie myśleć. Wyposażona w świeżo zdobyty glejt od położnej "fit for fly" zamierzam wyruszyć i powrócić w jednym kawałku, z tą samą powiększającą się w brzuchu kulą, która od niedawna, sądząc po ruchach, przechowuje amatora/amatorkę salt, fikołków, ciosów karate a nawet zawodowego boksu.

środa, 18 sierpnia 2010, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/18 10:41:46
Magamaro przez Ciebie chyba jednak wsiądę w latającego potwora, który kiedyś o mały włos ze mna na pokładzie, spadł na ziemię i tylko chęć pozostania jednak przy mamie nie pozwoliła mi wylecieć wtedy z tatą na wycieczkę . O szczęście!

Tobie życzę szczęśliwych podróży i powrotu w jednym kawałku:))
-
2010/08/18 10:41:56
Przyznaję, że nigdy nie leciałam samolotem, jakoś ani okazji, ani możliwości nie było... Ale zdjecia robione z lotu ptaka zawsze mnie zachwycają. Pola uprawne tworzące ciakwą mozaikę, miejskie uliczki chaotyczne, alebo równiutkie... Londyn wygląda na Twoich zdjęciach jak miasto maleńkich domków ;) i jakie ulice symetrycznie ułożone.
-
2010/08/18 11:25:13
Zawsze jak czytam takie jak twoje wynurzenia, przecieram oczy ze zdumienia. Bo ja należę do tych, którzy siedząc w samolocie słysząc zapuszczanie silnika cały zcas powtarzają: jeszcze mogę wysiaść ... jeszcze przynajmniej teoretycznie mogę wysiaść... O K... ! znowu straciłam panowanie and swoim życiem. I do momentu wylądowania cały czas rozmyślam jakim cudem to wielotonowe "cuś" utrzymuje się w powietrzu. Przez okno nie wyglądam, ale staram się przy nim siedzieć - łatwiej tam zająć pozycję "embrionalną".
-
2010/08/18 11:52:37
Ja pamiętam swoją podróż do Nowego Jorku: lot nad oceanem, później kołowanie nad miastem i ogólna świadomość liczby kilometrów rozdzielających mnie od ziemi - to wszystko jest, delikatnie mówiąc, niesamowite!

Trzymam kciuki za Wielki Dzień:)

Pozdrawiam
-
2010/08/18 19:09:00
@Moni: to musi byc traumatyczne wspomnienie! Wcale sie nie dziwie, ze masz lek przed wejsciem do samolotu. Po takim doswiadczeniu rozwazalabym lot po tysiac razy w glowie, zanim zakupilabym bilet :)

We mnie wiekszy lek budzi samochod (zwlaszcza, kiedy ja prowadze :) Nie cierpie poruszac sie po autotradach, nawet jako pasazer, najbardziej w nocy czy podczas ulewy. Kazdy glupi ruch kierowcy przede mna przyprawia mnie o dreszcze i od razu mam przed oczami wizje najgorszego. Jak sama musze prowadzic, jadac jakies 70 mil/godz to poce sie jak mysz i rece mi sztywnieja, dlatego staram sie w ogole tego nie robic :)

Statystycznie rzec bioroac, zreszta o wiele szybciej i czesciej ludzie gina, jadac samochodem niz samolotem. I pewnie dlatego nie mam najmniejszych oporow przed wejsciem do latajacej maszyny.

@Matyldo: zaskakujace, jak symetrycznie miasta sa teraz budowane w Brytanii prawda? Ulice rozwijaja sie po lukach badz prostych, wyscielone rzedami bardzo podobnych do siebie jezeli nie identycznych domkow. Niektore osiedla sa az przerazajaco identyczne.

Londyn jest ciekawy, bo przy swoim rozmiarze wcale nie ma ochoty piac sie w gore (jedyne skupiska drapaczy chmur sa w City i na Canary Wharf) i przez to jest moim zdaniem latwo oswajalny wiekszosc zabudowy jest w wymiarze ludzkim, mozna sie szybko zadomowic. Inna interesujaca rzecza jest to, ze zwlaszcza na poludniu Wyspy rzadko kiedy spotyka sie blokowiska. Miasta sa przede wszystkim pelne kamienic/szeregowcow czy domkow (czesto, zwlaszcza w centrum wynajmowanych na pokoje).

Czy masz ochote wybrac sie w lotnicza podroz?

@Ningo: To, ze lata, to rzeczywiscie jeden z ziemskich cudow (chwala nam!). Dla mnie latanie nie wiaze sie ze strata panowania nad wlasnym losem. Owszem bycie w powietrzu nie jest dla czlowieka stanem powszechnym, ale to wielka frajda wzbic sie w niebo. Ja czesto snie, ze latam, wiec podroz lotnicza jest w jakis sposob przedluzeniem sennych marzen.

Tak, jak napisalam juz wyzej w odpowiedzi na komentarz Moni, z transportowych maszyn bardziej obawiam sie samochodu.

@Ine-zzz: Wlasnie, wlasnie! Mozna siedziec z rozdziawiona szczeka i sie zachwycac. Zreszta sama linia wybrzeza w okolicach NY, liczne wyspy i wysepki sa bardzo urokliwe.

Dziekuje za wsparcie :) Poki co nie mysle, nie czytam, nie rozmawiam o szczegolach. Sama mysl o wielkim dniu napawa mnie wielkim strachem :)
-
2010/08/19 07:03:11
Magamaro to prawda, mój Mąż zawsze mi tak tłumaczy ... co doprowadza mnie do kolejnej paranoi:/ W ogóle jestem "podróżniczą paranoiczką". Stojąc na wiadukcie na światłach, potrafię mieć wizję odczepiającego się wagonu tramwaju :) Chyba mam zbyt bujną wyobraźnię?
A o przeważajacym bezpieczeństwie (jednak i mimo wszystko) samolotów nad samochodami, staram się sama sobie tłumaczyć ... nie wiem, może kiedyś dojrzeję do tej decyzji?
Miłego dnia:)
-
2010/08/19 14:57:42
Jaki uroczy wpis! Mam identyczne odczucia co Ty, moglabym taka sama notke napisac! Kocham patrzec na Londyn z gory, przepelnia mnie wtedy szczescie, ze to moje miasto. Pamietam tez imponujacy Nowy Jork i Central Park jako wielki, zielony prostokat. O dziwo swietnie zapamietalam widok z gory na Toronto, w ktorym bylam tylko na lotnisku :) Wspominam tez moj pierwszy lot samolotem, gdy jako 8-latka lecialam do Bulgarii rozpadajacym sie Aeroflotem, a turbulencje byly tak straszne, za oknami szalala wichura i huk samolotu byl tak glosny, ze niektore starsze panie modlily sie o przezycie.
Najlepiej wspominam najdluzsze loty - trzy loty z przesiadkami, w sumie 30h do Australii, loty do i z Japonii - wtedy lecialam pietrowym samolotem, co za frajda :) Uwielbiam ogladac obcojezyczne filmy na dalekich trasach, zawsze trafia sie prawdziwe rarytasy azjatyckie. Bardzo lube azjatyckie linie lotnicze, nie znosze zas lotow krotkich tanimi RyanAir i Easy jet, bo tam ludzie sa czesto traktowani jak bydlo badz jak zeslancy lecacy dokads za kare. No i w tanich liniach piloci naczesciej nie maja wprawy w ladowaniu :(
Bardzo lube tez zagraniczne, dalekie lotniska. Singapur mnie zachwycil, z prawdziwymi drzewami w prawdziwym parku pod wysokim, szklanym dachem ustawiono rozkladane fotele i lezaki oraz laptopy, z ktorych mozna za darmo korzystac. Podobno w poblizu plynie strumyk (prawdziwy!), ale my miedzy jednym a drugim lotem poszlismy na niezwykle relaksujacy masaz plecow i ramion. I teraz lotnisko w Singapurze kojarzy mi sie raczej z parkiem do medytacji i spa, a nie z chaotyczna, nerwowa poczekalnia.
-
2010/08/22 17:57:42
Piękne zdjęcia i taki pogodny wpis :) Ja początkowo bardzo bałam się latać, teraz zdążyłam sie przyzwyczaić i chyba to polubiłam, bo chcę siedzieć przy oknie, a na początku od patrzenia przez szybkę miałam zawroty głowy. Miasta widziane z góry rzeczywiście rozczulają, zwłaszcza w porze, kiedy drzewa są zielone i całość nie wygląda tak smutno.
Życzę Ci udanej podróży i dobrego lotu :)
-
2010/08/25 15:24:51
ja też się lubie wgapiać w chmury w samolocie. Zawsze mnie to wzrusza. Udanego lotu życzę
-
2010/08/29 17:12:10
@Moni: Rzeczywiście masz wybujałą wyobraźnię trasnportowych katastrof! Strach przed tramwajem nie wziął się przypadkiem z lektury "Mistrza i Małgorzaty"? ;-)
Pozdrawiam serdecznie!

@Proszę, co za wszechstronna lotnicza wyliczanka :-) Zdarza Ci się może śnić o lataniu?
Mnie najbardziej pociąga sam fakt bycia w górze i niepowtarzalna, niedostępna inaczej perspektywa ziemi widzianej z nieba. Lotniska mnie nie interesują. Są dla mnie raczej utrapieniem i złem koniecznym niż czymś ciekawym do obserwacji (może poza kilkoma małymi wyjątkami - na przykład zupełnie zaskoczyło mnie lotnisko w Sztokholmie, gdzie wszystko wygląda jak w mieszkaniu wyposażonym w meble ze sklepu Ikea :)

@Madżurio: Najbardziej lubię odkrywanie logiki miasta, jak patrzę na nie z góry. Można łatwo się połapać, jak rosło miasto, na jakim planie jest zbudowane. To jest zawsze dla mnie ciekawe odkrycie, zwłaszcza, że tego zwykle w ogóle nie widać, jak jest się na dole.

@Kasiu: Tak, chmury są jeszcze ciekawsze od oglądanych miast. Pozdrawiam już z Oksfordu!
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...