Blog > Komentarze do wpisu

Petersburskie podwórka i ciemna strona Rosji

Kiosk alkoholowy, PetersburgTylko raz w życiu widziałam, jak robi się kurtuazyjną zasłonę dymną, która ma zakryć to, czego dystyngowany gość widzieć nie powinien. Kiedy amerykańska pani polityk miała otrzymać doktorat honoris causa mojego uniewersytetu, zbudowano dla niej z tkaniny kojący tunel, jakim udała się prosto z wejścia do wydziału filologiczno-historycznego do nowo odremontowanej auli na wielce pompatyczną uroczystość. To, co zasłonięto, to betonowe patio z paroma choinkami i rzędy sparciałych przeszkolnych drzwi i okien (budynek bowiem niszczał w zaskakującym tempie z tej prostej przyczyny, że został zaprojektowany nie dla polskiego, ale dla marokańskiego uniwersytetu, który jak wiadomo w zupełnie innej strefie klimatycznej się znajduje...)

Tą maskaradę można by nazwać jedynie dymną zasłonką, bo prawdziwie olbrzymi projekt o takim charakterze zrealizował dopiero Putin.  I działo się to w 2006 roku tuż przed szczytem G8, który odbywał się w Petersburgu. Wtedy powstała wysoka na dwa metry i ciągnąca się przez całe 10 kilometrów balustrada, zasłaniająca dobrze znany z każdego europejskiego przedmieścia widok:  placuszki działek ogrodniczych, działkowe domki, rozwleczone po okolicy wiejskie chaty i niezagospodarowane łąki. Takim komfortowym tunelem z petersburskiego lotniska sunęła do prezydenckiego pałacu gromada światowych polityków, a mieszkańcy miasta, nie tyle przecierali oczy ze zdziwienia, co gotowali się w sobie na samą myśl, ile ten głupawy pomysł kosztował pieniędzy.

W lipcu widzieliśmy dokładnie to, czego odmówiono oczom największych głów stanu i był to dziwnie kojący widok. W lipcu oglądaliśmy też samo miasto, które siedem lat wcześniej przeszło poważne "odświeżenie" z  inicjatywy zresztą tej samej osoby. W 2003 roku Petersburg obchodził 300-letnią rocznicę założenia i z tej okazji 1,7 mln USD wydano na odmalowanie fasad domów w centrum miasta. Zrobiono to porządnie,  bo do tej pory tynk trzyma się świetnie, a tony spalin wydzielane przez tysiące non stop kursujących po mieście samochodów nie zdążyły go jeszcze zabrudzić.

Wystarczy jednak wejść w podwórko, w dziedziniec, żeby zobaczyć zupełnie inny świat. Dom może z zewnątrz przypominać budynki z dzieł Puszkina, ale w środku, na podwórku będzie momentalnie wyglądał jak dziedzińce z Dostojewskiego. Petersburskie podwórka, nawet (a może zwłaszcza) w centrum kryją miejską prawdę sprzed czasów "odświeżania" i są miejscem fascynujących odkryć.

Petersburskie podwórka

Petersburskie podwórka

Putin centrum skutecznie "wyczyścił", pozbywając się z ulic bezdomnych i żebraków. Kiedy wiele razy przedzieraliśmy się przez Newski Prospekt i okolice, tylko jednego dnia widzieliśmy okaleczonego marynarza, stojącego przed jednym z ekskluzywnych sklepów i proszącego o jałmużnę. Bezdomnych częściej można spotkać w bramach czy przy podwórkowych śmietnikach.

Petersburskie podwórka

Chodząc głównymi alejami miasta można zupełnie przeoczyć  to, że w Rosji jedna trzecia ludzi żyje w nędzy, a nierówności w posiadaniu są najbardziej szokujące w całej Europie (różnice między tym, ile posiadają najbogatsi a ile mają najbiedniejsi są kilka razy większe niż w innych krajach europejskich). Przepaść jest ogromna. I jeżeli zajrzeć w petersburskie podwórko, to można się o tym przekonać.

Petersburskie podwórka

 

Petersburskie podwórka

Choć Putin i inny politycy próbują przekonać rosyjskie społeczeństwo do umiarkowania w piciu wódki (Putin jest przecież orędownikiem picia piwa zamiast mocniejszych alkoholi), to alkoholizm jest wciąż jednym z największych problemów społecznych. Aż trudno uwierzyć, że w Rosji  przeciętna długość życia wynosi nie więcej niż 59 lat, co jest poniżej XIX-wiecznej średniej.

Rosyjskie społeczeństwo starzeje  się w szybkim tempie. W ciągu ostatniej dekady liczba Rosjan zmniejszyła się o ponad 3 mln ludzi. Na zwiększenie przyrostu naturalnego nie pomaga wcale rządowa polityka becikowego. Duże bezrobocie, kiepskie zarobki i astronimiczne ceny mieszkań i opieki sprawiają, że na 10 urodzonych dzieci przypada w Rosji 13 aborcji. W Petersburgu widziałam tylko kilka kobiet w ciąży i kilka babć z wnukami spacerujących po mieście. Znacznie więcej dzieci i ciężarnych dopatrzyłam się w tym roku w Polsce i we Francji. Najmniej jednak, bo można było je policzyć na palcach u jednej ręki, widziałam kobiet z brzuszkiem w północych Włoszech, bo Włochy również mają ogromny problem ze starzejącym się społeczeństwem i ujemnym przyrostem naturalnym.

Petersburskie podwórka

Jeżeli wierzyć statystykom w Petersburgu HIV rozprzestrzenia się najszybciej w Europie. Podobno połowa miejskich prostytutek jest zarażona, a liczba dzieci z HIV wzrosła w ostatniej dekadzie sześciokrotnie. Żebrających dzieciaków nie widzieliśmy jednak w żadnej części miasta. W podwórkach czasami chłopcy grali w piłkę bądź bawili się z dziewczętami w chowanego (w takim podwórku z piwnicami, zakamarkami i schodami, to musi być prawdziwa frajda). W zaułkach z kolei spali w ciągu dnia mężczyźni, często skuleni przy schodach czy śmietnikach. W Petersburgu większość sklepów spożywczych z szerokim asortymentem wódki otwarta jest 24 godziny na dobę. Podobnie jak alkoholowo-spożywcze kioski zlokalizowane w bramach bloków (tak, jak ten sfotografowany o 2 nad ranem, którego zdjęcie umieściłam na początku tej notki).


***
Informacje statystyczne pochodzą z przewodnika po Rosji "The Rough Guide" i artykułów prasowych z "The St. Petersburg Times"

wtorek, 21 września 2010, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/09/21 15:33:34
Maga-maro to jest takie przykre, co piszesz. Śmieszne i jednocześnie przykre. Jeśli sobie człowiek uświadomi, ile takich "kurtyn" fundują nam politycy, to zastanawia się czy to, co widzi jest prawdziwym obrazkiem.
U mnie w mieście takie obrazki nie ukrywają się na podwórkach (choć tam pewnie jest jeszcze gorszy obraz), jednak kiedy żyje się na codzień z takim obrazem, nie zauważa się tego, uodparnia się (mam to szczęście mieszkać z daleka od tragedii, które mają miejsce w centrum) ale wystarczy spojrzeć nań oczami "przybysza", kogoś, kto dawno nie widział i wyłania się taka smutna prawda, jak w tym, co napisalaś. A'propos picia i obrazków - częsty w centrum G. obrazek - dzieci ogolone, jak rekruci do wojska w dziurawych butach (albo i bez!) i tato z butelką wina marki wino:/ - tak widzą G. oczy mojej koleżanki, która nie widziała go od ponad 20 lat! Niestety - przez nią i ja teraz tak to widzę. To przykre. Myślę, że daleko nie odbiegamy od smutnych zakamarków Rosji, chyba gonimy ich, niestety goni się w drugą stronę:(

P.S. Ostatnio widuję w internecie ciekawe obrazki z miast polskich, które przystąpiły do "wyścigu" kulturalna stolica Polski 2016. Kiedy idziesz ulicą te miasta (między innymi Toruń, Kraków, chyba Wrocław i pewnie Gdańsk) zdają się kwitnąć, a podwórka ... niestety gniją nadal:/ To chyba świadczy o ludziach mieszkających w takim kraju (mieście) - ich ludzkie podwórka (dusze i charaktery) też sie psują, lecz nieważne, bo na zewnątrz wyglądają do pozazdroszczenia.

Yhhh co za temat! Ja i tak jestem za Petersburgiem!!
-
2010/09/21 19:46:09
"Dom może z zewnątrz przypominać budynki z dzieł Puszkina, ale w środku, na podwórku będzie momentalnie wyglądał jak dziedzińce z Dostojewskiego." Spodobało mi się bardzo to zdanie :)
Ładnie na zewnątrz i paskudnie w środku, toż to opis łódzkiej Piotrkowskiej! Choć tu nawet na odświeżenie całości ulicy długo jeszcze będzie trzeba czekać...
-
2010/09/21 20:38:19
Dlatego bardzo podobają mi się murale powstające na wrocławskich odrapanych podwórkach. Co jakiś czas przez przypadek odkrywam niezwykle kolorowe ściany w najmniej oczekiwanych miejscach i uśmiecham się potem cały dzień. Pozdrawiam serdecznie, Magamaro :)
-
2010/09/22 14:17:00
Hm, coś w tym stylu można w wielu miejscach spotkać. Pamiętam jak w Warszawie miał być jakiś szczyt globalistyczny czy coś, nie pamiętam dokładnie, to było z pięć tat temu chyba, tak że zamknięto całe centrum miasta, to wtedy położono nowy asfalt na Marszałkowskiej w ciągu dwóch dni. To było nie do uwierzenia, że to było wykonalne, a jednak. Widać, jak komuś zależy, żeby się pokazać, to wszystko można.

A co do tych widoków miasta "od kuchni strony", to daje się zauważyć. Koleżanka była na Białorusi z teatrem, opowiadała, że gospodarze prowadzali ich tylko najładniejszymi ulicami po Witebsku, nie dając im możliwości zajrzeć w mniejsze uliczki czy mniej zadbane rejony miasta. Ja z kolei byłam niedawno w Wilnie, i tam też podobne wrażenie: starówka, szczególnie ulice prowadzące do Ostrej Bramy piękne, odnowione, zadbane, zachwycające, ale po wejściu w mniejszą uliczkę od razu, dosłownie po kilku metrach, miałam przed sobą obdrapane ściany, spadający tynk i okna zabite deskami. Chociaż jakoś to rozumiem - wiadomo, że nie na wszystko są pieniądze, każdy chce się turystom pokazać od jak najlepszej strony, więc tę najbardziej widoczną stronę upiększa i tylko ją stara się pokazać światu :-) (z ludźmi bywa podobnie :-))
-
2010/09/22 16:32:32
@Moni: Smiesza mnie wszelkie polityczne 'zaslony dymne'. Same podworka z kolei sa fascynujace. Pamietam, jak z kolega ze studiow zrobilismy sobie mala ekspedycje po jednej z dzielnic Gdanska, ktora nie cieszy sie nieposzlakowana reputacja (czasami zreszta nieslusznie), by pozagladac wlasnie w podworka. W Nowym Porcie jest sporo kamienic, ktore przetrwalo wojne w dosc niezlym stanie i wlasnie je poszlismy poogladac. Oczywscie nie wszystkim miejscowym sie to podobalo. Z niektorych dziedzincow, gdzie rozpozcieraly sie na wysokich pietrach linki z praniem (coz za widok!), zostalismy mowiac lagodnie wyproszeni, ale wyprawa warta byla swieczki. Podworka wciaz kryja sporo historii i potrafia byc autentycznie nieruszone przez wszelkie zabiegi szybkiego upiekszania zewnetrznych fasad, co jest wspaniale.

Z drugiej strony oczywscie sa kamienice w stylu tych za Mariottem w Warszawie, ktore choc przetrwaly wojne, dogorywaja teraz, bedac w rekach dziesiatek wlasciieli, ktorzy je masakruja albo swoim zaniedbaniem albo sklonnosciami do demolacji... I to jest bardzo przykre.

@Mandzurio: W Lodzi ostatni raz bylam w zdaje sie 2003 czy 2004 roku - czy wtedy juz Piotrkowska byla "odswiezona"? Wygladala naprawde tak, jakby za przeproszeniem, zdechla: kilka knajpek na krzyz, ale klienteli zadnej, pare fast foodow. Wszyscy parli na nowo otwarte centrum handlowe w starej fabryce, ktore bylo potworne. O wiele ciekawsze bylo zagladanie wlasnie w bramy w okolicy - tamtejsze podworka wygladaly jak z Boleslawa Prusa czy nowel Konopnikiej! :)

@Lilithin: Ja tez bardzo lubie murale. Belast ma calkiem niezle polityczne obrazki (magamara.blox.pl/2009/10/Belfast-murem-podzielony.html). Wroclawskich niestety nie znam. Moze kiedys je pokazesz? :)

@Miriel: Wyasfaltowanie Marszalkowskiej w dwa dni?! Wow, brzmi jak plan szescioletni wyrobiony w dwa miesiace :) Zaskakujace, jak nagle rzeczy staja sie mozliwe, kiedy zbliza sie miedzynarodowy zjazd na szczycie. Zeby tylko ci zacni politycy mieli okazje te wszystkie przerobki miejskie poogladac... hihihihi

Wladze miast dosc naiwnie podchodza do wytyczania turystycznych tras dla zwiedzajacych. Przeciez wiadomo, ze nikt nie ma ochoty byc czestowany tylko lukrem z ciastka i szybko sie zorientuje, ze najwazniejszego srodka mu brakuje i bedzie szukal na wlasna reke. I wlasnie takie podworka szybko odnajdzie.
-
2010/09/23 07:20:32
Maga-maro czytając teraz Twój komentarz pomyślałam sobie, że te stare kamienice i ich zaniedbane podwórka są jak starzy ludzie - nieodkryta żywa księga. Kopalnia wiedzy i lekcja historii, o którą zapomnieliśmy zadbać. Przykre, że takie cuda marnują sie w rękach nieodpowiednich ludzi, że właśnie to, co mogłoby być najpiękniejsze, traktuje się jak gorszą ziemię, "zsyłając" nań obywateli ... innej kategorii, którzy nie docenią tego, co mają.
Taka wycieczka po podwórkach to fajna sprawa - jednak ja nie odważyłabym się odwiedzić podwórka na sławnej - w moim mieście - ulicy Toruńskiej:)

Miłego dnia Maga-maro:)
-
2010/09/24 19:56:58
@Moni: Ładnie to ujęłaś :)

Dużo kamienic w Polsce zniszczonych zostało przez parcelację i napływ zupełnie przygodnych ludzi, którym nie zależy na utrzymaniu budynku. Najgorsze i najsmutniejsze losy są jednak tych miejsc, którym pozwala się samotnie niszczeć (jak na przykład pożydowskim kamienicom przy Placu Grzybowskim w Warszawie), by potem szybko mogły zostać zrównane z ziemią, a deweloper mógł na ich miejscu postawić kolejne cudeńko z betonu i szkła...
-
2010/09/25 09:24:05
brrrr to strasznie przykre:(! niestety nic na to nie poradzimy;/

Pozytywnych myśli Maga-maro:))
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...