|
Blog > Komentarze do wpisu
Londyńska ulica książek
Podejrzewam, że jeszcze sporo wody w Tamizie upłynie, zanim Charing Cross Road zostanie ze swoich książkowych zasobów ogołocona, jeżeli to oczywiście w ogóle możliwe w kraju, w którym rzeczy na ogół konserwowane są z nieprawdopodobną siłą. Widząc jednak tempo zmian, gorąco zachęcam do odbycia spaceru od stacji Leicester Square do Cambridge Circus (koniecznie w tej kolejności, a nie odwrotnej). Kto wie, może to będzie jednak historyczna chwila? Tych, którzy fizycznie przespacerować się nie mogą, zapraszam na krótki, księgarniany rekonesans. Ostrzegam jednak, że wcale nie będzie to relacja z Charing Cross Road dziś, ale sprzed jakiś trzech miesięcy, więc kto wie, czy nie udało mi się przypadkiem utrwalić czegoś, co w międzyczasie na zawsze odeszło?
Any Amount of Books pod numerem 56 to bardzo przyjemny antykwariat, który ma równie zasobne półki z literaturą co z książkami specjalistycznymi, w tym podróżniczymi. Polecam zwłaszcza tym, którzy lubią XX-wieczną klasykę w każdej materii. Mnie dla przykładu bardzo zainteresowały relacje podróżnicze z Afryki i Azji z połowy XX wieku. Jest naprawdę w czym wybierać, a ceny są bardzo przestępne. Dodatkowo antykwariat posiada skrzynie z przecenionymi książkami przed wejściem – warto pogrzebać. Any Amount of Books (swoją drogą bardzo niebezpieczna nazwa – Książki w każdej ilości – lepiej nie wprowadzać w życie na niewielkiej przestrzeni mieszkalnej :) specjalizuje się również w białych krukach. Najlepiej zapytać sprzedawcy.
Quinto and Francis Edwards - parę kroków dalej, czyli pod numerem 72. To zdecydowanie mój faworyt. Literatura jest w piwnicy i to było jedyne miejsce, w którym wystarczyło, żebym pomyślała o nazwisku brytyjskiego autora i bez problemu znalazła jego/jej książkę! Test przeszedł pomyślnie równiez Julian Barnes, co było dość fenomenalne, bo antykwariaty zwiedzałam niedługo po ogłoszeniu zwycięzcy nagrody Bookera, kiedy książki Barnesa znikały w szalonym tempie. Z Quinto wyniosłam kilka zdobyczy, w tym wcześniejsze książki Byatt i dwie powiesci Ishiguro, nie wydając więcej niż 7 funtów. Antykwariat istnieje od 1855 roku. Ma spore zasoby białych kruków. Sam sprzedawca wydał mi się jednym z nich :)
Poza tym wszyscy zainteresowani obcymi językami a przede wszystkim literaturą w języku oryginalnym mogą poszperać w wielojęzykowej sekcji na osobnym piętrze. Foyles ma całkiem bogate zasoby literatury włoskiej. Mniej znajdziecie na polskich półkach, nie mniej jednak kto bardzo spragniony krajowej książki, ten na pewno coś tam dla siebie wyszuka. Poza tym księgarnia chętnie sprowadza książki na zamówienie. Problemem w księgarni jest dość skąpa ilość miejsc do siedzenia. Czasami trzeba przebyć długie działy, żeby wyłowić wolne krzesło czy fotel. Jedyną częścią Foyles, za którą specjalnie nie przepadam, jest kawiarnia. Po dość męczącym przeskakiwaniu po piętrach i działach jakoś mało specjalnie mam ochotę usiąść w miejscu, które jest bardzo głośne i dość ciemne. Dla wyczerpanych i spragnionych polecam na przykład mały koreański bar Bi Bim Bap na Greek Street (minutę drogi od Foyles), gdzie można dostać naprawdę smakowite bibimbapy, czyli ryżowe mieszanki podawane w grubej glinianej miseczce. Zresztą stąd do przepastnej sieci jadłodalni w Soho jest tylko parę kroków.
Polska sekcja w Foyles Wreszcie wszystkim, którzy lubią wiedzieć, jak było i mają słabość do nostalgicznych podróży w czasie, polecam książkę "84 Charing Cross Road", dzięki której sława londyńskiej ulicy książek zyskała międzynarodowy charakter (głównie dzięki ekranizacji, w której zagrał Anthony Hopkins). Bardzo ciekawy jest też sentymentalny projekt gazety Guardian, która opłakując zamykane na Charing Cross Road księgarnie, wyszperała całkiem fenomenalne zdjęcia. Polecam zabawę interaktywną mapą przenoszącą w czasie. Zdjęcie księgarni E. Joseph z Charing Cross Road pochodzi ze strony Guardiana (link powyżej) piątek, 17 lutego 2012, maga-mara
TrackBack
Komentarze
2012/02/17 21:36:34
Ja też uwielbiam Charing Cross Rd, oraz wspomnianą przez Chihiro Cecil Street, bo tak się chyba ta uliczka nazywa. Antykwariaty na Cecil St nie są tak tanie, ale za to naprawdę klimatyczne i można w nich znaleźć bardzo dziwne i ciekawe rzeczy. Jeden z moich ulubionych ma ogromne zbiory ze starymi rycinami z książek dla dzieci, chciałabym kiedyś ozdobić sobie nimi jeden pokój:)
Na Charing Cross Rd najbardziej lubię Any Amount of Books, nigdy nie wychodzę stamtąd z pustymi rękoma, i faktycznie mogłabym tam chyba nabyć dowolną ilość książek, stosownie do nazwy:) Dzięki za tę miłą przechadzkę! 2012/02/17 22:06:55
Urocza, budująca opowieść. Czyta się i wyraźnie nadal będzie.
2012/02/18 10:09:23
Wspaniałe!! Już sobie wyobrażam to buszowanie między półkami i układanie spaceru według szlaku antykwariatów :) Żałuję, że w Polsce nie ma takich ulic antykwariatów i księgarni...Pewnie dlatego każda nowa mini-księgarnio-kawiarnia budzi taką sensację ;)
A Charing Cross Road zawsze kojarzyć mi się będzie z legendarnym antykwariatem www.84charingcrossroad.co.uk/hist2.html i oczywiście sentymentalnie z filmem www.filmweb.pl/film/84+Charing+Cross+Road-1987-3509 Ściskam ciepło! 2012/02/19 05:19:52
Dziękuję za uroczy spacer :) Wielka szkoda, że w Polsce nie ma takich ulic. Księgarnie to głównie sieciówki pozbawione uroku. We Wrocławiu są jednak 2 ciekawe miejsca - Szarlatan i Tajne Komplety oraz jedno, w którym jeszcze nie byłam: Speakeasy. W porównaniu z Londynem to nic, ale każde takie miejsce z duszą cieszy.
Gość: pietia, 95.148.253.12*
2012/02/21 00:18:23
Trafiłem na ten blog tak jak pewnie trafiłbym na te książkową ulicę czy dzielnicę Londynu. I jestem zachwycony! Mieszkam tak blisko Londynu a jeszce od tej strony go nie znałem. Dlatego przepięknie dziękuje za tę wycieczkę. Na pewno tam zajrzę przy następnej wizycie.
2012/02/21 17:00:26
@Chihiro: Tak, masz rację Cecil Court jest urocza i bardzo bogata w książkowe miejsca. Zdecydowanie warto ją odwiedzić. Dla spacerujących uwaga logistyczna: jeżeli chcecie dotrzeć w to miejsce, to ze stacji metra Leicester Square trzeba pójść w odwrotną stronę do popronowanego spaceru. Charing Cross Road ma jednak imponującą historię i wciąż dość bogate zasoby, nawet przy tylu zamykanych antykwariatach, więc koniecznie trzeba się nią przespacerować.
Nie byłam jeszcze w australijskiej kawiarnii, choć w Oksfordzie otwarto jakiś czasu temu zdobywającą niesamowite recenzje The Missing Bean prowadzoną właśnie przez Australijczyka. Muszę koniecznie wypróbować ich kawę, skoro zdobywa taką sławę. Brytyjczycy mają szczęście, że w miarę szybko dotarła do nich włoska kawa, bo ich oryginalny sposób parzenia (wciąż dostępny w przeważającej większości lokalnych B&B) produkuje napój o niebywałej goryczy :) Brawa dla Francuzów, że dali się podbić przez obcą kawę :) Osobiście całkiem lubię francuskie café noisette - mam nadzieję, że tego nie usuną z barowego menu. Przy okazji kawowego tematu, widziałaś może film "Black Gold"? @Padmo: cała przyjemność po mojej stronie. Jeżeli powstanie w stolicy więcej sklepów Last Bookshop z nowościami za 2 funty, to po księgarnianych ulicach trzeba będzie przechadzać się albo z koszykiem supermarketowym albo babciną torbą na kółkach :) A dla Ciebie Ryanair będzie musiał mieć specjalną zniżkę na za duży bagaż! @Ewo: zdecydowanie! @Lilithin: Słyszałam o obu miejscach we Wrocławiu. O Speakeasach nie - muszę zgooglować. W Gdyni jest ulica, na której jest chyba 5-6 księgarni w tej chwili (nazywa się Świętojańska). Tylko jedna z nich naprawdę mi się podoba, więc spaceru księgarnianego tam raczej nie odbędę, tym bardziej, że między miejscami książek straszą głównie banki :) @Pietia: Bardzo dziękuję za miłe słowa. Życzę udanego spaceru po Charring Cross Road! Pozdrawiam. 2012/02/21 17:03:23
@Ka.bu.ki: Przepraszam, umknął mi Twój komentarz. Jesteś świetna w układaniu antykwaryjnej trasy - raz jeszcze gratuluję reportażu z warszawskich miejsc książek. Jest świetny!
Dziękuję za link do strony z 84 Charring Cross Road - fantastyczne zdjęcia! Na książkę natknęłam się jakiś czas temu w czteropiętrowym sklepie ze starociami na angielskiej prowincji. Trochę udało mi się podczytać, siedząc na antycznym krześle :) Pozdrowienia serdeczne |
Kategorie:
© copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Kopiowanie bądź wykorzystywanie treści bloga bez zgody autorki jest zabronione. |
Co interesujące - w Polsce narzeka się, że w miejsce zamykanych niezależnych sklepików otwiera się banki, w Londynie zaś znikają banki, a otwierane są restauracje i winiarnie, coraz więcej ich, a także prowadzone przez Australijczyków kawiarnie (które notabene opanowują też wreszcie Paryż. Jeden ze światowych ekspertów kawy, jak czytałam niedawno, stwierdził całkiem serio: "Czemu Paryżanie tak długo znosili fatalną kawę? Bo nie znali innej").