Blog > Komentarze do wpisu

Niepewne losy księgarni

Księgarnia w mieście książek Hay on WyePewnie pomyślicie, że martwię się na zapas, ale przyznam szczerze, że obserwując zmiany na rynku brytyjskich księgarni, drżę trochę przed tym, że miejsca z książkami może zgubić totalna, elektroniczna rewolucja. Jak to miałoby wyglądać? Otóż tak, że książek drukowanych zacznie w nich ubywać na rzecz możliwości pobrania wersji elektronicznej na czytnik. Księgarnie bez regałów z książkami? Brzmi niewiarygodnie, ale podobno do tego wszystko zmierza. Tak przynajmniej zdaje się twierdzić coraz więcej właścicieli sklepów bukinistycznych.

Dużym wydarzeniem bieżącego miesiąca była zaskakująca umowa między jedną z największych sieci księgarni w Wielkiej Brytanii Waterstones i Amazonem. Szef Waterstones postanowił zacząć sprzedawać Kindle'a jako uprzywilejowany czytnik a do tego w wielu sklepach uruchomił tzw. W Cafes - kawiarnie, w których zachęca się do robienia czytelniczych zakupów na Kindle'a (Waterstones otrzymuje z tego tytułu jakiś procent z przeprowadzonej transakcji). Oczywiście w W Cafe można przysiąść z książką drukowaną, ale ideą nowych miejsc (zapomniałam dodać, że do tej pory sieciówka oferowała kawę przez deal z inną siecią - Costa Coffee) jest promowanie czytelnictwa elektronicznego, czyli z czytnikiem w ręce. Czy to się przyjmie? Waterstones jest przekonany, że tą drogą podąży wkrótce większość księgarni, może wcale nie dobrowolnie, ale zostanie do tego zwyczajnie zmuszonych. Powodem jest coraz silniejszy spadek sprzedaży książek drukowanych. Bookseller podał niedawno za badaniem AS Nielsena, że w maju zanotowano najniższy w ciągu ostatnich 9 lat (!!) tygodniowy utarg ze sprzedaży tradycyjnie wydanych książek (jedyne 20,3 mln funtów). A to wszystko przez zwiększające się zainteresowanie e-bookami. Jak wskazuje Nielsen, teraz jedna na pięć książek sprzedawanych jest w wersji elektronicznej. I ta proporcja będzie się zmieniać na korzyść e-booków. Już w tej chwili szacuje się, że sprzedaż książek drukowanych spadła o 10% w tym roku. To naprawdę dużo i wygląda na to, że sprawy zmieniają się znacznie szybciej niż myślałam.

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Antykwariat, Hay on Wye

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Richard Booth Bookshop, Hay on Wye

Za trzy dni ma dokonać się kolejny księgarniany przewrót. Lonely Planet, znany wydawca przewodników, planuje otworzyć duży sklep na lotnisku w Manchsterze, który będzie nastawiony na sprzedaż elektronicznej wersji  publikacji. Podróżnicza księgarnia ma posiadać olbrzymi ekran z ziemskim globem, który po doktnięciu wybranego miejsca, będzie informował o tym, jakie ma elektroniczne pozycje wydawnicze dotyczące tego regionu. Publikacje będzie można, rzecz jasna, od razu kupić na swój czytnik. W ramach urozmaicenia Lonely Planet planuje również w różnych zakątkach księgarni odgrywać odgłosy z różnych części świata. Na szczęście ten nowy sklep będzie oferował też drukowane przewodniki - w końcu w tylu miejscach na świecie niekoniecznie znajdziemy przyjazne gniazdko elektryczne, by podładować czytnik a poza tym wiele podróży jest wygodniejszych z drukowaną książką. Czy ktoś może wybiera się na manchesterskie lotnisko w najbliższym czasie? Jestem ciekawa, jakie wrażenie zrobi nowy sklep.

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Księgarnia z kryminałami, Hay on Wye

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Hay on Wye Books

Wygląda mi na to, że tradycyjny związek księgarni i kawiarni nie jest już wystarczającym sposobem na utrzymanie miejsc z książkami. Coraz więcej niezależnych sklepów decyduje się na śmielsze alianse, oferując na przykład projekcje filmowe, koncerty muzyczne czy sprzedaż usług biura podróży (jak księgarnia podróżnicza Stanfords Travel Bookshop w londyńskim Covent Garden). Coraz więcej ze sklepów przyjmuje charakter kawiarni internetowych, zachęcając w nich do kupna elektronicznych książek. Nie mam nic przeciwko urozmaicaniu oferty księgarń i akurat to, że stają się małymi ośrodkami kulturalnymi, uważam za błogosławieństwo. Boję się jednak, żeby nie zniknął w nich towar podstawowy! Bo ja wciąż uwielbiam przeglądać książki na regałach i podczytywać je w rogu. Nie chcę odwiedzać księgarni po to, by załadować sobie e-publikację na Kindle'a. To mogę zrobić w minutę w domu...

O tym, że elektroniczna przemiana to poważna sprawa i duży problem dla niezależnych księgarni, świadczy chociażby to, co wydarzyło się niedawno w brytyjskim mieście książek - Hay on Wye - malutkim, walijskim miasteczku zalesionym przez księgarnie i antykwariaty (jest ich tam ponad 30). Właściciele sklepów bukinistycznych ogłosili, że zrobią wszystko, by utrzymać Hay jako strefę wolną od Kindle'ów i wersji elektronicznych i nie zdobędą się na sprzedaż żadnych e-booków a użytkownicy czytników będą w Hay niemile widziani. Może to brzmi trochę jak staroświecie pokrzykiwania, ale jest w tym też głos desperacji, by zachować coś, co przez lata było w mieście święte i ocalić tradycyjny charakter księgarni. Choć nie lubię wykluczających haseł, to jednak potrafię solidaryzować się z księgarzami z Hay. Skoro w całym kraju będziemy mieć za jakiś czas księgarnio- esklepy, to proszę uchowajmy stare antykwariaty w walijskim miasteczku. Chociażby je.

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Limitowane edycje wydawnictwa Penguin

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

The Addyman Annexe Bookshop, jeden z fajniejszych antykwariatów w Hay

wtorek, 26 czerwca 2012, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/06/26 21:38:49
Nie martw się Aniu, wiele razy odbębniono już schyłki jednego rodzaju wyrazu artystycznego na rzecz innego, rzekomo nowocześniejszego. I wciąż nie jest aż tak źle. Zmiany są nieuniknione; tkwilibyśmy nadal w nie wiadomo której epoce, gdybyśmy wykluczali zmiany. Księgarnie przetrwają, pewnie mniej ich będzie, ale to wciąż będą księgarnie, choć być może będą trochę innymi już miejscami niż obecnie. Niekoniecznie od razu megastore'ami...
Zamiast zapobiegać zmianom, starajmy się usilnie nadać im kształt, który spełni nasze oczekiwania i marzenia. Pozdrawiam
-
Gość: kinga, *.zone8.bethere.co.uk
2012/06/26 23:53:32
Slyszalam juz o tej planowanej wspolpracy Watersones-a i Amazon-a i szczerze mnie zdziwila. Kilka miesiecy temu czytalam artykul, w ktorym zalozyciel tej olbrzymiej sieci ksiegarni Tim Waterstone i obecny jej zarzadca James Daunt (a zarazem wlasciciel kilku wlasnych klimatycznych ksiegarni) nazywaja/wyzywaja Amazon bezduszna, agresywna, diabelska maszynka do robienia pieniedzy. Przy okazji obrywa sie tez jakby tym, ktorzy robia zakupy na Amazonie. Waterstone w artykule wyrzuca im (nam?:), ze zachodza do lokalnych ksiegarni Waterstones albo Daunt, przegladaja ksiazki (macajac i plamiac palcami) a potem odkladaja i zamawiaja je po nizszych cenach na Amazonie. Tu artykul: www.guardian.co.uk/technology/2012/apr/06/tim-waterstone-attacks-amazon-tax-avoidance
-
2012/07/01 20:34:50
@Ewo: Oczywiście, zmiany są nieuniknione i zgadzam się z Twoim przekonaniem, że trzeba nadawać im taki kształt, jaki preferujemy. Wydaje mi się jednak, że zapowiadane zmiany w księgarniach wyglądają zbyt nieprzyjemnie, żeby nie zdobyć się na maly strajk :)

@Kingo: Tak, słyszałam o tym i podobno Dauntowi oberwało się za nagłą zmianę zdania podczas festiwalu w Hay. Swoją drogą dziwię się, że go tam zaprosili, skoro miasteczko ma być "Kindle-free zone".

Podobno we wczorajszym Guardianie Julian Barnes popełnił dłuższy kawałek na temat niepewnego losu księgarń. Ktoś ma może kopię?
-
2012/07/07 18:44:50
Wiesz, przyszło mi do głowy, że jest jedna gałąź literatury drukowanej, która nie musi się obawiać czytników - literatura dla dzieci! Nie wyobrażam sobie czytać Fri cokolwiek z czytnika, nawet kolorowego, gdzie teoretycznie byłoby widać obrazki. Znudziłaby się w minutę i ja też. Książki dla dzieci są często wielkoformatowe, wspaniale wydane, z multum obrazków wkomponowanych w tekst, na ciekawym papierze. Ostatnio wiele ich zamawiam z Polski i jestem pod wrażęniem, jak wspaniałe edytorsko pozycje robi się w naszym kraju, jakich mamy niesamowitych ilustratorów. Wydawnictwo Bajka robi bardzo dobrą robotę, Fri uwielbia książeczki pani Małgorzaty Strzałkowskiej wydane przez nich. Ostatnio odkryłam też klasyczne opowieści szweckich autorów wydawane przez Zakamarki. Tego nie zasstąpi żaden czytnik. Książka dla dziecka to musi być coś fizycznego, co samemu można ściągnąć z półki i przeglądać, udając, że się "czyta":). Chiquito, który ma dużo gorszy dostęp do hiszpańskich książek, zazdrości mi po cichu. W żadnym internetowym sklepie z hiszpańskojęzyczną literaturą nie natrafił jeszcze na takie cudeńka, jakie wydaje się dla dzieci w Polsce. Swoje robi tu na pewno też moda na czytanie dzieciom. Ciekawa jestem bardzo, czy w UK też czytanie dzieciom jest tak samo promowane w mediach?

Bolą jednak te przemiany księgarni, o których piszesz. Ja też jestem jedna z winnych, lubię pzeglądać książki w małych księgarniach, ale rzadko kupuję - prawa rynku są nieubłagane, człowiek nie chce przepłacać i już. Ale mając do wyboru ebook i prawdziwą książkę w tej samej cenie, zawsze wybiorę książkę. Kupuję ebooki na kindle tylko ze względu na dostępność i cenę - jest ona nieraz równa cenie papierowej książki, ale dla mnie niższa o spore koszty przesyłki. Wielu ludzi chyba jednak widzi też inne dobre strony - np. ze nic im nie zalega na pólkach. Szkoda księgarń, zwłaszcza tych małych... ale tego mariażu z amazonem ja osobiście w ogóle nie widzę. Po co miałabym chodzić do księgarni by kupić ebook, jak mogę to zrobić w kilka minut na własnej kanapie? To będzie klapa według mnie.
-
2012/07/10 13:24:32
@Polaquito: Dziękuję za obszerny komentarz. Muszę koniecznie poszperać w księgarniach dziecięcych w Polsce, jak tam będę następnym razem. Mam parę wydań z wierszykami, które są bardzo ładnie zilustrowane, ale niestety nie pamiętam, kto je wydał. Czy książeczki dla dzieci zostaną w papierze? Patrząc na to, co oferuje się dzieciom w Wielkiej Brytanii na ipadzie, myślę, że wcale niekoniecznie. Jest coraz więcej e-wydań z bajkami, które na ipadzie wyglądają naprawdę fajnie. Czyta się jak książeczkę, przesuwając łapką po ekranie, żeby przejść na następną stronę. Część z nich oprócz obrazków i tekstu ma wątki multimedialne: odgłosy zwierzaków, krótkie filmiki będące częścią historii etc. To atrakcyjna forma na dzieci (oczywiście nie wszystkich). Widzę jednak, z jaką łatwością i przyjemnością dzieci mojej szwagierki korzystają z rodzinnego ipada i myślę, że taka forma jest w stanie się mocno zadomowić.

Co do księgarń, to musimy zrobić wszystko, żeby jak najmniej ich wyginęło, zwłaszcza tych, co robią na instytucje kulturalne. Tych, co chcą sprzedawać e-booki li tylko, jakoś specjalnie mi nie żal :)

Pozdrawiam serdecznie!
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...