Blog > Komentarze do wpisu

Oksford Tolkiena

Dla Pietii

Przeprowadzał się i wyprowadzał z miasta kilka razy. Bo powiększała mu się rodzina, bo zmieniał pracę, bo któryś z uniwersyteckich kolegiów zaproponował lepsze lokum. Łącznie zmienial adresy kilkanaście razy. Spora liczba Tolkienowskich miejsc jest wciąż w mieście dostępna. I wcale nie trudno je wytropić, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać. Zapraszam dziś na moją własną trasę tropami Tolkiena.

Oksford Tolkiena The Mitre

The Mitre, miejsce spotkań Tolkiena z Lewisem

Spacer zaczynam na głównej ulicy miasta High Street. I to wcale nie od domu pisarza (mieszkał zaraz przy High Street na Merton Street, ale o tym za chwilę), tylko od starej knajpy. The Mitre kiedyś była zajazdem, przy niej zatrzymywały się powozy przyjeżdżające z Londynu. Teraz służy za restaurację z dość niskim sufitem, której wnętrze przypomina bardziej pub niż wyższej klasy lokal gastronomiczny (i ma coś w sobie takiegom bliżej nieokreślonego, co skutecznie zniechęca mnie do zjedzenia tam czegokolwiek :). Tutaj J. R. R. Tolkien spotykał się z C. S. Lewisem na śniadanie albo na rozmowę przy piwie. Pewnie dobrze wiecie, że obaj pisarze, a zwłaszcza autor Władcy pierścieni mieli słabość do tego trunku. Tolkien nawet posiadał w domu beczkę z piwem - do tego miejsca dojdę jednak na samym końcu.

Oksford Tolkiena Examination School

Examination Schools, miejsce wykładów Tolkiena

Oksford Tolkiena Examination School

Jedna z frontowych ścian Examination School

Z The Mitre polecam udać się w dół High Street i zatrzymać się przed (po drugiej stronie ulicy, warto jednak gmach obejrzeć z daleka). To miejsce, gdzie w maju odbywają się egzaminy, a w ciągu semestrów różnego rodzaju seminaria. To tutaj Tolkien wykładał. Studenci mieli okazję posłuchać m.in. jego cyklu wykładów o literaturze staroangielskiej.

Oksford Tolkiena Merton Street

Merton Street, ostatni adres Tolkiena

Kilka kroków dalej do High Street wcina się Merton Street. To tutaj za rogiem znajduje się ostatnie lokum Tolkiena. Po śmieci żony pisarz przyjechał z powrotem do Oksfordu (wcześniej na emeryturze mieszkali wspólnie w Bournmouth, w  nadmorskiej miejscowości na południu Anglii). Merton College, gdzie Tolkien był profesorem literatury i języka angielskiego, zaproponował mu mieszkanie na Merton Street. Do tego miejsca pielgrzymowali fani. I Tolkien narzekał, że nie może nawet spokojnie wyjść do ogródka.

Kto lubi dłuższe spacery, powinien wybrać się do Merton College (za następnym rogiem, z Merton Street trzeba skręcić w prawo). To kolegium unierwsyteckie jest nieprawdopodobnie spokojne, a z drugiego dziedzińca rozciąga się widok na szerokie łąki Christ Church Meadows. Polecam również zadrzeć głowę do góry i przyjrzeć się gargulcom wysoko na ścianach budynków. Stamtąd wracam z powrotem na High Street.

Oksford Tolkiena gargulce

Oksfordzkie gargulce

Mijam Eastgate Hotel - niegdyś były tu rogatki miasta. W tym hotelu Tolkien spotykał się, będąc już wdowcem, ze swoim wnukiem. To tutaj wyznał mu kiedyś, jak bardzo tęskni za zmarłą żoną. Edith odeszła dwa lata przed Tolkienem i choć nie byli udanym małżeństwem, pisarz czuł się po jej śmierci bardzo samotny.

Idę dalej High Street i przechodzę na drugą stronę. Wchodzę do Magdalen College. Tutaj pracował i przez jakiś czas mieszkał przyjaciel Tolkiena - C. S. Lewis. To tutaj spotkali się wieczorami na rozmowach o literaturze staroangielskiej bądź zajmowali się amatorskimi przekładami starych sag. Tu też spacerowali tzw. ścieżką Addisona (Addison's Walk), którą bardzo polecam. Wiedzie przez rozległe łąki kolegium, zaraz za parkiem z jeleniami, przy rzece Cherwell.

Oksford Tolkiena dom przy Hollywell Street

99 Hollywell Street, gdzie Tolkienowie mieszkali w latach 50.

Okford Tolkiena Hollywell Street

Hollywell Street od strony muru Magdalen College

Okford Tolkiena Hollywell Street

Środek Hollywell Street

Z Magdalen College (na marginesie Magdalen po oksfordzku wymawia się "mod-lin". W mieście zachowała się średniowieczna wymowa nazwy tego kolegium. W ten sposób miejscowi, a właściwie głównie uniwersytecka gawiedź miejska poznaje, czy ktoś jest "swój" - znaczy się wie, jak wymawia się Magdalen, czy też jest przyjezdnym), idę przez chwilkę High Street i skręcam w prawo. Idę wzdłuż muru, a potem skręcam w lewo w Hollywell Street. To śliczna uliczka, od lat 70. odcięta od ruchu samochodowego (uwaga jednak na pędzące rowery!). Tutaj po numerem 99 mieszkali Tolkienowie w latach 50.

Oksford Tolkiena Old Ashmolean Building
Miejsce jednej z pierwszych prac Tolkiena 

Hollywell łączy się dalej z Broad Street i spacerując po tej ulicy, trzeba zatrzymać się przy dwóch miejscach. Pierwszy przystanek do Museum of the History of Science. Tutaj mieściło się wydawnictwo uniwersyteckie, a dokładnie wydział, który zajmował sie tworzeniem Słownika Języka Angielskiego. Tolkien pracował tu zanim został wykładowcą.

Oksford Tolkiena Exeter College

Róg Exeter College, gdzie Tolkien był studentem (tutaj zrobił studia pierwszego stopnia)

Oksford Tolkiena Exeter College

Jeden z dziedzińców w Exeter College

Oksford Tolkiena Turl Street

Uroki Turl Street

Kawałek dalej na rogu Broad Street i Turl Street mieści się Exeter College. Tutaj studiował Tolkien (zdobył stypendium na naukę w Oksfordzie). Jego pokój niestety się nie zachował, bo narożną część budynku strawił pożar. Dlatego to, co widzicie dziś, to współczesna "odbudówka".

Oksford Tolkiena Pusley Lane

Dawna Alfred Street, jeden z pierwszych adresów pisarza w mieście

Oksford Tolkiena St Johns Street

St John's Street

Z Broad Street skręcam w prawo i idę wzdłuż ulicą, która nazywa się St Giles. Idąc po jej lewej stronie, mijam uliczkę, która teraz nazywa się Pusey Lane a kiedyś zwała się Alfred Street. Tutaj znajdował się jeden z pierwszych oksfordzkich adresów Tolkiena. O ile mnie pamięć nie myli, mieszkał tu, jak już został ojcem. Budynek już niestety nie istnieje. Z Pusley Lane można skręcić w St John's Street, gdzie przeprowadził się pisarz na większy metraż.

Oksford Tolkiena Eagle and CHild pub

Tolkienowski pub

Oksford Tolkiena The Eagle and Child

Zakątek pubu, gdzie przesiadywał Tolkien z Lewisem i przyjaciółmi

Oksford Tolkiena The Eagle and Child

Miejsce z pamiątkami po dawnych spotkaniach

Stamtąd warto jednak wrócić na St Giles, bo po lewej stronie znajduje się jeden z najbardziej znanych pubów w mieście - The Eagle and Child - przez Tolkiena i Lewisa zwanym The Bird and The Baby. To tutaj spotykali się Inglingowie. Tutaj czytali pierwsze wersje swoich powieści. A wieczory zakrapiane były mocno piwem. Podczas wojny zdarzało się, że zapasy piwa nagle się kończyły i wtedy panowie przenosili się na drugą stronę ulicy do pubu The Lamb and Flag. Dlatego polecam rozejrzeć się i w tamtych okolicach. The Eagle and Child ma specjalne utrzymany zakamarek pubu, gdzie siadali pisarze. Znajduje się tam kilka zdjęć i małe pamiątki. The Lamb anf Flag nie ma żadnych suwenirów, ale za to częściej oferuje wolne stoliki.

Oksford Tolkiena St Aloysius Church

St Aloysius Church, do którego chodził pisarz

Idę dalej St Giles. Lewa strona ulicy zmienia nazwę na Woodstock Road i tutaj po lewej stronie mieści się kościół pod wezwaniem św. Alojzego (St Aloysius Church). To jeden z najlepiej rozpoznawalnych kościołów katolickich w mieście. Warto tu wstąpić na mszę, nawet jeżeli nie dzieli się z Tolkienem wyznania czy gorliwości wiary, bo w tym kościele wciąż msze odprawiane są po łacinie. Ostrzegam jednak, że jest to łacina w angielskim wydaniu, czyli że każdy wyraz kończący się na "o" zostaje tutaj wzbogacony o dyftonga "ou". Tolkien często przychodził tutaj na msze. Dopiero jak przeprowadził się poza centrum, do dzielnicy Headington (adres 76 Sandfield Road, piękna willa, która ma nad wejściem tablicę upamiętniającą pisarza z wyrzeźbioną krainą hobbitów. Tam jednak dzisiaj się nie wybiorę), to zmienił kościół.

Ci, którzy mają jeszcze trochę siły, mogą z Woodstock Road przejść na Banbury Road a stamtąd tuż przy University Parks skręcić w niezwykle zamożną okolicę miasta - Northmoor Road, wyścieloną olbrzymimi willami z końca XIX, początku XX wieku. Tutaj mieszkał Tolkien dwa razy: najpierw pod numerem 22, a potem 20. Pod jednym z adresów w ogrodzie trzymał beczkę z piwem, z której zawartości śmiało korzystał. Każdy z domów należał do pisarza.

Tym, którzy chcieliby na chwilę odpocząć i pominąć spacer w okolicy willowej, polecam z kościoła św. Alojzego udać się dalej wzdłuż Woodstock Road, potem skręcić w małą alejkę za St Antony's College i znaleźć się na South Parade, gdzie w pubie Rose and Crown serwują bardzo dobre, miejscowe piwa (podobno najlepsze w mieście, nie mogę potwierdzić, bo sama nie zrobiłam większego rekonesansu). Tolkien na pewno z takiego zakończenia wycieczki by się ucieszył.

Mapka z trasą spaceru pojawi się za chwilkę. Do centrum z obu miejsc: Northmoor Garden czy South Parade można w 15 minut wrócić pieszo do centrum albo podjechać autobusem.

niedziela, 26 sierpnia 2012, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/26 21:51:13
Trafiłam na twój blog przypadkiem. Jest wspaniały! Szablon podoba mi się szalenie - ale nic dziwnego, jego autorkę uwielbiam i szanuję:):)

A sam cykl z wywiadami bardzo ciekawy!! I bohaterki - fascynujące. Gratuluję!!
-
Gość: gdynianka, *.gdynia.mm.pl
2012/08/26 22:16:06
Och ale cudny spacer;) przenioslam sie wspomnien do moich wizyt w Oxfordzie. Do dzis pamietam listopadowy spacer sciezka Addisona, wiele dalabym, aby znow powloczyc sie po tych historycznych ulicach;) dzieki Aneczko za swietny wpis!
-
2012/08/27 10:33:10
Pięknie tam u was, czyściutko i klimatycznie. Sama poszwędałabym się z ochotą. Nie koniecznie śladami kogoś/czegoś. Widzę, że jesteś w wielkiej formie energetycznej; takich długich spacerów nie robią przecież czujący się nie zanadto.
Ciekawe, dwóch zacnych obywateli, wielbicieli piwa w większych ilościach - pisało tak pięknie dla dziatek. Może trzeba spróbować z tym piwem?
Dziękuję za zdradzenie k.e mojego adresu, wspaniała dziewczyna.
-
Gość: pietia, 95.148.255.*
2012/08/27 16:32:27
I jak tu nie napić się dobrego, schłodzonego piwa angielskiego po tak pięknej wycieczce??? Spaceru wg Twoich wskazówek doczekać się nie mogę!!! Takie wpisy jak te uświadamiają mi, że choć kilkakrotnie byłem w Oxford, to tak naprawdę NIC o tym mieście nie wiem! Chcę je poznawać, bo jest przepiękne!
Jeszcze raz ślicznie dziękuję za ten wpis. Zresztą nie tylko ten. Ostatnio znów powróciłem do lektury o Kindelku szukając informacji czy Archipelag będzie publikowany w formie bardziej przyjaznej temu czytnikowi.
Pozdrawiam baaardzo serdecznie! I ta dedykacja- ach, urzekła mnie!:)
-
2012/08/27 23:20:20
@Avo_lusion: Dziękuję. Mnie też szalenie podobają się szablony Kate :)
Już wkrótce ruszy kolejna seria "Przeprowadzek" i powiem tyle, że zielonej krainy nie będziemy jeszcze opuszczać, choć zmienimy wyspę :)
Tymczasem pozdrawiam serdecznie.

@Gdynianko: Cała przyjemność po mojej stronie :) Musicie do nas wpaść, to jeszcze pobuszujemy. W międzyczasie odnalazłam wiele innych ciekawych tras w mieście i na pobliskich wioskach, które nie dość że są malownicze, to jeszcze często mają bardzo ciekawe literackie tropy. W ten sposób udało mi się też poznać trochę gastro pubów pozamiejskich, wiele godnych polecenia, więc jak będziesz następnym razem, to musimy się koniecznie wybrać. Tymczasem spotkamy się we wrześniu w Trójmieście. Buźka!

@Ewo: Muszę Cię rozczarować: spacer wykonałam w kawałkach niestety, bo dorobiłam się ostatnio rwy kulszowej i nie daję rady dłużej chodzić :((( Mam nadzieję, że za kilka tygodni rwa będzie tylko przykrym wspomnieniem.

Co do inspiracji piwnych - mozna poeksperymentowac, czemu nie :) ja osobiscie za piwem nie przepadam, choc w cieply dzien nie wzgardze mala szklaneczka angielskiego "ale" czy malogorzkiego "bitter", dlatego mnie ten trunek raczej do pisania nie pobudza :)
-
2012/08/27 23:31:11
@Pietia: Życzę udanego spaceru! Zapomniałam dodać, że trasa nie zawiera wszystkich miejsc związanych z pisarzem. Część musiałam pominąć, żeby lepiej się spacerowało :)

Do głowy właśnie przyszedł mi nowy pomysł, żeby zrobić podobną trasę, ale "polityczną", zahaczając o kolegia, gdzie studiowali i zwykle całkiem nieźle "grzeszyli" brytyjscy i amerykańscy politycy. To może zresztą być całkiem zabawne :)

Gorąco zachęcam do zwiedzania Oksfordu. Miasto niechętnie jednak odsłania swoje historie, więc warto mieć ze sobą dobrego przewodnika. Pamiętam, że kiedyś dobre godzinne spacery z przewodnikiem opowiadającym różne anegdotki, organizowała księgarnia Blackwells. Muszę sprawdzić, czy wciąż coś takiego oferują.

Co do Archipelagu: tak, myślimy o lepszej wersji, która dobrze prezentowałaby się na wielu czytnikach. Pomysł jest jednak na razie w powijakach, więc nie jestem w stanie opowiedzieć o szczegółach. Mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku uda się go odpalić. Teraz pismo znacznie lepiej czyta się na ipadzie. Czarnobiały kindle niestety specjalnie mu nie służy. Ciekawe, jak będzie z kolorowym? :)

Serdecznie pozdrawiam i chętnie służę wszelkimi oksfordzkimi polecankami
-
2012/08/28 11:14:27
Rwa kulszowa? bardzo współczuję, boli...
Zdaje mi się, czy zmieniłaś część zdjęć?
-
2012/08/28 23:42:08
@Ewo: Kilka zdjęć dodałam wczoraj, bo udało mi się więcej zgrać z aparatu. Nowe to foty z pubu, Turl Street i Exeter College. Jeszcze została mi mapka do zrobienia i całoćś będzie gotowa. Wszystko robię ostatnio w kawałkach :)
-
Gość: pietia, 95.148.255.*
2012/08/29 00:19:07
Też bardzo chętnie poczytam o wszelkich literackich tropach w Oksfordzie i okolicznych miejscowościach. Kiedyś, podczas jednego z pobytów skorzystałem z usług przewodnika, ale nie wiem czy tego księgarnianego:) Spacer pełen anegdot i ciekawych informacji zaczynał się przy Bodleian Library i trwał około godziny. Świetna sprawa!
-
2012/08/29 23:06:56
nie omieszkam pospacerować, bo w listopadzie będę w Londynie, Oxfordzie i Yorku:) choć przecież prawie wszystkie miejsca już kiedyś mi maga- maro pokazałaś:) bardzo miło zobaczyć miejsca, w których kiedyś się było:)
-
2012/08/30 00:11:08
@Pietia: Brzmi właśnie jak wycieczka zorganizowana przez Blackwells. Księgarnia organizuje spacery ogólne po mieście i literackie. Te drugie zimą kończyły się gorącą czekoladą w hotelu Randolf, co było bardzo przyjemne. Ciekawie było sobie pooglądać ten największe, najdroższe i najbardziej eksluzywne lokum dla gości w Oksfordzie i pomyśleć, że jak kiedyś Michael Jackson przyjechał do miasta, to wykupił cały (pewnie spokojnie ponad sto pokoi), a obsłudze zabronił patrzeć się na siebie, jak przechodził przez korytarze :)))

@Invitado: O świetnie, że będziesz! Może uda Ci się wpaść, jak będzie w mieście Jacek Dehnel promował swoją najnowszą książkę? (to wypadnie w okolicach 8 listopada) "Saturn" jest znakomity, bardzo polecam. Według mnie to najlepsza jego książka do tej pory.

Fajną trasę sobie obierasz - jaka kolejność?

Zatem do zobaczenia!
-
2012/08/30 07:56:45
na tak długo to nie pojadę:) będę 1 listopada w Londynie, bo Pamuk do narodu przemówi, ciekawa go jestem. na jeden dzień przed lub po tym dniu chcę do Oxfordu, może Cambridge, a na pewno w drodze powrotnej York. muszę zapytać łak-omą, czy nie będzie Denhela w Edynburgu. raz nie mogłam być, może teraz by się udało?:)
-
Gość: pietia, 95.148.255.*
2012/08/31 15:08:25
Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że dzięki Tobie odkrywam nie tylko zalety e-czytników, czy też ukryte przed oczami śpieszących się turystów piękno Oxfordu. Dzięki Tobie i temu co tu wypisujesz odkrywam też nowe- nieznane mi dotąd- pokłady literatury. Archipelag był takim odkryciem, a teraz...Dehnel:) Nie, nie czytałem go jeszcze, ale od dawna chodziła za mną okładka "Saturna". Chodziła i chodziła, aż dopiero dziś olśniło mnie, że to o TYM Goi!
Goya był jednym z ulubionych malarzy mojego ulubionego poety i pieśniarza Jacka Kaczmarskiego! Dlatego już dziś wrzucam Saturna na Kindla i zaczynam, by zdążyć przed listopadem, bo na spotkanie z Autorem bardzo chętnie się wybiorę.
Jeszcze raz ślicznie dziękuję za TYLE literackich inspiracji! Pozdrawiam!
-
2012/09/02 23:12:42
@Invitado: Oby tylko Pamuk przemawiał w mniej niż zwykle defensywnej pozie, to powinien być całkiem znośny :) Ja go pamiętam ze spotkań prowadzonych przez kobiety, gdzie wypadł dość źle, traktując je opryskliwie, wyśmiewając zadane pytania, choć nie miał ku temu powodu.

Co do Dehnela, to może złapiesz go w Londynie - będzie tam w księgarni Daunt na spotkaniu wspólnie z Zygmuntem Miłoszewskim.

Życzę udanej wyprawy!
-
2012/09/02 23:18:51
@Pietia: udanej lektury! Mnie się "Saturn" szalenie podobał. Czytałam w papierze (wydanie w twardej okładce). Książka jest pięknie złożona, bardzo przyjemna czcionka, tylko nie rozumiem, dlaczego jakość reprodukcji obrazów Goi taka zła. Wielka szkoda.

Cieszę się, że zainteresowało Cię spotkanie z Jackiem Dehnelem. Napiszę więcej o szczegółach wieczoru, jak tylko będę coś więcej wiedziała. W takim razie do zobaczenia w mieście!

Dziękuję bardzo za ciepłe słowa pod adresem Tygla - baaardzo mi miło :)
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...