Blog > Komentarze do wpisu

Przeprowadzka Kasi Hordyniec: Donegal

Kasia HordyniecMieszkała w mieście, ale dała się wywieść na zielone pustkowie. Wbrew swojej woli. Teraz jednak już by się nie przeprowadziła gdzie indziej. Kocha swoją część Irlandii, którą dzieli z mężem, dwójką dzieci i psem Jackem Russelem Frankiem (zdjęcie poniżej). Maleńka miejscowość w hrabstwie Donegal trudna jest do odnalezienia na mapie. Kasi Hordyniec to jednak nie przeszkadza. Do miasta można przecież zawsze dojechać, a poza tym tyle rzeczy jest dostępnych przez intertnet. Zresztą sama Kasia udostępnia ich wiele, prowadząc jednocześnie dwa blogi: Z babskiej perspektywy oraz Notatki Coolturalne. Założę się, że bohaterka dzisiejszej "Przeprowadzki" jest bardzo energiczną osobą, bo poza intensywnym blogowaniem i całodziennym matkowaniem, znajduje też czas na pisanie felietonów w wydawanej w Irlandii "Gazecie Polskiej", robienie tłumaczeń i zaszywanie się w pięknych zakątkach dzikiego Donegalu. Zapraszam serdecznie dziś na spotkanie z dobrze Wam znaną irlandzką blogerką - Kasią Eire!

Jak to się stało, że znalazłaś w Irlandii?

Przypadek, jak to w życiu. Spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Nie planowaliśmy emigracji, nie marzyliśmy o niej, w ogóle się o tym w domu nie rozmawiało. Czasy, bo był to rok 2001, ciężkie, ale bez przesady, człowiek sobie zawsze jakoś daje radę. No właśnie - jakoś.  Mąż był zmęczony ciągłą szarpaniną, że każdy wydatek to od razu planowanie i oszczędzanie, że widoków na własne mieszkanie nie ma, więc kiedy dostaliśmy wiadomość, że można by popracować trochę w Irlandii, mimo mojego sprzeciwu, mąż uparł się jechać. I to od razu z zamiarem ściągnięcia rodziny na stałe. Upiłam się z rozpaczy, że mnie nie słucha, że się tak nakręcił na ten wyjazd. W tamtym okresie internet nie był taki wydajny jak teraz. Podłączało się kabel do gniazdka i czekało na załadowanie strony wieki całe. Znaliśmy adres hotelu, gdzie mąż miał jechać, ale nie mogliśmy znaleźć tego miejsca na mapie, szukałam najpierw u siebie w atlasach, potem w bibliotece, aż postanowiłam wygooglować (wtedy się tak o tym nie mówiło) i czekaliśmy chyba z godzinę na załadowanie mapy. A i tak nie było na niej naszego miasteczka. O hrabstwie Donegal wiedzieliśmy tylko tyle, że pięknie, że dużo pada i ludzie mili. I z tym bagażem wiadomości mąż się spakował i tyle go widziałam. Kontakt mieliśmy jedynie telefoniczny, ale za to jaki - dzwonię z budki znajdującej się przy plaży na brzegu oceanu - opowiadał, a mnie w mojej romantycznej wyobraźni coraz to piękniejsze obrazy powstawały. Wychowana na starych angielskich, i jak się okazało potem również irlandzkich, filmach, malowałam w myślach obrazki z naszego przyszłego życia.

Irlandia Donegal

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia z pierwszych tygodni pobytu? Pamiętasz to jeszcze?

Pamiętam jakby to było wczoraj. Po ośmiu miesiącach dołączyliśmy do męża, miałam ze sobą nie tylko swoje niepokoje, ale dwójkę dzieci - pięcio- i dwunastoletnie - przed nimi trzeba było chojraka grać, chociaż i tak prawie pół pierwszego roku przepłakałam, nocami, kiedy nikt nie widział. Lubiłam swoje życie w Polsce, mąż chciał przygody, czegoś innego w życiu, głębszego oddechu, wolności, a jak, jak to zodiakalna Panna - nie bardzo lubiłam zmiany, przy jednoczesnej wielkiej ciekawości tychże. Pierwszy rok mąż miał optymizmu za nas dwoje, aż pewnego słonecznego dnia stanęłam w oknie i powiedziałam sobie - weź się w garść kobieto, przestań desperować, odwróć się od ściany i zobacz, jaki piękny świat cię otacza. I jakie masz miłe i spokojne życie bez trosk. Tego dnia skończyła się batalia o utrzymanie starego status quo, a zaczęło nowe życie.

Pierwsze dni były trudne, musiałam przyzwyczaić się do irlandzkiego akcentu, w Donegalu mówią szczególnie szybko, a do tego atakowały mnie obce, nieznane dotąd zapachy, które mnie czasem zwalały z nóg. Nie wiem, czy to oceaniczne powietrze tak je potęgowało, czy w tych pierwszych tygodniach ze stresu miałam wyostrzone zmysły, ale zapach oleju z tych wszystkich 'frytkarni' w mieście, glonów w zatoce, krzaków w ogrodach wzdłuż chodnika, wszystkie one aż mnie 'bolały' w głowie. Po jakimś czasie przestałam je zauważać, a teraz, po długiej nieobecności, wciągam głęboko, teraz już miły, zapach słonej wody i glonów i myślę - jestem w domu.

Ale najważniejsze wrażenie to było wielkie zadziwienie, jak mili, uśmiechnięci, uczynni i ciekawi nas, nowych, są mieszkańcy miasteczka. Kto mógł pomagał, a to dzieci urządzić w nowej szkole, a to zakupy zrobić, bo samochodu na początku nie mieliśmy, w banku konto założyć, sama pani z okienka ze skóry wychodziła, żeby to ułatwić. Jeszcze długo odwracałam się za siebie sprawdzić, czy to na pewno dla mnie te szerokie uśmiechy i postawa otwarta i przyjazna.

Irlandia Donegal


Jak Ci się teraz tam mieszka? Jak traktujesz Irlandię?

Dziesięć lat minęło, córka właśnie skończyła studia, syn zdał małą maturę, przeszliśmy długą drogę, ale mogę powiedzieć zdecydowanie, że jesteśmy tu szczęśliwi. Oczywiście pogoda mogłaby być lepsza, ośrodek kulturalny większy, bo do teatru, filharmonii, do kina nawet, wszędzie muszę dojeżdżać, ale za to jakie święto, kiedy się już wybiorę. Kocham moje pustkowia, spacery po plaży z psem, wszystkie te filmowe wręcz plenery i nawet prowincjonalność mojego życia. Dzięki internetowi mam dostęp do wielu rzeczy prawie taki, jak ludzie z dużych miast, za to czasu na życie i przyjemności więcej.

Kiedyś córka namalowała pastelami obrazek na plaży, woda, wystające skały, plaża z niewielkim klifem i domek. Z tyłu napisała, że życzy nam, żebyśmy kiedyś mieli taki domek właśnie. Obrazek wisiał u nas na ścianie wiele lat, ale dopiero, kiedy zbiła się szybka i mąż oprawiał w nową ramkę, znalazłam tę dedykację. Wzruszyłam się, bo po latach mamy swój wymarzony domek (cottage) z kwiatami w oknach, przytulną kuchnią pachnącą ciastem i miłymi sąsiadami. Nawet nie śmiałam o tym kiedyś marzyć, córka afirmowała za nas. Swoją drogą, to niezła metoda.

Pies Franek

Jakie były Twoje największe zdziwienia, odkrycia, kulturalne wpadki, rozczarowania?

Wszystko było zdziwieniem, bo chociaż to też Europa, a jednak miejsce inne bardzo. Wiem, że większego szoku kulturowego spodziewać się można po Chinach, Indiach czy Tobago, ale przeszłam już jeden szok przeprowadziwszy się z północy Polski na wschód i wiem, że zaskoczyć może nas nawet taka zmiana. Życie w obcym kraju, szczególnie przy zmianie z kontynentu na wyspę, uważam za fascynujące i bardzo ciekawe. Byle by człowiek chciał wgłębić się w specyfikę nowej ziemi, zechciał poznać i zrozumieć ludzi, wtedy życie jest nie tylko ciekawsze, głębsze i oferuje więcej, ale i bardzo radosne. Wiadomo, poznać, znaczy zrozumieć, a zrozumieć, znaczy zaakceptować, akceptacja natomiast niesie za sobą szczęście.
Wpadek językowych kilka było, na samym początku - pomyliłam kiedyś słowo 'spódnica' z 'koszula' i poprosiłam o wyprasowanie spódnicy pilota ('skirt' zamiast 'shirt'). Albo o zmianę 'shits' w pokoju numer jakiś tam zamiast 'sheets' (tutaj wymowa miała znaczenie) i tak, okazało się, że chciałam zmiany 'gówna' zamiast prześcieradeł. Ale najgorzej mi było przywyknąć do 'a wake'-ów, czyli czuwania przy zmarłym, obowiązkowej wizyty w domu, u rodziny, gdzie ktoś zmarł i teraz leży w trumnie, a całe miasteczko składa ostatnie ukłony. Siedzenie przy trumnie, dwadzieścia centymetrów obok nieboszczyka, popijanie herbaty i zajadanie ciasteczek, rozmowa o pogodzie i planach na wakacje były dla mnie totalnym szokiem. Ale jak do wszystkiego w życiu, i do tego się przyzwyczaiłam i robię to teraz bez mrugnięcia okiem.


 I na koniec  jeżeli są jakieś książki o Irlandii które zrobiły na Tobie duże wrażenie (fiction/non-fiction), mogłabyś je wymienić?

Proszę bardzo, o tym mogę bez końca:

1. Frank McCourt 'Popiół i żar' (oryg. Angela's Ashes) oraz druga część 'I rzeczywiscie', bolesny obraz Irlandii lat pięćdziesiątych, bardzo ważna powieść dla zrozumienia ludzi i samej Irlandii. Również wspaniały film.

2. Pete McCarthy 'Bar McCarthy'ego' -non fiction, bardzo dowcipna, ta z kolei jest pomocna w zrozumieniu tego kraju teraz.

3. Brian Friel, znakomity dramaturg (pomieszkuje czasem w Donegalu), napisał przejmującą sztukę, zawsze przypomina mi ona styl Czechowa, mimo, że akcja osadzona w Glenties, niedaleko mojego miasteczka - 'Dancing at Lughnasa'. Jeśli będziecie mieli okazję ją zobaczyć na deskach teatru, zachęcam, a jeśli nie, znakomity film z Meryl Streep jest wydany na DVD. Kocham tę sztukę i tak jak 'Trzy siostry', czy 'Wiśniowy' sad Czechowa, oglądam za każdym razem, kiedy mam okazję, a i film stoi u mnie na półce i go co jakiś czas włączam.

4. Deirdre Purcel pisze niezwykle klimatyczne powieści osadzone w Irlandii, a najsłynniejszą z nich jest chyba 'Falling for a dancer' - 'Wszystko przez tancerza'. Niech Was nie zmyli dziadowska okładka polskiego wydania, to naprawdę dobra pisarka i dobra powieść. Również nakręcono na jej podstawie film z Colinem Farrellem w jednej z ról. Ja widziałam najpierw mini serial i zakochałam się w filmach i książkach traktujących o tamtych czasach na Wyspie.

5. Innymi bardzo cenionymi przeze mnie pisarzami irlandzkimi są: Emma Donoghue (ta od 'Pokoju'), Sebastian Barry i Colm Toibin. Cokolwiek nie napiszą, jest po prostu dobre.

6. Z lżejszych powieści, guilty pleasure - polecam Maeve Binchy, wiele również zekranizowanych, jak 'Tara Road' czy W kręgu przyjaciół oraz nietłumaczoną na język polski Patricię Scanlan.

7. Jeśli coś o historii, to może przejmujący i dramatyczny film o walce o niepodległość i o tym jak powstała IRA - 'The Wind that Shakes the Barley' - 'Wiatr buszujący w jęczmieniu' (Złota Palma w Canne w 2006 roku). Powiem tak, wszystko możecie zlekceważyć, co ja tu polecam, ale chociaż ten obejrzyjcie. Jest świetny.

8. Komedia 'The Closer You Get' była nakręcona we wsi obok, ale i w moim miasteczku. To film twórców 'Goło i wesoło', równie dobry, równie śmieszny.

9. Zanim przyjechałam do Doneglu, jeszcze w Polsce obejrzałam komedię 'Swaty', która dzieje się podczas festiwalu swatów (Irlandczycy uwielbiają festiwale). Bardzo prawdziwy, bardzo śmieszny. Trudno mi było uwierzyć w niektóre rzeczy tam pokazane, ale okazały się moją rzeczywistością i teraz śmieję się z tych, którzy mówią - nie wierzę!

10. A z najnowszych ciekawych produkcji film policyjny 'The Guard', prawdziwy, zabawny, smutny, jak wszystko tutaj. A niedawno zaczęłam oglądać serial, podobno krótki, 'Sprawy Jacka Tylora' i bardzo mi się spodobał.

 

***

TYGLOWY CYKL "PRZEPROWADZKA" - poprzednie odcinki:

Stuffed mice w Buenos Aires

Lilithin w Czandigarze

Asia Kusy w Karaczi

Kamila Sławińska w Nowym Jorku

Czara w Paryżu

Magamara w Oksfordzie



piątek, 24 sierpnia 2012, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/24 19:52:32
Miło mi było u Ciebie gościć wśród takich znamienitych gości, a i blog niezwykle ciekawy. Pozdrawiam serdecznie
-
2012/08/24 22:58:29
Bardzo ciekawy gość! Dziękuję Wam obu, z wielką przyjemnością przeczytałam, tym bardziej, że Kasia wiedzie życie z moich marzeń:) Może kiedyś się ziszczą, a może i nie, ale miło podglądnąć kogoś, kto je wiedzie! A tym lepiej, że napisałaś o tym czuwaniu przy trumnie, jak będę zaczynała marudzić, żebyśmy wyemigrowali do jakiejś małej wioski przy klifie, to sobie to przypomnę;)
-
2012/08/25 12:55:34
Kasiu, czytałam z zainteresowaniem i podziwem. Znam wiele z książek, które polecasz, i pisarzy także, ale dotąd ignorowałam Deirdre Purcel w przekonaniu, że to autorka czytadeł. Rozumiem, że niepotrzebnie dałam się zasugerować okładkom?
-
2012/08/25 13:58:46
Ależ, ja miałam identycznego psa! Wabił się niestety, jedynie - Ciapa. Choć chyży był!
Wzruszyła mnie ta opowieść zodiakalnej Panny (ja z 30-go), wielu rozterek dotknęłam podobnie. Dlatego pewnie nie skusiły mnie niepewne miraże możliwych szczęśliwości.
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło... :) Powodzenia.

-
2012/08/25 16:17:20
Padmo - trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada, czyż nie? Myślę, że tajemnicą szczęśliwości jest odkryć, że czasem nasza też wygląda świetnie. Pewnie, że tęsknię czasem za życiem w większych miastach oferujących o wiele więcej, ale one niosą za sobą też wiele stresu, frustracji, więc skoro życie się tak ułożyło, znajduję spokój i uśmiech w tym, co mam. Przynajmniej się staram.
-
2012/08/25 16:19:13
Eireann - pisarki irlandzkie są trudne do sklasyfikowania, bo wywodzą się one z bardzo silnej tracycji gawędziarstwa, czyli story-telling. I takie są ich książki, przynajmniej tego starszego pokolenia jak ona czy Maeve Binchy - jak historia opowiadana w zimowe wieczory przy kominku. Joyce to nie jest, ale i dobrze, bo bym nie przebrnęła
-
2012/08/25 16:20:20
Ewa - no to wiesz, co to są za ziółka te psiaki, hehe
Zainteresowała mnie historia nieskuszenia się Ewy, podziel się kiedyś. Nie wiem, czy masz bloga, ale jeśli nie, wpadnij może do mnie i opowiedz
-
2012/08/26 00:27:42
@Kasiu: Cała przyjemność po mojej stronie, naprawdę! Wcale się nie dziwię, że uwiodły Cię te klify i zieleń. Są urzekające! Nie znam hrabstwa Donegal, jedynie troszkę wybrzeże Irlandii Północnej, gdzie zieleń dosłownie kuła mnie w oczy :) Marzą mi się wakacje w domku na irlandzkim klifie :)

@Padmo: Nie wiedziałam, że myślisz o takiej przeprowadzce. Wydawało mi się, że wolisz duże miasta.
Ja chyba nie potrafiłabym mieszkać na odludziu, bez względu na to, jak pięknie byłoby dookoła. Przynajmniej jeszcze nie :) Za to Oliver pewnie chętnie przeniósłby się w takie miejsce już jutro :)

Pozdrawiam serdecznie
-
2012/08/26 00:30:51
@Kasiu: jeszcze mały ps. Ewa prowadzi bloga - znajdziesz go pod tym adresem: ewamolik-zygmunt.blogspot.co.uk/
-
2012/08/26 22:16:24
Co za kapitalny cykl magamaro! Dzieki Tobie dowiedziałam się jeszcze czegoś nowego o nowym życiu eire, czyli ciasteczkach przy nieboszczykach ;p
-
2012/08/26 22:45:42
Świetny cykl i wywiad! Dzięki Waszej rozmowie możemy się dowiedzieć paru nieznanych ciekawostek o Kasi :) Bardzo dziękuję za wskazówki dotyczące literatury irlandzkiej, gdyż z polecanych przez Ciebie książek właściwie nic nie czytałam, a sądzę, że warto po nie sięgnąć. Ujęła mnie Twoja opinia o mieszkańcach Twojego miasteczka. Takiej życzliwości na co dzień bardzo często u nas brakuje (zwłaszcza w dużych miastach) i za tym tęsknię. :)
-
2012/08/27 23:37:34
@Bookfa: He he, w Anglii tego zwyczaju się nie praktykuje (przynajmiej ja nigdy o nim nie słyszałam, ani się z nim nie spotkałam), za to można jeść luncze na cmentarzach: magamara.blox.pl/2009/04/Lunch-na-trupie.html I choć mieszkam na Wyspie od ponad 8 lat, to jednak nie jestem w stanie się przemóc, żeby z kanapką rozłożyć się na/przy grobie :)

Cieszę się, że podobają Ci się przeprowadzki. Dalszy ciag cyklu już wkrótce. Pozdrowienia!

@Kaye: Ja też bardzo skorzystałam na polecankach Kasi. Świetna lista!

@Kasiu, a czy czytałaś może Antonię Logue? To irlandzka pisaka, tylko że z północnej części Wyspy.
-
2012/08/29 12:16:11
To ciekawe, co Kasia pisze o zapachach. Ja to samo przeżywałam w Anglii (okolice Birmingham). Bardzo silny zapach krzewów rosnących przy każdej uliczce doprowadzał mnie do zawrotów głowy, nigdy i nigdzie nie czułam tak silnego zapachu. Ale inne zapachy tak samo mnie uwrażliwiały - stare wykładziny przesiąknięte często papierosami, albo posadzki myte wszechobecnym lemon gelem...
A co do czuwaniu przy trumnie, to właśnie czytam świetną książkę Jeanette Winterson (Why by happy when you could be normal) i ona wspomina o tym samym zwyczaju tyle, że w Anglii (opisuje okolice Manchesteru).
Pozdrawiam Autorkę bloga i jej Gościa!
-
2012/08/30 14:10:42
Oj, jak bardzo mi się ta seria podoba! (podpisuję się pod Kasią, bo ja nalepiej wirtualnie znam :) choć inne dziewczyny też świetne, a Asia Kusy to już w ogóle miała kosmiczną przeprowadzkę).
Nie nadążam wszystkich komentować, ale czytam namiętnie.
A Kasia? Cała Kasia - w jej wpisch jest wszystko: emocje, przyroda, przygody i książki :))
Super!
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...