Blog > Komentarze do wpisu

Kultura bardzo osobista

Takich historii jest oczywiście mnóstwo. Do Polski przyjechałam po dziesięciomiesięcznej przerwie, więc nie ukrywam, że przeżyłam mały szok kulturowy. A oto kilka przykładów dlaczego:

Sytuacja 1
W kawiarni kupujemy z siostrą kawę na wynos.
- Czy ma pani może nakrywki do kubków?
W odpowiedzi pojawia się ostro wysunięty paluch jednoznacznie wskazujący kupkę nakrywek w ciemnym rogu.
Cóż, nie starcza nam odwagi na słowa podziękowania :)

Sytuacja 2
Dzwonię do szpitala, szukam lekarki. Rozmawiam z kimś w dyżurce.
- Doktor C. nie ma.
- Nie wie Pani, gdzie mogę ją znaleźć?
- Dyżurka pielęgniarek
- A jaki jest tam numer?
- Końcówka 354
- Dzię... zaczynam mówić już do siebie, bo głos po drugiej stronie szybko się rozłączył.

Sytuacja 3
Zamawiam pizzę z dowozem do domu. Chcę przygotować należność dla kierowcy, więc pytam:
- Mógłby mi pan powiedzieć, ile to będzie razem kosztowało?
- Nie. I błyskawicznie odkłada słuchawkę. Nawet nie wiem, kiedy się tej pizzy spodziewać.

Sytuacja 4
Zasiedzieliśmy się w kawiarni na lotnisku i biegiem ruszamy do bramki, bo za 20 minut odlot. Wchodzimy do samolotu z dwójką małych dzieci jako jedni z ostatnich pasażerów, co ma niewątpliwie również swoje zalety - nikt się nie przepycha. Udajemy się w głąb samolotu, nagle atakuje mnie starsza pani z pretensją:
- Dlaczego pani nie weszła, jak wchodziły mamy z dziećmi?
Nie mam szansy odpowiedzieć (pomijam to, że pytanie mnie zatkało), bo pani ze złością kontynuuje: Przecież nie wchodzi się ze wszystkimi, nie wchodzi!

To, dlaczego się nie wchodzi, skoro się wchodzi, pozostaje dla mnie do teraz zagadką :)

A na koniec dobra wiadomość: przy przechodzeniu przez kontrolę mienia i ciała na lotnisku w Gdańsku już nie trzeba zdejmować butów, hurra!


piątek, 28 września 2012, maga-mara
Tagi: Polska

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/09/28 22:58:06
Uff... jakieś (zielone!) światełko w tym czarnym tunelu zwanym Polską ;-)
-
2012/09/29 17:10:33
Dobrze, że o tym wszystkim piszesz! A potem się wszyscy w Polsce dziwią dlaczego tyle młodych ludzi wyjeżdża z Polski. Ja już od lat jestem zdania, że tej najnowszej emigracji nie chodzi jedynie o pieniądze, ale o coś więcej, o klimat życia...
-
2012/09/29 22:59:19
Smutne, ale za często tak to (mniej więcej) wygląda. Odrobina jakiejkolwiek 'władzy' i ...człowiek człowiekowi staje się wilkiem. A może wszyscy tak strasznie 'zapracowani', że nie mają siły - po ludzku - otworzyć buzi?
Bardzo, prywatnie, wojuję z takimi postawami i czasem odnoszę sukces :-)
-
Gość: kinga, *.zone8.bethere.co.uk
2012/09/30 02:34:15
Ta pierwsza scenka z paluchem przypomniała mi niedawna przygodę podczas spaceru po Londynie. Zwabiona muzyka-na-żywo dobiegajaca z jednego pubów na Holborn weszlam do środka posłuchać przez chwile, moze wypić małe szklankę wina. W ręku miałam mala butelkę wody mineralnej. Zajelam miejsce przy barze, naprzeciwko kwartetu grajacego jazz. Minela moze minuta- dwie, nie zdazylam nawet pomyslec czy zostaje na to winko gdy zjawila sie obok jak mniemam Pani-Nadzorujaca-pubem. Klepnela poufale po ramieniu, kiwnela głowa na butelkę z mineralną i nadal bez słowa (jak sadze by nie zakłócić kulturalnej muzyki) wskazała paluchem dzrzwi wyjsciowe. Wyszłam i nie wrócę, chociaż pub obok mojego nowego uniwerka. Wybieram pobliski Bar Polski - podobno niezłe pierogi;)

Podobne scenki jak opisalas, przydarzaja sie i mi czasami podczas przyjazdow do Polski ale chyba mam szczęście, bo gdyby jakikolwiek szok kulturowy miał przez to nastąpić to jest on zdecydowanie tlumiony przez częstsze przykłady uprzejmości. I tez w te wizyty do Polski przyjeżdżam z kraju, który póki co przez ostanie 10 lat nie oszalomil mnie jednak przykładami jakieś wyjątkowej, niespotykanej gdzie indziej kultury osobistej.
-
Gość: matali, *.cmdnnj.fios.verizon.net
2012/09/30 05:45:55
Teraz w maju odwiedziłam Trójmiasto po trzyletniej przerwie i nie spotkała mnie żadna taka historia. Nawet byłam w Urzędzie Stanu Cywilnego próbując zarejestrować córkę i mimo urzędowej biurokracji muszę przyznać, że urzędnicy byli dość mili i nawet poszli mi na rękę i załatwili coś trochę wcześniej. Może dlatego, że to było tuż przed Euro?
Z kolei nasz poprzedni przylot (3 lata wcześniej) do stolicy zaczął się traumatycznie, bo w drodze z lotniska do miasta jeden gość z samochodu przed nami prawie chciał nas bić (zatrzymał się i już wysiadał z samochodu), bo mój szwagier wyprzedził go, czy mu nie zjechał na czas (dobrze już nie pamiętam). W każdym razie jak dla mnie przez te 3 lata, to nastąpiła drastyczna poprawa :)
-
2012/09/30 11:21:54
Magamaro, przypomniałaś mi moje pierwsze spotkanie z rodakiem po roku. Pozwól, że się nim podzielę :) Wchodzę do samolotu na trasie Wiedeń - Warszawa. Czuję się podle fizycznie - po nocy w samolocie z Delhi i wcześniejszych 4h jazdy samochodem na lotnisko i psychicznie - przez rok zbudowałam tam sobie jednak życie, z którym niełatwo było się pożegnać. Objuczona bagażem, laptopem, kosmetyczką, bluzą i zapuchniętymi oczami itd wsiadam do samolotu. Wypadła mi z ręki gazeta tuż przy siedzeniu pewnej pani, na oko 35-40 lat, która powiedziała: upssss, spojrzała na mnie, po czym odwróciła głowę. Byłam w takim szoku, że na ułamek sekundy mnie zamurowało. Ja bym podała tę gazetę, obojętnie, czy wypadłaby ona matce z 3 dzieci na ramieniu, babci o lasce, czy komuś, kto oprócz tej gazety nic innego ze sobą nie niósł. I wyobraź sobie, że starszy pan siedzący nieco dalej wstał ze swojego fotela i mi podał tę nieszczęsną gazetę.
-
2012/09/30 23:22:20
ja bym mogła takich historyjek opowiedzieć bez liku, a i o naszym zachowaniu tutaj też. Dzisiaj na przykład niosłam karton z książkami do biblioteki, po drodze pytam młodego pana, czy by mi nie pomógł w sali kilku kartonów przenieść, pan oczywiscie tak, ale ponieważ nie wspomniałam o tym, który niosę, to mi go z rąk nie wyjął. Przy drzwiach upadł mi na podłogę klucz. Ja z kartonem, pan wolny jak ptak, co się stalo? Pan stał jak stał, ja musiałam położyć karton, podnieść klucz, otworzyć drzwi, podnieść karton i go wnieść, a pan mnie o mało nie stratował w drzwiach. Cóż mogę rzec, prawdziwych mężczyzn coraz mniej.
-
2012/10/01 06:04:47
Oj, dobrze takie zachowanie znam, mimo że w Polsce bywam o wiele rzadziej niż Ty. Ostatnio żadne nieprzyjemności mnie nie spotkały, ale dwa szoki przeżyłam. Pozwól, że jak Lilithin, podzielę się tymi historyjkami:
1) Jadę pociągiem z Łodzi do Warszawy. Pociąg czysty, szybki, pasażerowie uprzejmi, niektórzy wręcz szarmancko pomagali mi położyć walizkę na półkę. Kontrolerka biletów w porządku, do czasu... W Skierniewicach część pasażerów wysiadła, inni wsiedli. Kontrolerka znów chodzi po pociągu i sprawdza bilety. Zrozumiałe, że nie pamięta dokładnie, komu sprawdzała i zaczyna ją to frustrować. Wreszcie stanęła na środku i krzyczy: "No komu jeszcze nie sprawdzałam? Przyznać mi się!". Zamurowało mnie z wrażenia...
2) Umówiłam się z koleżanką w kawiarni w Warszawie. Byłyśmy jedynymi klientkami, koleżanka czekała na mnie z kawą. Podeszłam do kontuaru, zamówiłam sobie kawę i usiadłam. Gadałyśmy i gadałyśmy, po czym przyszła pora się zbierać. Podchodzę do kontuaru chcąc zapłacić za wypitą kawę. Wyjmuję portfel, a dziewczyna pracująca w kawiarni ze zdziwieniem do mnie: "A to pani nie zapłaciła przy składaniu zamówienia? Trzeba było nic nie mówić, zatrzymałaby sobie pani te 10zł". Znów wryło mnie w ziemię i nie wiedziałam jak zareagować. Dlaczego miałabym chcieć oszukać tę dziewczynę? Dochodzi do tego, że uczciwość budzi zdziwienie, a normą wydaje się chęć oszustwa...
-
2012/10/01 18:34:56
@Czaro: Tak, tak, w czarnym tunelu, w którym pędzi pociąg zwanym zmianą ha ha!

@Holly: Jak najbardziej. Też uważam, że emigracja z ostatnich lat wcale nie bazuje na pragnieniu wzbogacenia się. Myślę, że dużą rolę odgrywa chęć zmiany, możliwość doświadczenia czegoś nowego i próba przekroczenia dobrze znanych granic. I ja jestem jak najbardziej za tym!

@Ewo: brawo! ja też jestem z tych wojujących, choć czasami zamiast zawojować, chce mi się po prostu śmiać. Na pocieszenie dodam, że najgorsze przykłady poczucia władzy względem petenta widziałam w Rosji, zresztą na własnej skórze. Nieprawdopodobna wredność :)
-
2012/10/01 19:22:57
@Kingo: Historia z panią wyposażoną w niemy paluch rzeczywiście z najwyższej półki opowieści o bardzo osobistej kulturze :) Też bym nie wróciła.

Moje doświadczenie niestety bezustannie dowodzi, że jest bardzo duża różnica w poziomie uprzejmości w Anglii i w Polsce. I nie sądzę, żeby to był przypadek czy zbieg okoliczności. Zarówno w Trójmieście jak i w Oksfordzie/Londynie mam do czynienia z podobnym środowiskiem, z podobnymi instytucjami. Dla przykładu, często kontaktuję się ze szpitalem/lekarzami i nie zdarzyło mi się być nieładnie potraktowaną w Oksfordzie, a rozmawiałam z lekarzami różnej nacji. Z kolei każdorazowy telefon do kogoś w szpitalu miejskim w Gdyni, to porażka niestety. Widzę jednak, że sprawy zmieniają się w Polsce na lepsze (tym razem spotkałam kilku miłych strażników granicznych na gdańskim lotnisku, nawet dwójka się do nas uśmiechnęła :)), ale dla mnie poziom kultury w przypadkowych relacjach z ludźmi jest jednak wciąż o wiele niższy niż w Anglii.

@Matali: brawo! każda zmiana na lepsze w państwowym urzędzie powinna być powodem do święta narodowego hihihi
Co do warszawskiego lotniska i okolic, to pamiętam, jak przyjechałam tam parę lat temu i wydawało mi się, że wylądowałam w Indiach, bo taksówkarze zaczęli się w bardzo nieprzyjemny sposób bić o nas - a dokładnie o to, kto będzie wiózł do miasta "ten towar". Brrr...

@Lilithin: Masakra. Cóż, pani musiała mieć na głowie koronę i pewnie śniła o tym, jak to być dobrze być monarchą podróżującym incognito :)

@Kasiu: O rany, co za powolniak. Chyba, że oczy miał wpatrzone w Ciebie? ;)

@Chihiro: Rozbrajająca szczerość... Ja też zupełnie tracę mowę w takich sytuacjach. Bo niby co odpowiedzieć? :) Komentarz jest tak dziwny, że często chwilę czasu zajmuje mi, zanim zrozumiem, co ta osoba (na przykład ta starsza pani z mojej historyjki z samolotu) do mnie mówi. A jak tam japońska kultura na codzień?
-
Gość: Emigrant stary, *.w92-163.abo.wanadoo.fr
2012/10/02 13:04:26
Widac, ze paniusie szanowne z ostatniej fali emigracji, takie, co to juz trzy lata w Angliji (sic), kulturarne (sic) okropnie zrobily sie.
-
2012/10/12 05:51:18
Usmialam sie nnieziemsko czytajac sytuacje nr 3! Serdecznie dziekuje:)

Do Lilithin,
Kiedys czekajac na kolege obserwowalam ludzi przed kasami (do zoo mielismy pojsc). bylo duzo mam z mniejszymi i wiekszymi dziecmi. Jedna wbudzila moje zainteresowanie, bo stale wiazala na nadgarstku dziecka chusteczke, ktora to dzieciak momentalnie gubil. Odwrocilam od nie wzrok i patrzac ponownie w jej strone zauwazylam, ze szuka chusteczki. Rozejrzalam sie, znalazlam podnioslam i podalam. Kobieta byla niezmiernnie zdziwiona, ale bardzo dziekowala.
Natommiast nigdy, przenigdy nie zdarzylo mi sie, ze upuszczony przeze mnie przedmiot ktos mmi podal - tu w Chinach. Owszem, potrafia za mna krzyknac "Ej, zgubilas: rekawiczke, czapke, gazetke itp". nigdy jednak nikt nie podniosl i nie podal!
-
2013/12/13 12:06:44
Kultura właśnie to do siebie ma, że jest bardzo osobista. Jedni mają w sobie na tyle ogłaby by się do niej stosować,a inni nie. Twoje przykłady to osoby z drugiej grupy :) Jeśli mnie ktoś zapyta gdzie jest druk PIT 37 do pobrania, to odpowiem z uśmiechem, a część ludzi...zignoruje pytanie :)
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...