Blog > Komentarze do wpisu

Przeprowadzka Holly: Paryż

Holly jest wszechstronna: pracowała jako korespondentka dla polskiego dziennika gospodarczego, potem prowadziła biuro w amerykańskiej firmie we francuskojęzycznym kantonie Szwajcarii, by wreszcie przeprowadzić się z dwójką dzieci do Paryża, gdzie nie potrafi spocząć ani na chwilę, bo opisywanie paryskiego życia kulturalnego wymaga przecież pracy od świtu do nocy! Niestrudzona, aktywna, pełna energii i pasji zatrzymuje francuską stolicę dla nas w genialnym blogu Dziennik paryski. Kocha miasto, a ja kocham z nią spacery po Paryżu, a jeszcze bardziej to, jak opowiada o teatrze, bo teatr to drugie imię Holly. Serdecznie zapraszam dziś na jej opowieść o tym, jak przeprowadziła się z Genewy do Miasta Sztuki.  

Jak to się stało, że znalazłaś się w Paryżu? Dlaczego akurat tam?

Było więc tak. Zapuszczałam już od lat głębokie korzenie w protestanckiej, ospałej Genewie, nie spodziewając się, że czekają mnie jeszcze jakiekolwiek wielkie zmiany, pocieszając się znakomitą skądinąd szwajcarską czekoladą, urokami jeziora i wieczorami przy fondue z przyjaciółmi. Aż tu nagle dzwoni pewnego dnia mąż, i pyta, czy przypadkiem nie byłabym zainteresowana wyjazdem do Paryża. On nie jest tym pomysłem jakoś szczególnie zainteresowany, bo gdzie będzie nam lepiej niż tu, prawda? Jakiś diabełek, który towarzyszy mi w życiu i za mnie często podejmuje decyzje, odezwał się i tym razem, i powiedział - a więc jedziemy! Była to najbardziej zwariowana, ale z pewnością najlepsza decyzja, jaką zdarzyło mi się podjąć w życiu.  Rezygnowałam z mojej małej stabilizacji, ale czułam instynktownie, że czeka mnie przygoda!

No i przecież nie wyjeżdżaliśmy na biegun północny. Paryż znałam z krótkich pobytów, ale czymś zupełnie innym jest krótka wizyta, a czym innym mieszkanie i praca w nowym mieście. Wszystko wydawało mi się proste, podobna kultura, ten sam język…W kilka tygodni później,  pakowałam walizki, żegnałam przyjaciół, miasto Kalwina i wyruszałam, niczym Rastignac, na podbój stolicy!

Paryż Joanny

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia, jeśli je jeszcze pamiętasz?

Przeprowadzaliśmy się w samym środku zimy, po wielkich trudach udało nam się znaleźć mieszkanie, było duże, ale kaloryfery w nim  prawie nie działały, przez szpary w oknach wiał zimny wiatr i choć miałam do dyspozycji kominek, nie bardzo wiedziałam, gdzie znaleźć drewno na opał. Korespondencję miała nam wkładać pod drzwi dozorczyni, która była żywcem wyjęta z "Lokatora" Polańskiego, gdyż w kamienicy nie było skrzynek pocztowych, ale ja miałam obsesję, że stoi pod drzwiami i podsłuchuje. Nawet sobie trudno wyobrazić, jaką władzę ma nad nami w Paryżu dozorczyni!

Przyzwyczajona do szwajcarskiej skrupulatności administracyjnej, nie mogłam też uwierzyć, że najważniejszym dokumentem w Paryżu okazał się rachunek za światło, tylko na jego podstawie można było na przykład otworzyć konto w banku czy też zapisać dziecko do szkoły. Ale dom był magiczny. Na drzwiach mieszkań ujrzałam przyklejone mezuzy, moimi sąsiadami byli ortodoksyjni Żydzi i w piątkowe wieczory spotykali się całymi rodzinami, aby wspólnie obchodzić Szabat, głośno do późna w nocy ucztując i śpiewając.  Czułam się jakbym była na "Austerii".

W te mroźne, styczniowe dni, Paryż jawił mi się jak miasto z bajki. Zachwycały zamarznięte fontanny w Ogrodzie Tuleryjskim, tłumy na podgrzewanych gazem tarasach kawiarń, półżywe kraby, ostrygi i małże na targu Poncelet i bukiniści, którzy mimo mrozu otwierali swoje zielone kramiki nad brzegiem Sekwany. Od pierwszego właściwie dnia miasto mnie uwiodło, rozkochało w sobie, całkowicie pochłonęło. 

Paryż Joanny

Jak Ci się dziś mieszka w Paryżu?

Jest Paryż i Paryżanie. Najpierw może o samych Paryżanach, którzy nie zawsze są łatwi we współżyciu. Przyjechałam z Genewy, w której ludzie się sobie kłaniają, są wobec siebie z reguły życzliwi i sympatyczni, obowiązuje kurtuazja i nikomu się nigdzie nie spieszy, uśmiechałam się więc na początku naturalnie do ludzi i miałam wrażenie, że biorą mnie za osobę chorą psychicznie. Tego tu się nie robi! Obowiązują pewne kody. Na przykład, nigdy nikomu na ulicy nie wolno patrzeć prosto w oczy, nie odpowiadać na pytania osób nieznajomych i starać się robić jak najbardziej ponure miny w metrze. Tego musiałam się nauczyć, ale chyba już dziś idzie mi to nieźle…Jedynie, gdy wpadam na dzień-dwa do Genewy, to jestem zaskoczona, gdy po wejściu do budynku zupełnie obce osoby mówią mi "dzień dobry", a autobus zatrzymuje się w połowie przystanku, żeby ktoś mógł z niego wysiąść.

Innym problemem jest język. We francuskojęzycznej Szwajcarii trudno sobie nawet wyobrazić, aby ktoś nas zapytał skąd pochodzi nasz akcent. W kraju wielojęzycznym, jakim jest Szwajcaria, z dziesiątkami akcentów i dialektów, w którym każdy mówi tak jak potrafi, akcent jest czymś całkowicie naturalnym, nie wypada zwracać na niego uwagi. Ale w Paryżu jest inaczej. Poziom języka sytuuje nas w hierarchii społecznej, akcent - dyskwalifikuje. Mało tu tolerancji dla inności.

A miasto, i mogę to powiedzieć z pełnym przekonaniem, całkowicie nas przeobraża. Stajemy się bardziej wrażliwi, chłonni, otwarci na nowe zjawiska w każdej dziedzinie kultury. Może już samo przebywanie wśród pięknej architektury, po prostu życie w tym największym na świecie muzeum pod gołym niebem, prowadzi do rodzaju metamorfozy, a może po prostu jesteśmy tak stymulowani, że bezwolnie tej przemianie ulegamy?

Dla pasjonata historii takiego jak ja, mieszkanie w Paryżu to również codzienne zdzieranie kolejnych warstw przeszłości miasta. Każdy budynek, pałac, hotel to przecież kilka wieków dziejów. Ponadto Paryż ma jakąś niebywałą wewnętrzną energię. Zadziwiają mnie niezwykle oryginalne inicjatywy ludzi, takie chociażby jak ostatnio zorganizowane targi książki na samym szczycie wieży Montparnasse. W mieście pracują tysięce artystów, których pracownie rozlokowane są we wszystkich dzielnicach. Dni ich otwarcia dla publiczności to prawdziwe święto. Muszę się przyznać, że nie wyobrażam sobie, iż kiedyś będę musiała stąd wyjechać i powrócić do mojej genewskiej oazy spokoju.

Paryż Joanny

Co cię najbardziej zaskoczyło, wywołało zdziwienie czy też rozczarowało?

Intensywność życia kulturalnego. Ilość organizowanych imprez, tłumy w księgarniach, w kinach, na wystawach sztuki i w teatrach. To powoduje również, że czuję się tu jak ryba w wodzie. Gdy kiedyś wychodziłam o szóstej rano z Grand Palais, z czynnej przez ostatnie trzy doby non-stop retrospektywy Moneta, przed wejściem stał już spory tłum ludzi, ale nie emerytów, ale podążających do pracy kobiet i mężczyzn. Społeczeństwo francuskie jest  znakomicie wykształcone, laickie, oczytane, chłonie bez umiaru wszystko, co oferuje mu miasto. Może kultura  zastąpiła tu kościół? Francja jest przecież państwem głęboko laickim. Rewolucja przeorała umysły i to się czuje. Wysoki jest też poziom intelektualny prasy i debatowania francuskiej inteligencji. Udział w kulturze nobilituje. Kwitną wydawnictwa a dzieci i młodzież czytają, nie trzeba ich do tego namawiać i mają nawet swój własny salon książki. Szkoła jest na znakomitym poziomie, stymuluje i rozwija. I cenię to, że Francuzi nie oszczędzają na kulturze i nie szaleją na punkcie dorabiania się - wolą pracować mniej, 35 godzin i mieć więcej czasu na chociażby czytanie. Nie czuję tu takiego pędu do posiadania, jaki jest u nas.  Nie ma tu też obsesji na punkcie pracy.

Zaskoczył mnie też francuski system państwa opiekuńczego, w porównaniu z którym, Szwajcaria jest bardzo kapitalistyczna i liberalna.

Co mnie najbardziej rozczarowało? Może bardzo słaby wysiłek na rzecz integrowania cudzoziemców i obywateli francuskich o innym języku, kolorze skóry czy kulturze. Wyrzucanie ich na margines, do przedmieść. Szwajcarzy radzą sobie z tym lepiej.

Czy są jakieś książki o Paryżu, które zechciałabyś polecić?

Czytam sporo książek związanych z Paryżem, ale nie są one tłumaczone na polski, a więc może skorzystam z okazji, aby zasugerować lekturę literatury francuskiej i eseistyki w tłumaczeniu przesiąkniętego tym miastem i kulturą francuską Władysława Boya-Żeleńskiego. Jego tłumaczenia powieści Zoli, Hugo czy Stendhala są po prostu majstersztykiem, ale polecam również eseje. A z bardziej współczesnych, może "Paryskie pasaże" Krzysztofa Rutkowskiego? Jeśli ktoś będzie miał okazję, to radziłabym również zajrzeć do albumów fotograficznych poświęconych Paryżowi takich artystów jak Doisneau, Bresson czy Brassaï, one też pomogą nam odsłonić sekrety miasta.


Paryż Joanny

Wszystkie zdjęcia są zrobione przez Holly.

***

TYGLOWY CYKL "PRZEPROWADZKA" - poprzednie odcinki:

Invitada w Edynburgu

Kasia Hordyniec w Donegalu

Stuffed mice w Buenos Aires

Lilithin w Czandigarze

Asia Kusy w Karaczi

Kamila Sławińska w Nowym Jorku

Czara w Paryżu

Magamara w Oksfordzie

 

wtorek, 02 października 2012, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/10/02 12:45:51
Holly, jestem wielką admiratorką twojego blogu, spojrzenia na Paryż i paryżan, wiadomo! Nie mogę się jednak zgodzić się z twoją obserwacją; ludzie nie kłaniają się sobie, nie patrzą w oczy a autobusy nigdy nie staną między przystankami - na prośbę, lub nawet bez 'wyraźnej' prośby.
Właśnie miły sposób bycia współmieszkańców, przechodniów i kierowców zdumiewały i zachwycały mnie niezmiennie w pierwszych latach pobytów. Później stało się dla mnie jasne, że tylko opuszczę nasz kraj smutasów, gdzie indziej (a już w Paryżu na pewno) spotkam wiele uśmiechniętych twarzy. I życzliwość; choćby wypływającą jedynie z odruchów powodowanych kindersztubą i nie niosącą 'niczego głębszego'.
To dość sporo, uważam, umila życie.
Co do reszty opowieści, podpisuję się. Tak właśnie widzę i czuję holly.

Dziękuję Aniu, za kolejną opowieść o niezwykłej osobowości :-)
-
Gość: pietia, 95.149.0.*
2012/10/02 14:16:17
Niezwykłe są te przeprowadzki! Opowieści o nich niesamowicie wciągające i baaaardzo ciekawe! A przy okazji pytam sam siebie, kiedy znajdę czas na czytanie książek, skoro kolejny blog ląduje na liście moich ulubionych:)
Niesamowity jest ten obraz Paryżan, a pewnie i Francuzów zanurzonych w świecie kultury i nauki, a ta ostatnia fotka...po prostu aż trudno uwierzyć, że to pojazd komunikacji miejskiej, a nie księgarnia czy biblioteka!
I życzyłbym naszemu krajowi rewolucji, która w podobny sposób przeorałaby umysły Polaków, a w wielu z nich zasiała ziarna mądrości i trzeźwego, opartego na faktach spojrzenia na otaczający świat.
Ach, i jeszcze te targi książki na wieży- jak tu nie czuć się wniebowziętym???
-
2012/10/02 16:34:43
bardzo ciekawa opowieść, aż wzdychałam, kiedy czytałam o tych wielkich możliwościach kulturalnych Paryża. Cóż, wszystkiego mieć nie można. Pozdrawiam Was obie, i gościa, i autorkę bloga
-
2012/10/03 14:51:49
Chciałabym z całego serca podziękować Ani za to, że zechciała mi udostępnić fragment jej "internetowego poletka". Jest to dla mnie wielki zaszczyt znaleźć się wśród tylu tak wspaniałych osób, ale przede wszystkim na blogu "magamary", który od początku jest dla mnie źródłem inspiracji (ostatnie zdjęcie jest zainspirowane całkowicie Tyglem, zresztą to widać!), lekcją pięknego języka, szerokich horyzontów myślowych, wielkiego otwarcia na świat i życzliwości wobec ludzi. Aniu, trzymam za Ciebie kciuki!
-
2012/10/04 22:39:33
Świetny tekst! Z tym, że podpisuję się pod tym, co napisała Ewa, ale myślę, że to też kwestia odniesienia, każdy porównuje nowe miejsce z tym, co znał do tej pory. A blog Holly to naprawdę kopalnia informacji, ciekawych analiz i jedna wielka inspiracja!
-
2012/10/16 21:36:37
Uwielbiam Paryż Holly (podoba mi się na pewno bardziej niż mój własny) i choć o jej przeprowadzce miałam już raz przyjemność posłuchać na żywo, przeczytałam wywiad z niekłamaną ciekawością. Holly zaraża swoim paryskim entuzjazmem i znów nabrałam ochoty na powrót Miasta Świateł.
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...