Blog > Komentarze do wpisu

Sztuka życia według Jacka Dehnela

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w OksfordzieOscar Wilde: Życie imituje sztukę znacznie bardziej niż sztuka imituje życie.

Jeżeli mam o nim mówić, to muszę wymienić przynajmniej cztery artystyczne profesje. Jest poetą, pisarzem, tłumaczem i malarzem (malarzem przynajmniej do niedawna). Dla mnie jest dodatkowo a może ponadto artystą życia. Zacznijmy jednak po kolei. Zaczęło się od kolacji, zorganizowanej przez brytyjskiego wydawcę Dedalus, który w tym miesiącu opublikował angielskie tłumaczenie "Saturna", wykonane przez Antonię Lloyd-Jones (uwaga książka została nominowana do Independent Foreign Fiction Award!). Byliśmy w starym, dobrym Brown's na Woodstock Road w Oksfordzie. Było wino i dania z modnej "kuchni światowej". Jacek miał na sobie śliczną muchę. Przy krześle spoczywała znana już wszystkim Jackowa laseczka. Mieliśmy mówić o szczegółach spotkania. Mówiliśmy o Jacku. Na początek o Jacku-tłumaczu.

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Antonia Lloyd-Jones czyta fragment swojego tłumaczenia "Saturna" Jacka Dehnela podczas spotkania z autorem w Oksfordzie

Poszukując przed spotkaniem informacji o tym, czym obecnie zajmuje się Jacek, znalazłam krótką notkę o tym, że tłumaczy właśnie "Wielkiego Gatsby'ego". Notka musiała jednak nieco trącić myszką, bo Jacek szybko wyjaśnił: to już dawno zrobione. Tłumaczenie ukaże się w tym samym momencie, kiedy do kin wejdzie nowa wersja ekranizacji książki (czyli jeżeli dobrze pamiętam, to już w grudniu). Przekładanie powieści Scotta Fitzgeralda było dla niego ważnym zajęciem. "Nie ma bliższego obcowania z tekstem niż przekład" - mówił Jacek, dla którego wnikliwa lektura Gatsby'ego była zarazem przyjemnością i ćwiczeniem literackiego warsztatu. Zaczęliśmy rozmawiać o tłumaczeniach. Jacek wspomniał o olbrzymiej, czasowej presji, jaką wywierają niektórzy polscy wydawcy na tłumaczy. Stąd wysyp różnego rodzaju niedoróbek i niedoskonałości. Jak tłumaczenie najnowszej książki Alana Hollinghursta, o którym Jacek pisał niedawno w polskiej prasie (ja recenzowałam tą powieść dla Dwutygodnika, ale moja recenzja dotyczy oryginału, nie przekładu). Jacek bardzo lubi Hollinghursta, ja zresztą też, więc chwilkę porozmawialiśmy o jego stylu. Dehnel jest przekonany, że pisarz wkrótce dostanie Nobla. Z pewnością on sam by mu tą nagrodę wręczył. Może Nobel przyniósłby lepsze tłumaczenia jego książek w Polsce?

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Jacek Dehnel, Blackwell's Bookshop, Oksford

Jacka życie to życie z pisania i tłumaczenia. I żyje mu się dobrze. Jacek-pisarz może pozwolić sobie na realizowanie swoich literackich ambicji i jednocześnie czuć się swobodnie, wykonując zlecenia. W tej chwili pracuje nad dwoma zleceniami, oba pochodzą od prestiżowych instytucji. Dla Muzeum Narodowego przygotowuje opowieść o jego historii, która jest podobno wartka jak górska rzeka i nieprawdopodobna jak to polska, XX-wieczna epoka (wierzę mu na słowo). Dla Biblioteki Narodowej pisze coś jeszcze bardziej ciekawego: różnogatunkowe narracje-ilustracje do XVII-wiecznego atlasu świata, któremu zostanie poświęcona wystawa w Warszawie. A w międzyczasie pracuje nad powieścią, która miała powstać przed "Saturnem". "Dostałem stypendium literackie w Stanach Zjednoczonych i wiedziałem, że do napisania powieści o Goyi wystarczy mi przeczytanie kilku książek, natomiast do historii o siostrze Makrynie, nad którą pracuję teraz, będę potrzebował całej biblioteki. Dlatego zdecydowałem się w Stanach napisać właśnie "Saturna"." Podczas spotkania tłumaczka Antonia Lloyd-Jones zdradziła, że Jacek czuł się bardzo źle w połowie tworzenia historii o rodzinie Goya. "Tak, dostałem wtedy depresji. Ta historia mnie bolała. Tyle intensywnych emocji."

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Jacek z Teresą Halikowską-Smith, tłumaczką m.in. Różewicza

Powieść, którą teraz pisze, o XIX-wiecznej, doskonałej hohsztaplerce - siostrze Makrynie - nie powoduje już takiego emocjonalnego wycieńczenia. Opowieść powstaje w formie spowiedzi i będzie miała trzy wersje: oficjalną, którą siostrunia opowie na początku, potem drugą zbliżającą się do prawdy i trzecią ujawniającą jej rzeczywisty los, z pewnością niemający nic wspólnego z męczeństwem za chrześcijaństwo (a za podawanie się za męczennicę kobieta otrzymała zwierzchnictwo nad wielkim klasztorem we Włoszech). Z szacunku dla przyszłych czytelników nie zdradzę szczegółów tej niezwykłej historii. Powiem tylko tyle, że Jacek wyszukał sobie fantastyczną bohaterkę, a jej historia będzie nie tyle przypomnieniem dawno zapomnianego, nieprawdopodobnego życia, ale też opowieścią o kobiecej emancypacji, która przybrała najbardziej niezwykły obrót w czasach dla kobiet bardzo trudnych. Będzie to kolejna książka o sztuce życia. Dla mnie "Lala" była właśnie powieścią o tym, jak żyć w opowieści i jak opowiadać o umieraniu. "Ja tym opowiadaniem, gadaniem w "Lali" zwodzę" - wyznał Jacek - "Jedna z czytelniczek powiedziała mi kiedyś podczas spotkania, że zakończenie w tej powieści nie pasuje, że jest doczepione na siłę, a ono jest najważniejsze." Dla mnie ono jest z całej książki najlepsze. "Saturn" z kolei jest o konsumowaniu życia (stary Goya) i byciu pozbawionym chęci doświadczania świata przez zmysły (syn starego Goyi). To moja ulubiona książka Jacka. Stylistycznie jest dla mnie najciekawsza, emocjonalnie najdojrzalsza. Bardzo podoba mi się teatralność jej formy i intensywność uczuć w monologach, ale o samym "Saturnie" napiszę osobno. Ta powieść to też książka o sztuce, a powieściowy ojciec i syn mają do niej zupełnie inny stosunek.

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Spotkanie odbyło się w dolnej części wielopokojowej Blackwell's

Teraz Jacek-malarz. Podczas spotkania Jacek wyznał, że już nie maluje, a Antonia Lloyd-Jones zdradziła, że w jego jadalni wciąż posiada swój obraz, na którym sam występuje ubrany w kostium biblijnego bohatera. "Jacka obrazy są bardzo dużych rozmiarów" - powiedziała Antonia. Zamiłowanie do malowania odziedziczył po matce. "Pamiętam ten czarowny świat matki,  w którym nagle z niczego wyłaniał się obraz" - mówił - "to było dla mnie wielkie przeżycie w dzieciństwie." Pani Dehnel, zdaniem syna, tworzy, nie brudząc mocno rzeczy dookoła, "maluje schludnie surrealizm". Dla Jacka praca z farbami to niezwykle fizyczne, cielesne doświadczenie. "Maluję nago" - wyznał.

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Angielskie wydanie "Saturna" już w sprzedaży

Na koniec Jacek-artysta codzienności. Mucha, surdut, kolorowe skarpetki, laseczka a przed państwem elokwently, młody mężczyzna, który ma w sobie tyle twórczej energii, że może ją przetworzyć na ekscentryczne kombinacje ubiorów i estetyczne pozy. Podziwiam Jacka za efektowność, totalne zawierzenie mocom kreacji i to, jak jego życie imituje sztukę.
 

Książki Jacka Dehnela

Książki Jacka Dehnela


Raz jeszcze dziękuję wszystkim tym, którzy przyszli na spotkanie z Jackiem w Oksfordzie. Bardzo miło było Was zobaczyć! A angielskiej wersji "Saturna" życzę zasłużonej nagrody dla najlepszej przetłumaczonej powieści.


Saturn Jacka Dehnela

"Saturnowi" kibicuję, żeby zdobył Independent Foreign Fiction Award



niedziela, 25 listopada 2012, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/11/25 14:25:21
I to cały czas było na takiej wysokiej nucie? Nie dusiło nikogo z chętki do śmiechu?
-
2012/11/25 14:30:29
Aniu, podzieliłam sobie lekturę tego wpisu i czytałam bardzo powoli, żeby za szybko nie skończyć!Czekałam na ten post:-)
Jacek Dehnel jest mi znany jedynie z "Lali", byłam pod wielkim wrażeniem, z przyjemnością poznam kolejną książkę. Cieszy, że taki pisarz (artysta) znalazł miejsce w naszej rzeczywistości, bądź co bądź trudnej dla młodych twórców. Zwraca uwagę swoją kreacją, mam tylko nadzieję, że taki jest w 100%, że to nie jest jedynie wytwór na potrzeby promocji.
Czytałam jego recenzję tłumaczenia Hollinghursta. Jak dobrze, że jest ktoś taki, kto potrafi zwrócić uwagę na takie bzdury!
Pozdrawiam Cię i mam nadzieję, że będzie tutaj Ciebie więcej...
-
2012/11/25 23:54:09
@Peek-a-boo: Ależ skąd, spotkanie było przezabawne :) Był komizm słowny, sytuacyjny i postaci :) śmialiśmy się zatem dużo.

@Olu: Bardzo gorąco polecam Ci "Saturna" i minipowieści zatytułowane "Balzakiana" (Jacek opowiadał, że kiedyś słyszał, jak babka w księgarni prosiła o jego "Balzakanalia" :)

Kreacja Jacka jest bardzo spójna. Pokazuje, że lubi szperać w przeszłości i wygrzebuje ciekawe ciuchy czy rekwizyty. I nie jest to wcale poza śmiertelnie staromodna. To ciekawa gra z konwencjami, a kolorowe skarpetki przy czerwonej muszce są po prostu uroczym zestawem rodem z cyganerii :) Jackowi dobrze byłoby w Wielkiej Brytanii - tutaj ludzie uwielbiają wyglądać odmiennie i uwielbiają się przebierać, a ekscentryczny ubiór na ulicy wcale nie wywołuje dzikich emocji, wręcz przeciwnie.

Przepraszam, że tak krótko, ale muszę teraz uciekać. Obiecuję, że się wkrótce znowu odezwę. Muszę koniecznie odświeżyć nasz cykl 'Przeprowadzek".

Olu, pozdrawiam bardzo serdecznie!

-
2012/11/28 20:19:23
Aż się chce sięgnąć po Jacka książki.
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...