Blog > Komentarze do wpisu

Uroki czytania: bez domu i z książką

Na angielskich ulicach często można spotkać bezdomnych. Albo stoją przy sklepach i sprzedają magazyn Big Issue, ze sprzedaży którego się utrzymują, albo siedzą w bramach, przed witrynami, czy śpią przy wejściach do luksusowych, wieczorami niezamieszkałych kamienic. Ilekroć wracam wczesnym rankiem z okolic londyńskiego dworca Victoria, widzę, jak bezdomni budzą się po nocy spędzonej przed wielkimi drzwiami jednej z firm mieszczących się przy Grosvenor Gardens. Towarzyszy im zazwyczaj potworny smród. Tuż przed otwarciem biur znikają i gdzieś ginie też ich nieprzyjemna woń. Zawsze zadzwiłał mnie ten pokojowy podział na to, kto kiedy korzysta z kamienicy, ta niepisana umowa wspólnego wynajmu, w której nie ma stróża z kijem bejsbolowym, ani wściekłego psa. Są za to jedni nocą, a drudzy za dnia.

Okolice dworca Victoria kiedyś były noclegownią bezdomnych Polaków, którzy po dostaniu się autokarem do Wielkiej Brytanii, zostali oszukani i ogołoceni przez obiecujących złote góry łatwych pieniędzy. Teraz jest ich znacznie mniej - tak przynajmniej sądzi mój znajomy, który jest wolontariuszem w organizacji charytatywnej Shelter, pomagającej bezdomnym.

Z ciekawości sięgnęłam po najnowsze dane statystyczne opublikowane niedawno przez rząd brytyjski. Okazuje się, że obecnie (dane pochodzą z 2011 roku) jedynie niewielka liczba bezdomnych to obcokrajowcy – tylko 14%, a z nich jedynie jedna szósta to osoby z Europy Środkowo-Wschodniej.

Bezdomni w Wielkiej Brytanii to jednak wcale nie tylko złamane życiorysy, niefortunnie układające się losy, rozstania czy osamotnienie. Bezdomność to też wybór stylu życia. Kiedyś oglądałam zaskakujący program o tych, którzy nie chcą mieć stałego zamieszkania i wolą spać w plenerze. Pokazywał to, czego w stereotypie bezdomnego się po prostu nie spotyka. Pokazywał, że można mieć potrzeba bycia ulicy, a nie być do niej przymuszonym.

Kiedy spotykam czytających bezdomnych (a to wcale nie zdarza się rzadko), to myślę sobie, że może to właśnie jeden z tych, którzy wybrali mieszkać właśnie w takim stylu. Tak jak ten pan ze zdjęcia poniżej, które dołączam do Tyglowej serii zatytułowanej "Uroki czytania".

A Wy spotykacie bezdomnych?

Bezdomny z książką

Bezdomny czytający na ulicy Strand w centrum Londynu

 

***Inne zdjęcia z tego cyklu:

czytanie w wanie

wtorek, 05 lutego 2013, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: kinga, 128.86.179.*
2013/02/05 17:36:49
Ten podzial kto-kiedy korzysta z miejsca do spania nie jest niestety zawsze taki pokojowy. Jakies dwa tygodnie temu skorzystalam z oferty "Unseen Tours"- przewodnik po Londynie, inicjatywa grupy bezdomnych, sockmobevents.org.uk/. My akurat wybralismy spacer po Covent Garden pod opieka charyzmatycznej Viv: invisiblepeople.tv/blog/2012/07/viv-homeless-sofa-surfer-london-unseen-tours/. Bardzo ciekawe 2 godziny, pelne opowiesci o Londynie i jej doswiadczeniach z bezdomnoscia w tym miescie.
-
2013/02/05 20:23:54
Niestety, bezdomnych można spotkać w każdym dużym mieście jak świat długi i szeroki. Zawsze trudno mi uwierzyć w to, że ktoś może - z własnej woli - wybrać ten sposób życia.
Kiedyś poświęciłem bezdomnym wpis:

wizjalokalna.wordpress.com/2010/05/12/na-dnie-nedzni-i-ludzcy-biedni-i-bezdomni-sa-wsrod-nas/

Uderzyło mnie podobieństwo Twojego zdjęcia z tym, które zrobiłem kiedyś w Barcelonie (można go zobaczyć we wpisie, do którego link podałem powyżej).
Pozdrawiam
S.
-
Gość: Makunka, *.wroclaw.vectranet.pl
2013/02/05 23:21:44
Mój znajomy ma znajomą, której brat wybrał bycie bezdomnym na Wyspach Kanaryjskich i tak właśnie żyje. Wolał to od szarej rzeczywistości w Polsce, która nic nie wnosiła według niego w jego życie. Ludzie dokonują czasem wyborów, które innych mogą dziwić.
-
2013/02/06 03:53:16
Bezdomność mnie przeraża. Tak jak LA, nie potrafię przyjąć do wiadomości, że może być to dobrowolny, pragmatyczny wybór. Przypuszczam, że za bezdomnością stoją tragedie, do których (niektórzy) dodali sobie 'ideologię', by chronić się przed skutkami psychicznymi tak drastycznej 'decyzji'.
Z przygnębiającą ilością nie znajdujących rozwiązania spraw, nie radzimy sobie jako tzw. cywilizacja - XXI wieku.
-
2013/02/06 19:22:07
Pracowałam kiedyś w projektach dla bezdomnych (jeden z nich był wyłącznie dla "nowoprzybyłych" z Europy Wschodniej i Centralnej). Nawet wtedy, kiedy przestali już spać na ulicy i byli w drodze ku pracy, mieszkaniu etc., często nie chcieli takiego zwyczajnego życia i doprowadzali do tego, żeby znów być poza nim. Znałam też ludzi, którzy mieli dom i ciągle chodzili żebrać, więc nie wiem czy ten pan na zdjęciu powyżej nie należy do tej "grupy zarobkowej". Tak czy owak, świetnie, że czyta. Czytanie jest najlepsze:)
-
2013/02/08 21:34:34
dla zainteresowanych tematem bezdomności polecam 2 książki:

Robert McLiam Wilson "Zaułek Łgarza" - 4 dni z życia, bezdomnego, włóczęgi w Irlandii

Patrick Declerck "Rozbitkowie. Rzecz o paryskich kloszardach" - popularno-naukowe spojrzenie na wykluczenie, biede, samotność, alkoholizm .

Zachecam tez do wsparcia inicjatywy na rzecz przeciwdziałania złej sytuacji czytelnictwa w Polsce. poniżej link do treści listu otwartego do Ministra Kultury. Zapraszam do linkowania, publikowania go na blogach portalach spolecznosciowych itp.

popoludniowaherbata.blogspot.com/2013/02/prosba-o-wsparcie-i-pomoc.html
-
2013/02/12 19:40:58
Zapraszam do siebie po odbiór Versatile Blogger Award :)
-
2013/02/20 23:12:35
Aniu, ja też bezdomnym poświęciłam już parę refleksji, to nie jest temat, który łatwo się przełyka i trawi. W Paryżu jest odwrotnie, większość bezdomnych to obcokrajowcy, są bardzo widoczni, mam wrażenie, że znacznie bardziej niż w Londynie, nie sądzisz? Właściwie tu się z nimi żyje na co dzień, na każdym rogu..
Ciekawe też CO ten pan czyta?
Pozdrawiam !
-
2013/02/27 17:07:44
@Kingo: co za inicjatywa! Wybieram się z nimi na wycieczkę, jak tylko następnym razem będę w Londynie, dzięki wielkie za namiary.

@Logosie: A czytałeś może "Down and Out in Paris and London" Orwella? Świetny esej o bezdomności w Londynie. Teraz już tak nie jest, jak w czasach opisywanych przez Orwella (okres przed wojną), bo zmieniło się prawo i obyczaje. Ale sporo osób w Wielkiej Brytanii wciąż żyje bez domu i wciąż bardzo trudno się z ulicy wydostać. Książkę bardzo polecam.

Dziękuję za linka - czytałam ten wpis już wcześniej.

@Makunka: Na tych Wyspach z pewnością jest łatwiej - zdecydowanie lepszy klimat :)

@Marta: Dokładnie. Bezdomność jest szalenie różna. Mnie się wydaje, że pan ze zdjęcia jest z drużyny przemieszczających się. Jeden tydzień w Londynie, drugi gdzieś w poza, trzeci w Canterbury etc :)

@Popoludniowaherbata: Dziękuję za informacje o książkach. A do akcji już się przyłączam!

@Dario: Jest mi szalenie miło, dziękuję!!!

#Czaro: Stawiam na rosyjskich klasyków - może ma w ręku "Anne Kareninę" albo coś Dostojewskiego? Następnym razem zapytam :)
Co do bezdomności: nie znam Paryża tak dobrze, więc trudno mi ocenić, czy tam bezdomni są bardziej widoczni. Może w Londynie lepiej się kamuflują? Trudno mi powiedzieć.
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...