Blog > Komentarze do wpisu

Ciemności Joanny Bator

Joanna Bator Ciemno, prawie nocŚciemnia się. Alicja jedzie do rodzinnego Wałbrzycha, którego skutecznie wyrzuciła z pamięci, odkąd zaczęła pracę w Warszawie jako dziennikarka. Lubi swoją niezależność w stolicy i to, że jak tysiące mieszkanców-przyjezdnych, jest tam wolna od swojej przeszłości. Podróż pociągiem do Wałbrzycha, a stamtąd taksówką z utyskującym na zdrowie kierowcą prosto do rodzinnego domu męczy ją, drażni i rozstraja. Wraz z Alicją wkraczamy do mrocznych zakątków jej pamięci i ciemnej historii ginących w mieście dzieci, o której kobieta ma napisać reportaż. Przyjeżdżamy do Wałbrzycha, z którego Joanna Bator zrobiła w swojej najnowszej powieści miasto-koszmar, obraz śmiały, groźny i nieszczęśliwie wykrzywiony.

Podoba mi się, kiedy  w powieści Bator zachodzi słońce i zaczyna się ściemniać. Wtedy ożywia się pamięć Alicji o jej starszej siostrze-samobójczyni, o ojcu opętanym nadzieją znalezienia skarbu pod wałbrzyskim zamkiem. Historia rodzinna, pełna grozy i zawieszenia, wydała mi się naprawdę frapująca. Są pojedyncze wspomnienia, z których powoli maluje się przejmujący obraz, są listy, jest dom bez miłości, jest strach, wkraczające od zamku zło, upiór matki i katastrofa.

Z historią rodzinną związane są inne opowieści, jeszcze ciemniejsze. Te dotyczą pokolenia rodziców Alicji, jej matki, sąsiada, a łączy je zło II wojny światowej. To zło niszczy dziecięcą niewinność, niemiecki dom i wałbrzyski porządek. Są bardziej dosadne i wychodzą już poza krąg grozy, stając się po trosze reporterskim zapisem okrucieństw.

Potem są historie współczesne o ginących w mieście dzieciach i wtedy w książce robi się już bardzo ciemno, tak ciemno i łyso, że ginie całe piękno grozy. Niestety wątek detektywistyczny w powieści jest marny, a dosłowność opisywanego przez Bator zła trąci tanią książką. Naprawdę byłam zażenowana, czytając  na przykład o szczegółach filmów pornograficznych z udziałem dzieci czy sposobach, w jaki matka Alicji maltretowała jej siostrę. Opisy są płaskie i wulgarne, dlatego niszczą ostatnie szczątki poczucia grozy, które może mieć jeszcze cierpliwy czytelnik.

Rozczarowana byłam też stylem książki. Mnóstwo w niej tak samo budowanych powtórzeń (coś jakby, coś jak). Groteska związana z pojawieniem się w książce wątku martyrologicznego z dwójką kopalnianych, samozwańczych świętych jest bardzo przewidywalna. Wydaje mi się, że w ogóle pisanie o nastrojach pospolitego ruszenia religijnego, które wciąż łatwo może się w Polsce wydarzyć (jak to się stało po katastrofie samolotu prezydenckiego) jest szalenie trudne, bo fikcja w takich sytuacjach dzieje się w rzeczywistości , więc jak przenieść ją potem do powieści? W książce Bator mamy na przykład rozrywanie szat i szczątków wałbrzyskiego orędownika, które miały w swej absurdalności z pewnością być śmieszne, a mi wydały się jedynie irytujące.

Największą przeszkodą w czerpaniu satyfakcji z czytania "Ciemno, prawie noc" była dla mnie jednak niepotrzebnie skomplikowana sieć wątków. W powieści przeplatają się losy wielu rodzin, przemykają duchy, cień kładzie wojna, powstają z grobów szkaradztwa przeszłości, odpycha polska współczesność (w tym i miłosny wątek Alicji)... Liczba historii jest niestety odwrotnie proporcjonalna do ich głębi. Dlatego po dotarciu do zakończenia powieści, a dociera się tam zaskakująco szybko, miałam silne poczucie, że powinnam wyłączyć lampkę znacznie wcześniej i w połowie książki powiedzieć ciemnościom Joanny Bator po prostu 'dobranoc'.


wtorek, 12 marca 2013, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/03/12 13:55:37
Wiele dobrego słyszałam o tej autorce i nawet wczoraj czytałam b.pozytywne opinie o jej ostatniej książce. Niektórzy zachwycają się właśnie tą wielowątkowością. Zauważyłam, że ostatnio w literaturze jest trend na łączenie, powstają wręcz swoiste kolaże. Kiedyś literatura była inna, takie mam wrażenie.
Pozdrawiam Aniu!
-
2013/03/12 18:55:02
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twoją recenzję, bo też czytałam tę książkę i mi się bardzo podobała. W trakcie czytania Twojej recenzji odnosiłam się do swoich doświadczeń z lektury i chyba zgodziłabym się z tym, że opisy zła są bardzo dosłowne, wręcz chirurgiczne. Generalnie jednak moje ogólne wrażenie jest inne :) Fajnie, że pojawiła się Twoja recenzja, bo chyba do tej pory czytałam tylko same pozytywne recenzje Bator.
-
2013/03/13 00:20:15
@Olu: Mnie wielowątkowość sama w sobie nie przeszkadza. Takie były na przykład wielkie powieści realizmu, które uwielbiam. U Bator przeszkadza mi to, że im więcej pojawia się wątków i losów, tym cieńsza robi się książka: historie są bardziej popularne, mniej dopracowane. Uważam, że powieść mogłaby być naprawdę niesamowita, gdyby dotyczyła przede wszystkich relacji dwóch sióstr i ich historii. Tymczasem wątek detyktywisytyczny, zwłaszcza jego finał napisany jest w formie bardzo przeciętnego serialu albo takiej sobie książki przygodowej (Zygmunt Miłoszewski pisze o niebo lepiej), wątek miłosny jest jeszcze gorszy. Szkoda, bo to potencjalnie mogłaby być bardzo dobra powieść.

@Kreskowa: Trudno mi uwierzyć, że ta książka ma same dobre recenzje :) Po "Ciemno, prawie noc" przeczytałam "Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk i to dopiero była przyjemna odmiana: naprawdę świetnie napisana powieść, w której każdy z wątków jest jednakowo znakomity, styl jest nieprzeciętny, porównania niebanalne, a refleksja nad czasem głęboka. Ale nie o Tokarczuk miałam przecież pisać :)

Powieść Bator jest powieścią o zle, i owszem, współczesne zło potrafi być głupim, prozaicznym okrucieństwem czy wynaturzeniem, ale żeby napisać o tym wielką powieść, to nie można, moim zdaniem, sięgać po konwencje popularnej prozy i traktować czytelnika, jakby nie miał wyobraźni i wszystko trzeba by było mu podawać w najmniejszym detalu w opisie.
-
2013/03/18 21:48:20
Aniu! To pierwsza taka recenzja pani Bator! Przyznam się, że nie czytałam, ale miałam już małe zastrzeżenia przy Piaskowej Górze więc nie poluję zbytnio. Natomiast "Ostatnie historie" Tokarczuk przeczytane jakieś dziesięć lat temu (?), ciągle siedzą we mnie głęboko, mam też wersję francuską, bo lubię raczyć Tokarczuk każdego, kto prosi lub nie ;)
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...