Blog > Komentarze do wpisu

Przeprowadzka Latającej Pyzy: Mediolan

Świąteczna niespodzianka. Dziś w serii "Przeprowadzki" pojawia się gość specjalny: świetna komentatorka włoskiego życia, znakomity fotograf, pasjonatka sztuki, miłośniczka kina i wytrwała blogerka, czyli Latająca Pyza we własnej osobie. Magda opowie dziś o tym, jak zamieszkała we włoskiej stolicy mody i co sądzi o przyzwyczajeniach mieszkańców swojej nowej ojczyzny. A ja dałabym wiele, żeby zobaczyć, jak gestykuluje w stylu Roberta Begniniego...

Jak to się stało, że znalazłaś w Mediolanie? Dlaczego akurat tam?

Mediolan to wielki przypadek, rezultat zbiegów okoliczności doprawionych strzałą amora. Przypadek, który od sześciu lat jest moją codziennością. Nigdy nie planowałam mieszkania we Włoszech, ale prawdopodobnie, jeżeli którekolwiek z włoskich miast mogło mnie do siebie przekonać, to właśnie Mediolan.

Mediolan

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia z pierwszych tygodni pobytu? Pamiętasz to jeszcze?

Pierwsze wrażenia pamiętam dziś dość mgliście. Był sierpień, miasto jak zawsze wakacyjną porą było wyludnione, panował charakterystyczny dla Mediolanu parny upał, do którego do dziś się nie przyzwyczaiłam. Wszystko było inne, nowe, inaczej pachniało. Nie umiałam obsłużyć moki, aby przygotować poranną kawę, dostawałam ataków śmiechu na widok nie kończących się regałów z makaronem w supermarketach, byłam dumna jak paw, kiedy po raz pierwszy odważyłam się kupić sama bilet tramwajowy, mówiąc un biglietto per favore!. Potyczki językowe to była moja codzienność, do dziś opowiadam wszystkim anegdotkę o minie mechanika, do którego przyjechałam z przebitą oponą samochodową, pytając czy mogę ją zmienić u niego, ale mieszając gomma (opona) z gonna (spódnica).

Długo trwało zanim weszła mi w krew la vita milanese. Dziś nie wyobrażam sobie nie wypić małego espresso po obiedzie, wieczornego aperitivo bez mojego ulubionego coctailu Americano na bazie pochodzącego właśnie z Mediolanu Campari czy oglądania niedubbingowanych filmów w kinie. Całuję się na powitanie w policzki dwa, a nie, jak w Polsce, trzy razy, na koniec rozmowy telefonicznej powtarzam milion razy ciao ciao ciao ciao ciao ciao ciao ciao ciao ciao i gestykuluję nie gorzej niż Roberto Begnini.

Mediolan

Mediolan

Jak Ci się teraz tam mieszka? Jak traktujesz miasto i same Włochy?

Kiedy wracam do Mediolanu, wracam do domu. Lubię jego włoskość i europejskość równocześnie. Włoskość to charakterystyczne dla Mediolanu żółte ściany budynków i zielone okiennice. Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, to również lokalny patriotyzm mieszkańców, ich  przywiązanie do mediolańskiego dialektu i kuchni. Włoskość to wszechobecna architektura i sztuka, to szacunek do tradycji i poczucie dziedzictwa. Europejski Mediolan to międzynarodowe centrum designu, mody i finansów pełne najsłynniejszych architektów, projektantów mody, ale też podróżujących wte i wewte  businessmenów i turystów. To pomarańczowe rowery bikesharing, darmowe punkty wi fi w całym mieście, restauracje z gwiazdkami Michelin i ekskluzywne sklepy. Mediolan to taki ambitny Włoch, trochę snobistyczny i wywyższający się, ale w gruncie rzeczy prosty i zabawny, lubiący dobrze zjeść i bawić się do rana. Wszystko zależy od tego, w której części miasta go spotkacie.  

Mediolan

Jakie były Twoje największe zdziwienia, odkrycia, kulturalne wpadki, rozczarowania?

Dziś wiele rzeczy stało się dla mnie oczywistością, ale na początku nie przestawałam się dziwić włoskim przyzwyczajeniom. Do dziś jednym z ulubionych tematów do rozmów między Włochami i obcokrajowcami, którzy od dawna tu mieszkaja jest nabijanie się z włoskich przyzwyczajeń.  Nasz ulubiony temat to obsesja Włochów na punkcie jedzenia, a przede wszystkim jego trawienia. Te wszystkie zasady: nie wolno pić cappuccino po posiłku, broń boże dodawać parmezanu do makaronu z rybnym sosem czy zakaz wchodzenia do wody zaraz po spożyciu posiłku ciągle nas śmieszą. I to, że w czasie posiłków rozmawiają zawsze o jedzeniu!

Włosi to naród hipochodryków, który nękają dziwne, nigdzie indziej niespotykane choroby powodowane zimnem, wiatrem czy połączeniem pewnych składników jedzenia. To też ciągle naród mamisynków, którzy opuszczając rodzinne gniazdko w wieku trzydziestu paru lat, często nie potrafią obsługiwać nawet pralki. Inne ciekawostki? Mania skracania imion na przykładu Francesco to Fra, Irene to Ire, Elena to Ele a Alessandro to Ale. Albo sposób literowania nazwisk, z którym do dziś mam problemy: jeżeli nazywasz się, dajmy na to, Rossi to literując nazwisko mówisz: Roma, Olbia, Savona, Savona, Ischia. Biedna ja, która nazwisko mam długie i pełne liter mało używanych we włoskim.

Mediolan

Największe rozczarowania? Mediolan to nie słoneczna Italia z widokówek! Latem jest tu upalnie, ale znacznie częściej bywa szaro i pochmurno, a zimą najgorsze są przygnębiające mgły, które potrafią wisieć nad miastem całymi dniami. Legendarne zakupy w stolicy mody? Owszem, jeżeli stać was na luksusowe marki. Sklepów na przeciętną kieszeń jest tyle, ile w innych wielkich miastach i choć  i tu znajdziecie małe, fantastyczne butiki, to przekonana jestem, że nieporównywalnie większy wybór jest w Paryżu, Nowym Jorku czy Tokio.

Mediolan

I na koniec jakie książki o Włoszech, które zrobiły na Tobie duże wrażenie (fiction/non-fiction), poleciłabyś czytelnikom?

Jeżeli chcecie poznać prawdziwe Włochy, to koniecznie zanurzcie się w świat Andrei Camilleri i od razu zamówcie bilet lotniczy na Sycylię. Nie oprzecie się jego opowieściom o włoskich smakach i zapachach. A z drugiej strony pozycja obowiązkowa to "Gomorra" Roberto Saviano, powieść niestety non fiction o prawdziwym obliczu włoskiej polityki i interesów.

A kinomanom, którzy chcieliby zobaczyć współczesny Mediolan polecam "Jestem miłością" - Luca Guadagnino , film molto milanese.

Mediolan

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Magdy, aka Latającej Pyzy.


***

TYGLOWY CYKL "PRZEPROWADZKA" - poprzednie odcinki:

Katasia w Cannes

Dabarai w Londynie

Holly w Paryżu

Invitada w Edynburgu

Kasia Hordyniec w Donegalu

Stuffed mice w Buenos Aires

Lilithin w Czandigarze

Asia Kusy w Karaczi

Kamila Sławińska w Nowym Jorku

Czara w Paryżu

Magamara w Oksfordzie

niedziela, 31 marca 2013, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/04/03 10:47:44
"Włosi to naród hipochodryków, który nękają dziwne, nigdzie indziej niespotykane choroby powodowane zimnem, wiatrem czy połączeniem pewnych składników jedzenia." Można by na początku zdania wstawić Polacy i też by się zgadzało. :)
"zakaz wchodzenia do wody zaraz po spożyciu posiłku" całe dzieciństwo było mi to powtarzane.
Ja zawsze mówię, i moi włoscy znajomi również, że Polacy i Włosi to bratanki. :) Mamy więcej wspólnego niż nam się wydaje.
-
2013/04/03 18:57:36
Miałam takie same refleksje po przeczytaniu jak Anna Maria. W ogóle świetny wpis! Kolejny bardzo interesujący blog, kolejny też, który stracił trochę "parę"...
-
Gość: pietia, 95.149.1.*
2013/04/03 20:40:32
Każda przeprowadzka to dla mnie cudowne odwiedziny w nieznanych dotąd miejscach, spis nowych lektur jak też kolejne blogi w zakładce "Ulubione":)
Cierpliwie czekam na każdy nowy wpis tym bardziej, że wiem jak napiety jest rozkład zajęć Beli a także Autorki bloga. Tym większy podziw!
-
2013/04/09 23:42:29
Ech... Tak się przeprowadzić...Byle nie przez jezdnię... www.youtube.com/watch?v=NlzQSF-OW-E
-
2013/04/10 22:49:57
@Anna Maria: Zgadzam się. Jest mnóstwo podobieństw w tym, jak funkcjonują Włosi i Polacy, oj, mnóstwo. Włoskie i polskie społeczeństwo jest do siebie o wiele bardziej zbliżone niż polskie z brytyjskim czy włoskie z brytyjskim. Kiedyś jeździliśmy często do Włoch, do rodziny męża i zawsze byłam tym faktem zaskoczona. Oprócz hipochondrii dodałabym to, że społeczeństwo bazuje na rodzinie, rodzina, dzieci, relacje są mocno podkreślane i hołubione, totalny chaos w polityce, koalicje i antykoalicje, dużo gadaniny, a bardzo mało efektów, dużo narzekania i przeświadczenia, że nie warto nawet próbować coś zmienić, złe warunki pracy - zwłaszcza dla młodych ludzi, którzy często mają jakieś horrendalnie niekorzystne i niesprawiedliwe warunki, rozbuchana biurokracja... ach mogłabym długo wymieniać :))
-
2013/04/10 22:51:03
@Czaro: Tak, szkoda, że Pyza ma tak mało czasu i rzadko pisze. Byłoby super, gdyby to się zmieniło. Może kiedyś...
-
2013/04/10 22:52:24
@Pietia: Tutaj gratulacje należą się przede wszystkim Pyzie, która w swoim napiętym grafiku znalazła chwilę, żeby opowiedzieć o swojej przeprowadzce. A na następny cykl trzeba będzie jeszcze chwilkę poczekać. Mam nadzieję, że wkrótce poczytamy o przenosinach do Kataru :)
-
2013/04/10 22:53:43
@Miętowa_kawa: dziękuję za przypomnienie, to jedna z moich ulubionych piosenek :) Uwielbiam jej skoczny rytm i mam nadzieję, że w końcu i my ją zanucimy - od miesięcy niby się przeprowadzamy, nie przeprowadzamy... :)
-
2013/04/15 20:06:30
@Maga-mara pięknie to ujęłaś. :) Dzisiaj nawet o tym rozmawiałam z Włochem.
-
2013/04/16 20:38:39
Tęsknię do wpisów Pyzy, więc miło się z nią spotkać choćby w tej formie :-) Dziękii, maga-maro!
-
Gość: aganga, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/02/21 18:08:06
Czytając ten wpis mam wrażenie, że wyjęłaś mi tą opowieść z ust :)
Mój narzeczony jest Włochem z okolic Mediolanu, więc doskonale Cię rozumiem. Co do dziwnych chorób, to często słyszę "ho preso freddo", albo, że nie mogą jeść śniadania przed podróżą, bo będzie im niedobrze.
Jedyna rzecz, którą bym zmieniła jest spritz zamiast americano :D

Na prawdę świetna relacja !
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...