Blog > Komentarze do wpisu

Wojaże Dickensa, cz. 2

Druga amerykańska wyprawa

Jest grudzień 1867 roku. Dickens szykuje się do drugiej wyprawy do Ameryki. Jest fenomenalnie sławny po obu stronach Oceanu. Oficjalnie jedzie z serią odczytów swoich powieści, które na Wyspach zrobiły furorę. Nieoficjalnie planuje przemycić swoją kochankę Nelly i wspólnie z nią podróżować, z dala od natrętnych oczu wiktoriańskiego społeczeństwa. Plan jest taki: statkiem przypłynąć do Bostonu i posłać do Nelly telegram, jak tylko rozezna teren. Umawiają się na prosty szyfr. Jeżeli wiadomość będzie brzmiała "wszystko jest dobrze", to dziewczyna spakuje kufry i dołączy do Dickensa. Jeżeli pojawi się tam zwrot "jestem cały i zdrowy", wtedy Nelly zostanie w domu - we Florencji, dokąd wysłał ją Dickens. Nelly - Ellen Ternan - jest od niego o 27 lat młodsza. Poznali się na przedstawieniu, które Dickens oglądał na północy Anglii. Dziewczyna pochodzi z aktorskiej rodziny. Jej matka i dwie siostry występują na scenie. Nelly też. Odkąd Dickens dostrzegł ją w teatrze, robi wszystko, by być blisko niej.

Wspólna podróż po Ameryce jest niewątpliwie szaleństwem. Amerykańscy przyjaciele Dickensa dają mu jednak szybko do zrozumienia, że nie chcą maczać palców w tym wariactwie, grożącym społecznym samobójstwem. Do Florencji wędruje zatem telegram "jestem cały i zdrowy". Dickens przez trzy miesiące podróżuje samotnie: Boston, Nowy Jork, Filadelfia, Waszyngton i południe, podobna trasa do poprzedniej, z jednym wyjątkiem: tym razem wojażuje pisarz o nieprawdopodobnej sławie. Fani Dickensa szaleją. Na jego odczyty przychodzą tysiące osób, co przynosi Dickensowi więcej dochodu niż sprzedaż książek w ojczystym kraju. Dickens jest zachwycony euforyczną reakcją czytelników. Spotkania autorskie to jednak potworna harówa. W Nowym Jorku szaleją śnieżyce, Dickens szybko się przeziębia. Pomimo licznych konsultacji medycznych nikt nie jest w stanie wyleczyć go z "amerykańskiego kataru". Jest zmęczony, zbolały, ale z turnée nie rezygnuje. W każdy odczyt wkłada całe swoje serce, z olbrzymim zaangażowaniem odgrywa postacie ze swoich powieści, a przy tym coraz bardziej podupada na zdrowiu. Z Ameryki wraca z bólem w stopie, ręce, sercu, lewym oku, z bezsennością i depresją. Pożyje jeszcze trzy lata w ciągle pogarszającym się zdrowiu, ale z niczego nie zrezygnuje. Dickens dowodzi, że albo żyje się pełnią, albo nie żyje się wcale.

Wojaże kontynentalne

Przemierzał kanał La Manche imponująco często. Początkowo z rodziną (powiększającą się niemalże z roku na rok), potem sam w sprawach bardziej skrytych. Pierwszy raz w Paryżu znalazł się w 1844 roku. "To jest najbardziej niesamowite miejsce na świecie" - skwitował. Przy kolejnej wizycie miasto było "nikczemne i obrzydliwe, i jednocześnie wspaniale atrakcyjne". W Paryżu Dickens poznał Victora Hugo, który nazwał Brytyjczyka geniuszem, Turgieniewa i George Sand. Uwielbiał paryskie teatry, to dla francuskich sztuk zaczął uczyć się języka. Początkowo drażnili go Paryżanie. Ich maniery, ich mieszkania. Znalezienie odpowiedniego lokum dla dużej rodziny w miarę wygodnym budynku graniczyło z cudem. Sprawami organizacyjnymi zajmowała się tam jednak nieprzecięta osoba - siostra żony, zaufana, obrotna i totalnie oddana Dickensowi. Rodzina instalowała się w paryskich domach szybko (w apartamentach na Champs Elysees czy pokojach przy rue de Rivoli), a pisarz momentalnie włączał się w życie kulturalne miasta. Z czasem, już w latach 50., kiedy Dickens władał biegle francuskim , Paryż był dla niego "czarującym miastem" a Francuzi "najwspanialszymi ludźmi na świecie".

W lato Dickens zabierał rodzinę dalej: do Boulogne, do Włoch, do Szwajcarii. Musiała to być nie lada wyprawa z kilkorgiem dzieci, nianiami, kuframi, sporym dobytkiem. Podróż trwała kilka dni, a Dickensowie przemieszczali się w kilku dyliżansach. Niewygoda podróży nigdy jednak nie zniechęciła go do zmiany powziętych planów. Dickens chciał wyjechać na wakacje na kontynent i wyjeżdżał, bez względu na to, czy właśnie urodziło mu się kolejne dziecko, czy musiał zorganizować spakowanie rzeczy dla kilkunastu osób, wynająć londyńskie lokum bądź zmienić adres zamieszkania po powrocie. Wszystko było dla niego do załatwienia: nowa niania, nowa mamka, nowy dom. Na wakacjach Dickensowie zwykle zajmowali przestronne wille. Pisarz przemierzał wiejskie okolice i często tęsknił za wielkim miastem. Najgorzej zniósł pobyt na szwajcarskiej wsi, gdzie nie mógł pisać, wszystko go drażniło, a tęsknota za londyńskim gwarem i przyjaciółmi wydawała się nie do zniesienia. Wrócili więc ze wsi do Genewy, a tam było już inaczej, bo Dickens poznał Augustę De La Rue, zamężną kobietę trapioną traumami, którą zaczął leczyć seansami spirytualistycznymi. Seanse były nieformalne, odbywały się w winnicach, gajach oliwnych, polegały na wprowadzaniu Augusty w trans i wyzwoleniu jej od nawiedzających ją zjaw z przeszłości. Żona Dickensa musiała być zazdrosna i pewnie czuła się niezręcznie - była ponownie w ciąży, kiedy jej mąż znikał na spirytualistyczne seanse z mężatką. Między Dickensami musiało dochodzić wtedy do spięć, Charles twierdził jednak, że Catherine przesadza i próbował ją uciszyć.

Wspólne wakacje staną się dla małżonków coraz trudniejsze. Dzielący ich mur pretensji i niezrozumienia będą ze sobą zabierać w europejskie podróże, aż do momentu, kiedy Dickens, zapatrzony już w młodziutką Nelly, postanowi doprowadzić do separacji z żoną i rodzinne wyjazdy  ukrócić. Sam jednak z wojażowania nie zrezygnuje. Znów pojawi się w Paryżu, we włoskich miastach, bo tam łatwiej mu będzie pojawiać się z kochanką u boku. Francuska stolica będzie miała dla niego jeszcze jedno znaczenie: to tutaj w 1863 albo w 1864 roku urodzi mu się syn z nieprawego łoża. Dickens będzie już po pięćdziesiątce, a przyjście na świat dziecka Nelly zostanie dokładnie zakamuflowane, tak dokładnie, żeby nikt nie wiedział ani się nie domyślił. Dickens będzie jeździł do Paryża niemalże co miesiąc aż do maja 1864 roku, kiedy najpewniej dziecko umarło. Nelly nie pojawi się w Wielkiej Brytanii aż do następnego roku. Jak wskazuje autorka biografii Dickensa i Nelly, Claire Tomalin, kochanka pisarza najpewniej wpadła w depresję po stracie synka i nie była w stanie przyjechać z powrotem na Wyspy. Wrócą dopiero w czerwcu 1865 roku, a ich podróż będzie co najmniej niefortunna. Po przeprawieniu się przez kanał La Manche Dickens i Nelly wsiądą do pociągu. Będzie wieczór, kiedy część z pędzących wagonów nagle się wykolei. Dickens wybiegnie z pociągu i zamiast pomagać Nelly, skoczy na ratunek innym, bo za wszelką cenę nie chce, by zauważono go podróżującego z kochanką. Nelly to przeżyje, ale po wypadku chorować będzie przez długie tygodnie. Okres paryski zakończy się gorzkim wspomnieniem.

 

Pierwsza część o podróżach Dickensa dostępna jest tutaj.

Ciąg dalszy nastąpi.



***
Przy pisaniu tekstu korzystałam z następujących źródeł:
Claire Tomalin Charles Dickens, wyd. Viking 2011
Ruth Richardson Dickens and the Workhouse, wyd. OUP 2012
Wystawa Dickens and his World¸ Bodleian Library, Oksford, 2 czerwca - 28 października 2012


środa, 12 listopada 2014, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...