Blog > Komentarze do wpisu

Tomasz Różycki w Oksfordzie

Przyleciał na Wyspy o brutalnie wczesnej porze czerwcowego poranka. Ale pomimo tego mocno trzymał się na nogach. I chodził. Przez dwa dni chodziliśmy wspólnie po mieście. I to były fantastyczne peregrynacje z jeszcze fantastyczniejszą konwersacją. A potem spotkanie z czytelnikami w całkiem nowo otwartym budynku humanistyki w Oksfordzie, który - o zgrozo - kiedyś był szpitalem. Czyżby złośliwy los opatrzył poetę z Opola jeszcze jednym znakiem? W jego 'Tomi. Notatkach z miejsca postoju' czytamy przecież:

'Duży budynek przy placu to główny budynek uniwersytetu. Mam z nim niejasne powiązania. Dostaję czasem klucze do pokoju na najwyższym piętrze, przychodzę, kiedy nikogo już nie ma, i chodzę po pustym budynku z dziwnym poczuciem, ze jednak nie jestem sam. Kiedyś był tu klasztor, a potem przez wiele lat szpital. (...) W tych salach leżeli chorzy. Odwiedzałem to obu moich dziadków i obaj tu umarli. Rzadko który budynek uniwersytecki w Polsce może pochwalić się taką przeszłością i takimi tradycjami, powstała nawet monografia uniwersyteckiego wzgórza, na którym stoi budynek, być może pod tytułem Kto to u nas umarł. Od sekcji do sesji. (...) Ale prawdopodobne są również inne monografie (np. już opracowywana Kto to u nas zwariował. Od sesji do depresji)Na razie jednak siedzę tu, generalny remont się już odbył, zdezynfekowano ściany i bardzo grube stare mury, chociaż bakcyle i wirusy potrafią przenikać głęboko, ukryć się i zaczaić na dziesiątki lat. (...) Tu, gdzie była okulistyka, jest teraz anglistyka, tam gdzie choroby wewnętrzne - polonistyka. Tam gdzie weneryczne i skóry - romanistyka. Tam, gdzie neurologia - slawistyka, tam gdzie biblioteka - intensywna terapia. Dziekanat - sala operacyjna. Tam, gdzie rektor - toalety.' (str 6-7)

Z oksfordzkiego post-szpitalnego budynku nie będę zdzierać warstw. W czasach moich pierwszych lat w Oksfordzie były tam po prostu biura lekarzy i jakaś sala konferencyjna. Antonia Lloyd-Jones, która podczas spotkania z Tomkiem Różyckim znakomicie czytała tłumaczenia jego wierszy, miała tu zszywany palec. Ale porzućmy w końcu te szpitalne historie, bo się zaraz rozchorujemy!

Tomasz Różycki bardzo dużo czytał podczas spotkania ze swoich 'Kolonii' i z 'Dwunastu stacji'. I fragmentami tego się z Wami podzielę.

IIMG_1544_small

 Ania Ready i Tomasz Różycki

 

11. Przeciwne wiatry

Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem jeszcze,
że każde moje słowo będzie zabierało
po kawałku ze świata, w zamian zostawiając
jedynie miejsca puste. Że powoli wiersze

zastąpią mi ojczyznę, matkę, ojca, pierwszą
miłość i drugą młodość, a co zapisałem,
ubędzie z tego świata, zamieni swe stałe
istnienie na byt lotny, stanie się powietrzem,

wiatrem, dreszczem i ogniem, i to, co poruszę
w wierszu, znieruchomieje w życiu, i pokruszy
się na tak drobne cząstki, że się stanie prawie
antymaterią, pyłem całkiem niewidzialnym,

wirującym w powietrzu, tak długo, aż wpadnie
w końcu tobie do oka, a ono załzawi.
(Kolonie, 2007)

Antonia Lloyd-Jones czyta angielskie tłumaczenia wierszy Tomasza Różyckiego, spotkanie w OksfordzieAntonia Lloyd-Jones czyta fragmenty 'Dwunastu stacji' w przekładzie Billa Johnstona

 

53. Spalone mapy
Dla J.B.

Pojechałem na Ukrainę, to był czerwiec
i szedłem po kolana w trawach, zioła i pyłki
krążyły w powietrzu. Szukałem, lecz bliscy
schowali się pod ziemią, zamieszkali głębiej

niż pokolenia mrówek. Pytałem się wszędzie
o ślady po nich, ale rosły trway, liście,
i pszczoły wirowały. Kładłem się więc blisko,
twarzą na ziemi i mówiłem to zaklęcie –

możecie wyjść, już jest po wszystkim. I ruszała
się ziemia, a w niej krety i dżdżownice, i drżała
ziemia i państwa mrówek roiły się, pszczoły
latały ponad wszystkim, mówiłem wychodźcie,

mówiłem tak do ziemi i czułem, jak róśnie
trawa ogromna, dzika wokół mojej głowy.

(Kolonie 2007)
 
IIMG_1537_small1

Tomasz Różycki słucha Miry Rosenthal, opowiadającej o tym, jak tłumaczyła jego 'Kolonie' na angielski

37. Dryfowanie

Dla M. Ś

Nocne pociągi, Polska. Papieros skręcony
z postrzępionej ciemności wolno się rozżarza.
Jak. Błędny. Ognik. Oto na jaw wyprowadza
z miękkiego ciała duszę i bardzo powoli

każe jej tańczyć. Gdzieś tu. Gdzieś tam. To boli
troszkę. To zawsze boli tak za pierwszym razem.
Więc jest nic, nic ma kolor, nic sprawuje władzę
nad fizyką, to boli. Będziemy się bronić

dymem i ogniem, będziemy się wywoływać
i mnożyć, zjawiać, być tak mocno, żeby widać
było z kosmosu. Ognik. Będziemy dryfować,
bo straciliśmy kontakt z bazą, z ziemią,

a czasem także z czasem. Polska. Nocny pociąg jedzie z miasta A do B. Oblicz spóźnienie.

 (Kolonie 2007)

IMG_1485_small

 Jan Fellerer, Jamie McKendrick, Irena Powell i Teresa Halikowska-Smith

 

O Fantastyko, o Imaginacjo! O Grozo, Gnozo oraz Hiperbolo!
Pozwól mi opisać, co się potem działo! Rankiem,
choć nie tak wczesnym, jak się mogło zdawać,
już wracał Wnuk przez Milicyjską Bramę.
Szedł żwawym krokiem przez znane podwórko,
to, które świadkiem niegdyś mu było słodkiego dzieciństwa,
a teraz leżało w zgliszczach oraz w gruzie, szedł przez kałuże,
błota i wertepy, omijał, wpadał i wycierał buty, a prowadziła go,
jak Przewodniczka Gwiazda, wciąż nad nim świecąc, jedna myśl:
pierogi. One oto, odkąd sięgnął myślą, były rodziny trwałym
fundamentem, przy nich się spotykały nawet wrogie frakcje
i dla nich zawierano w piątki Pokój Boży.
Jedna tylko Babcia tak potrafiła je zgotować, że zasłynęły
nadzwyczajną mocą także wśród znajomych. A znane były
w kilku wersjach głównych odpowiednich według porty roku –
z nich najgłówniejsza to pierogi ruskie, które smakować można
zarówno zimą, wiosną i jesienią, wyjąwszy kilka dni początku lata,
kiedy nadchodzi czas młodej kartofli, nazbyt wodnistej
i przez to niezdatnej wcale do ich fabrykacji. W tej sytuacji
gotowała Babacia na zmianę pierogi z kapustą albo z owocami,
bardzo popularne zwłaszcza pośród dzieci, a tych zawsze pełno było w domu.
Znano je również pod nazwaniem knydli, kiedy późnym latem
wewnątrz były śliwki, chociaż zwykle do środka chowano wiśnie
i czereśnie, truskawki i jagody, a całość do smaku
polewano gęstą śmietaną z cukrem, od czego niejadkom nawet
puszczały zawory ślinianek. Na te pory roku przypadał też okres
pierogów z kapustą, których odmiana pojawiła się na Wigilię na stole
obok barszczu i uszek, pojawiała się i znikała niby kometa.
Bardzo rzadko wreszcie Babcia dla odmiany zrobi pierogi z mięsem,
ale nigdy w piątek, ze względu na post i poszanowanie boskie.
Tak się stał się piątek dniem bardzo uczczonym od całej rodziny,
w którym wypadały wszelkie narady wspólne i postanowienia.
Wnuk, prowadzony z dala ich wspomnieniem, mijał akurat największą kałużę,
znaną mu jeszcze z czasów socjalizmu i zwaną wtedy
Kurwamacią od zwykłych okrzyków tych, którzy w nią wpadali po ciemku,
wracając do domu wprost z pracy.
(Dwanaście stacji, Stacja Trzecia: Pierogi, 2009)

IMG_1492_smallZ tyłu Francesco i Roberta Corliano, z przodu Camilla Brice (?) i Ursula Phillips

Wszystkich, którzy chcą przeczytać więcej, odsyłam koniecznie i spiesznie do 'Kolonii' (Znak), Dwunastu stacji' (Znak) i 'Tomi. Notatek z miejsca postoju' (Zeszyty Literackie). Mam też dobrą wiadomość: ktokolwiek chciałby zakupić dwujęzyczne (polsko-angielskie) wydanie dwóch pierwszych książek bądź polskie wydanie 'Tomi', to może się ze mną skontaktować. Mamy jeszcze parę egzemplarzy pospotkaniowych.

 

Dzięki Kasi Szymańskiej mogliśmy też usłyszeć i Mirę Rosenthal i Bila Johnstona opowiadających o tym, jak tłumaczyli poezję Tomasza Różyckiego. Serdecznie zapraszam do obejrzenia wywiadów.

Rozmowa Kasi z Mirą:

Rozmowa Kasi z Billem:

Na koniec serdecznie dziękuję Agnieszce Grubin i Mikołajowi Kunickiemu z Programme on Modern Poland, Kasi Szymańskiej i Matthew Reynolds z Oxford Comparative Critisim and Translation oraz Magdzie Raczyńskiej z Polish Cultural Institute za pomoc, wsparcie i entuzjazm w przygotowaniu tego spotkania. Bez Was by się nie udało! Specjalne podziękowania dla Antonii Lloyd-Jones za fantastyczne czytanie angielskich tłumaczeń wierszy.

Cóż,Tomasza Różyckiego było cudnie gościć, mam nadzieję, że to był początek częstszych odwiedziń w Oksfordzie. I wcale nie piszę tego bez przyczyny, moi drodzy współorganizatorzy ;)

 Tomasz Różycki, Ania Ready, Antonia Lloyd-Jones, Oxford, czerwiec 2015

Spotkanie z Tomaszem Różyckim, Oxford, czerwiec 2015

 Wszystkie zdjęcia wykonała Sue Taylor.

(przepraszam za opóźnienia w publikacji tego wpisu, nowy editor doprowadzał mnie do szału i nie była to wyłącznie kwestia wyjścia z wprawy...) 

środa, 24 czerwca 2015, maga-mara

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: matali, *.princeton.edu
2015/06/24 16:38:53
Serdecznie zazdroszczę takiego ciekawego spotkania! Obejrzałam kawałek (do rozmowy z tłumaczką) i bardzo mi się podobała taka formuła - czytanie wierszy przeplatane inteligentną rozmową. :) "Kolonie" mam (również w wersji dwujęzycznej), ale muszę do nich wrócić. Chętnie bym przeczytała "Tomi".

Pozdrawiam zza oceanu
-
2015/06/30 19:15:47
Przepraszam, ze odpowiadam tak pozno. Swietnie, ze masz 'Kolonie' w dwujezycznym wydaniu. Z tej kolekcji uwielbiam cala siodemke wieszy o skutkach pisania poezji (jeden z nich - 'Przeciwne wiatry' - wyzej zacytowalam), 'Spalone mapy' - jest gdzies zdaje sie na Youtube filmik z Tomkiem czytajacym ten wiersz - rewelacja, i wiele, wiele innych...

'Tomi' moge Ci wyslac. Sprzedajemy ksiazke po 8 futnow w imieniu Zeszytow Literackich.

Dopiero teraz doczytalam, ze ogladalas zapis wideo z tego spotkania - o rany, ja nie mam odwagi zajrzec do tego pliku, niecierplie ogladac siebie! Ale ciesze sie, ze Ci sie podobalo :)

Serdeczne i cieple pozdrowienia

ps. Czy bedziesz w lato w Trojmiescie moze?
-
Gość: matali, *.princeton.edu
2015/07/06 16:53:50
Będę w okolicach Trójmiasta najprawdopodobniej pod koniec sierpnia (po 15). Do Stanów będę pewnie wracała po 2 tygodniach. A Ty kiedy będziesz? Może w końcu przetną się nasze drogi? :)

Co do Tomi, to dzięki za propozycję, ale ponieważ chciałabym zamówić więcej książek z ZL, więc zamówię sobie do Polski i odbiorę jak będę na miejscu.
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...