niedziela, 25 listopada 2012

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w OksfordzieOscar Wilde: Życie imituje sztukę znacznie bardziej niż sztuka imituje życie.

Jeżeli mam o nim mówić, to muszę wymienić przynajmniej cztery artystyczne profesje. Jest poetą, pisarzem, tłumaczem i malarzem (malarzem przynajmniej do niedawna). Dla mnie jest dodatkowo a może ponadto artystą życia. Zacznijmy jednak po kolei. Zaczęło się od kolacji, zorganizowanej przez brytyjskiego wydawcę Dedalus, który w tym miesiącu opublikował angielskie tłumaczenie "Saturna", wykonane przez Antonię Lloyd-Jones (uwaga książka została nominowana do Independent Foreign Fiction Award!). Byliśmy w starym, dobrym Brown's na Woodstock Road w Oksfordzie. Było wino i dania z modnej "kuchni światowej". Jacek miał na sobie śliczną muchę. Przy krześle spoczywała znana już wszystkim Jackowa laseczka. Mieliśmy mówić o szczegółach spotkania. Mówiliśmy o Jacku. Na początek o Jacku-tłumaczu.

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Antonia Lloyd-Jones czyta fragment swojego tłumaczenia "Saturna" Jacka Dehnela podczas spotkania z autorem w Oksfordzie

Poszukując przed spotkaniem informacji o tym, czym obecnie zajmuje się Jacek, znalazłam krótką notkę o tym, że tłumaczy właśnie "Wielkiego Gatsby'ego". Notka musiała jednak nieco trącić myszką, bo Jacek szybko wyjaśnił: to już dawno zrobione. Tłumaczenie ukaże się w tym samym momencie, kiedy do kin wejdzie nowa wersja ekranizacji książki (czyli jeżeli dobrze pamiętam, to już w grudniu). Przekładanie powieści Scotta Fitzgeralda było dla niego ważnym zajęciem. "Nie ma bliższego obcowania z tekstem niż przekład" - mówił Jacek, dla którego wnikliwa lektura Gatsby'ego była zarazem przyjemnością i ćwiczeniem literackiego warsztatu. Zaczęliśmy rozmawiać o tłumaczeniach. Jacek wspomniał o olbrzymiej, czasowej presji, jaką wywierają niektórzy polscy wydawcy na tłumaczy. Stąd wysyp różnego rodzaju niedoróbek i niedoskonałości. Jak tłumaczenie najnowszej książki Alana Hollinghursta, o którym Jacek pisał niedawno w polskiej prasie (ja recenzowałam tą powieść dla Dwutygodnika, ale moja recenzja dotyczy oryginału, nie przekładu). Jacek bardzo lubi Hollinghursta, ja zresztą też, więc chwilkę porozmawialiśmy o jego stylu. Dehnel jest przekonany, że pisarz wkrótce dostanie Nobla. Z pewnością on sam by mu tą nagrodę wręczył. Może Nobel przyniósłby lepsze tłumaczenia jego książek w Polsce?

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Jacek Dehnel, Blackwell's Bookshop, Oksford

Jacka życie to życie z pisania i tłumaczenia. I żyje mu się dobrze. Jacek-pisarz może pozwolić sobie na realizowanie swoich literackich ambicji i jednocześnie czuć się swobodnie, wykonując zlecenia. W tej chwili pracuje nad dwoma zleceniami, oba pochodzą od prestiżowych instytucji. Dla Muzeum Narodowego przygotowuje opowieść o jego historii, która jest podobno wartka jak górska rzeka i nieprawdopodobna jak to polska, XX-wieczna epoka (wierzę mu na słowo). Dla Biblioteki Narodowej pisze coś jeszcze bardziej ciekawego: różnogatunkowe narracje-ilustracje do XVII-wiecznego atlasu świata, któremu zostanie poświęcona wystawa w Warszawie. A w międzyczasie pracuje nad powieścią, która miała powstać przed "Saturnem". "Dostałem stypendium literackie w Stanach Zjednoczonych i wiedziałem, że do napisania powieści o Goyi wystarczy mi przeczytanie kilku książek, natomiast do historii o siostrze Makrynie, nad którą pracuję teraz, będę potrzebował całej biblioteki. Dlatego zdecydowałem się w Stanach napisać właśnie "Saturna"." Podczas spotkania tłumaczka Antonia Lloyd-Jones zdradziła, że Jacek czuł się bardzo źle w połowie tworzenia historii o rodzinie Goya. "Tak, dostałem wtedy depresji. Ta historia mnie bolała. Tyle intensywnych emocji."

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Jacek z Teresą Halikowską-Smith, tłumaczką m.in. Różewicza

Powieść, którą teraz pisze, o XIX-wiecznej, doskonałej hohsztaplerce - siostrze Makrynie - nie powoduje już takiego emocjonalnego wycieńczenia. Opowieść powstaje w formie spowiedzi i będzie miała trzy wersje: oficjalną, którą siostrunia opowie na początku, potem drugą zbliżającą się do prawdy i trzecią ujawniającą jej rzeczywisty los, z pewnością niemający nic wspólnego z męczeństwem za chrześcijaństwo (a za podawanie się za męczennicę kobieta otrzymała zwierzchnictwo nad wielkim klasztorem we Włoszech). Z szacunku dla przyszłych czytelników nie zdradzę szczegółów tej niezwykłej historii. Powiem tylko tyle, że Jacek wyszukał sobie fantastyczną bohaterkę, a jej historia będzie nie tyle przypomnieniem dawno zapomnianego, nieprawdopodobnego życia, ale też opowieścią o kobiecej emancypacji, która przybrała najbardziej niezwykły obrót w czasach dla kobiet bardzo trudnych. Będzie to kolejna książka o sztuce życia. Dla mnie "Lala" była właśnie powieścią o tym, jak żyć w opowieści i jak opowiadać o umieraniu. "Ja tym opowiadaniem, gadaniem w "Lali" zwodzę" - wyznał Jacek - "Jedna z czytelniczek powiedziała mi kiedyś podczas spotkania, że zakończenie w tej powieści nie pasuje, że jest doczepione na siłę, a ono jest najważniejsze." Dla mnie ono jest z całej książki najlepsze. "Saturn" z kolei jest o konsumowaniu życia (stary Goya) i byciu pozbawionym chęci doświadczania świata przez zmysły (syn starego Goyi). To moja ulubiona książka Jacka. Stylistycznie jest dla mnie najciekawsza, emocjonalnie najdojrzalsza. Bardzo podoba mi się teatralność jej formy i intensywność uczuć w monologach, ale o samym "Saturnie" napiszę osobno. Ta powieść to też książka o sztuce, a powieściowy ojciec i syn mają do niej zupełnie inny stosunek.

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Spotkanie odbyło się w dolnej części wielopokojowej Blackwell's

Teraz Jacek-malarz. Podczas spotkania Jacek wyznał, że już nie maluje, a Antonia Lloyd-Jones zdradziła, że w jego jadalni wciąż posiada swój obraz, na którym sam występuje ubrany w kostium biblijnego bohatera. "Jacka obrazy są bardzo dużych rozmiarów" - powiedziała Antonia. Zamiłowanie do malowania odziedziczył po matce. "Pamiętam ten czarowny świat matki,  w którym nagle z niczego wyłaniał się obraz" - mówił - "to było dla mnie wielkie przeżycie w dzieciństwie." Pani Dehnel, zdaniem syna, tworzy, nie brudząc mocno rzeczy dookoła, "maluje schludnie surrealizm". Dla Jacka praca z farbami to niezwykle fizyczne, cielesne doświadczenie. "Maluję nago" - wyznał.

Spotkanie z Jackiem Dehnelem i Antonią Lloyd-Jones w Oksfordzie

Angielskie wydanie "Saturna" już w sprzedaży

Na koniec Jacek-artysta codzienności. Mucha, surdut, kolorowe skarpetki, laseczka a przed państwem elokwently, młody mężczyzna, który ma w sobie tyle twórczej energii, że może ją przetworzyć na ekscentryczne kombinacje ubiorów i estetyczne pozy. Podziwiam Jacka za efektowność, totalne zawierzenie mocom kreacji i to, jak jego życie imituje sztukę.
 

Książki Jacka Dehnela

Książki Jacka Dehnela


Raz jeszcze dziękuję wszystkim tym, którzy przyszli na spotkanie z Jackiem w Oksfordzie. Bardzo miło było Was zobaczyć! A angielskiej wersji "Saturna" życzę zasłużonej nagrody dla najlepszej przetłumaczonej powieści.


Saturn Jacka Dehnela

"Saturnowi" kibicuję, żeby zdobył Independent Foreign Fiction Award



wtorek, 06 listopada 2012

Odbyło się dziś:

Jacek Dehnel w Oksfordzie



Jacek Dehnel w Oksfordzie

Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy przyszli! Relacja będzie, jak tylko się ogarnę. Powiem tylko, że wszystko udało się przednio, a Jacek był absolutnym gwiazdorem :)

Zakładki:
Autorka
80 dni dookoła świata
Art art art
Ciekawe kadry
Kolorowe jarmarki
Literackie
Media
Na muzycznej fali
Organizacje
Pogranicza
Raj utracony
Wyzwania czytelnicze
Zyg-zag
Tagi
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...