wtorek, 26 czerwca 2012

Księgarnia w mieście książek Hay on WyePewnie pomyślicie, że martwię się na zapas, ale przyznam szczerze, że obserwując zmiany na rynku brytyjskich księgarni, drżę trochę przed tym, że miejsca z książkami może zgubić totalna, elektroniczna rewolucja. Jak to miałoby wyglądać? Otóż tak, że książek drukowanych zacznie w nich ubywać na rzecz możliwości pobrania wersji elektronicznej na czytnik. Księgarnie bez regałów z książkami? Brzmi niewiarygodnie, ale podobno do tego wszystko zmierza. Tak przynajmniej zdaje się twierdzić coraz więcej właścicieli sklepów bukinistycznych.

Dużym wydarzeniem bieżącego miesiąca była zaskakująca umowa między jedną z największych sieci księgarni w Wielkiej Brytanii Waterstones i Amazonem. Szef Waterstones postanowił zacząć sprzedawać Kindle'a jako uprzywilejowany czytnik a do tego w wielu sklepach uruchomił tzw. W Cafes - kawiarnie, w których zachęca się do robienia czytelniczych zakupów na Kindle'a (Waterstones otrzymuje z tego tytułu jakiś procent z przeprowadzonej transakcji). Oczywiście w W Cafe można przysiąść z książką drukowaną, ale ideą nowych miejsc (zapomniałam dodać, że do tej pory sieciówka oferowała kawę przez deal z inną siecią - Costa Coffee) jest promowanie czytelnictwa elektronicznego, czyli z czytnikiem w ręce. Czy to się przyjmie? Waterstones jest przekonany, że tą drogą podąży wkrótce większość księgarni, może wcale nie dobrowolnie, ale zostanie do tego zwyczajnie zmuszonych. Powodem jest coraz silniejszy spadek sprzedaży książek drukowanych. Bookseller podał niedawno za badaniem AS Nielsena, że w maju zanotowano najniższy w ciągu ostatnich 9 lat (!!) tygodniowy utarg ze sprzedaży tradycyjnie wydanych książek (jedyne 20,3 mln funtów). A to wszystko przez zwiększające się zainteresowanie e-bookami. Jak wskazuje Nielsen, teraz jedna na pięć książek sprzedawanych jest w wersji elektronicznej. I ta proporcja będzie się zmieniać na korzyść e-booków. Już w tej chwili szacuje się, że sprzedaż książek drukowanych spadła o 10% w tym roku. To naprawdę dużo i wygląda na to, że sprawy zmieniają się znacznie szybciej niż myślałam.

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Antykwariat, Hay on Wye

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Richard Booth Bookshop, Hay on Wye

Za trzy dni ma dokonać się kolejny księgarniany przewrót. Lonely Planet, znany wydawca przewodników, planuje otworzyć duży sklep na lotnisku w Manchsterze, który będzie nastawiony na sprzedaż elektronicznej wersji  publikacji. Podróżnicza księgarnia ma posiadać olbrzymi ekran z ziemskim globem, który po doktnięciu wybranego miejsca, będzie informował o tym, jakie ma elektroniczne pozycje wydawnicze dotyczące tego regionu. Publikacje będzie można, rzecz jasna, od razu kupić na swój czytnik. W ramach urozmaicenia Lonely Planet planuje również w różnych zakątkach księgarni odgrywać odgłosy z różnych części świata. Na szczęście ten nowy sklep będzie oferował też drukowane przewodniki - w końcu w tylu miejscach na świecie niekoniecznie znajdziemy przyjazne gniazdko elektryczne, by podładować czytnik a poza tym wiele podróży jest wygodniejszych z drukowaną książką. Czy ktoś może wybiera się na manchesterskie lotnisko w najbliższym czasie? Jestem ciekawa, jakie wrażenie zrobi nowy sklep.

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Księgarnia z kryminałami, Hay on Wye

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Hay on Wye Books

Wygląda mi na to, że tradycyjny związek księgarni i kawiarni nie jest już wystarczającym sposobem na utrzymanie miejsc z książkami. Coraz więcej niezależnych sklepów decyduje się na śmielsze alianse, oferując na przykład projekcje filmowe, koncerty muzyczne czy sprzedaż usług biura podróży (jak księgarnia podróżnicza Stanfords Travel Bookshop w londyńskim Covent Garden). Coraz więcej ze sklepów przyjmuje charakter kawiarni internetowych, zachęcając w nich do kupna elektronicznych książek. Nie mam nic przeciwko urozmaicaniu oferty księgarń i akurat to, że stają się małymi ośrodkami kulturalnymi, uważam za błogosławieństwo. Boję się jednak, żeby nie zniknął w nich towar podstawowy! Bo ja wciąż uwielbiam przeglądać książki na regałach i podczytywać je w rogu. Nie chcę odwiedzać księgarni po to, by załadować sobie e-publikację na Kindle'a. To mogę zrobić w minutę w domu...

O tym, że elektroniczna przemiana to poważna sprawa i duży problem dla niezależnych księgarni, świadczy chociażby to, co wydarzyło się niedawno w brytyjskim mieście książek - Hay on Wye - malutkim, walijskim miasteczku zalesionym przez księgarnie i antykwariaty (jest ich tam ponad 30). Właściciele sklepów bukinistycznych ogłosili, że zrobią wszystko, by utrzymać Hay jako strefę wolną od Kindle'ów i wersji elektronicznych i nie zdobędą się na sprzedaż żadnych e-booków a użytkownicy czytników będą w Hay niemile widziani. Może to brzmi trochę jak staroświecie pokrzykiwania, ale jest w tym też głos desperacji, by zachować coś, co przez lata było w mieście święte i ocalić tradycyjny charakter księgarni. Choć nie lubię wykluczających haseł, to jednak potrafię solidaryzować się z księgarzami z Hay. Skoro w całym kraju będziemy mieć za jakiś czas księgarnio- esklepy, to proszę uchowajmy stare antykwariaty w walijskim miasteczku. Chociażby je.

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

Limitowane edycje wydawnictwa Penguin

Księgarnia w mieście książek Hay on Wye

The Addyman Annexe Bookshop, jeden z fajniejszych antykwariatów w Hay

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Claire Tomalin, Dickens. A Life. BiografiaDzień zaczynał od zimnego prysznica. Potem spore śniadanie i do biurka. Pisał: szkice, powieści, eseje, artykuły i niezliczone strony korespondencji - do przyjaciół, wydawców, rodziny, adoratorek, dobroczynców, pisarzy, wielbicieli. Biesiadował. Celebrował. I musial chodzić. Żwawym, niespokojnym tempem pokonywał dziennie 12-15 mil. Przez miasto. Przez wsie. Kochał Londyn i kiedy przyszło mu kilka miesięcy spędzić w spokojnej Szwajcarii, najbardziej brakowało mu właśnie gwaru metropolii, łoskotu maszyn i ulic, długich, niekończących się tras miejskich. Bez tego cierpiał najbardziej. Bo Dickens ze swoim narwanym temperamentem nie znosił nawet chwili stateczności. Ciągle musiał być w ruchu.

Wydawałoby się, że o takim bohaterze z narwanym usposobieniem nie da się inaczej pisać jak w rytmie jego porywczego kroku. Tymczasem Claire Tomalin, jedna z najbardziej uznanych autorek biografii brytyjskiej sceny literackiej, w swojej najnowszej książce "Dickens. A Life" znakomicie porządkuje kroki pisarza, rozplątując zawiłe ścieżki jego kariery, majątku i rodzinnego życia. Dickens Tomalin jest właśnie Dickensem, którego musicie poznać. Trudny i kochany, mocny i spolegliwy, twardy negocjator umów i szybko obrażający się autor, dobry ojciec dla córek i twarda ręka w chłodnym chowie synów, błyskawicznie zapełniający strony powieściopisarz i niespełniony aktor. Wreszcie zawiedziony kochanek, który znajduje sobie stateczną partię i z nią ma dziesięciorgo dzieci (z czego tylko trójkę chcianych) a potem przeprowadza z nią publiczną separację i niczym Wokulski w wieku ponad 40 lat zakochuje się osiemnastolatce... Rzecz jasna, Dickens a po jego śmierci, jego przyjaciele, rodzina a nawet wielbiciele starali się zatuszować połowę tego portertu. Tomalin naprawdę zręcznie i z gracją odkrywa zakamuflowane warstwy. W swej biografii jest roztropna i dbała. Nie interesuje jej sensacja, ale skomplikowane życie, które chce zrozumieć i opisać, ocenę pozostawiając nam.

Claire Tomalin, Dickens. A Life. Biografia

"Dickens. A Life" czytałam z ogromną przyjemnością, czując, że odkrywam postać, że zbliżam się do źródeł Dickensowej energii, którą tak świetnie oddała Tomalin. Jej biografia ani nie trąci panegirykiem, ani nie pachnie aferą. Jest doskonale zrównoważona i co najważniejsze skupiona na postaci. Te ponad 400 stron należy do Dickensa, jego otoczenia i jego wyobraźni, a nie do szkiców tła historycznego czy plotkarskich anegdot (swoją drogą oba typy biografii: historyczna cegła i rozwinięty dodatek prasy brukowej uważam za duże błędy w sztuce, za duże, żeby warto było nimi zagracać księgarnie). Dlatego chylę czoła przed Tomalin. Dokonała rzeczy wielkiej w dość burzliwym czasie - wszak od Dickensa w roku wielkiej rocznicy trudno się uwolnić. Ja czuję się na tyle usidłana, że zaraz skoczę na jego wystawę, którą zorganizowała Bodleian Library. Po cichu też liczę, że polscy wydawcy mogą zostać w podobny sposób zauroczeni i wydadzą Tomalin po polsku.

Claire Tomalin, Dickens. A Life. Biografia

***

Claire Tomalin "Dickens. A Life"

Wyd. Viking, 2011

niedziela, 17 czerwca 2012

Najpierw zapowiem dwa festiwale. Pierwszy jest zupełną świeżynką – otóż, Sopot postanowił w tym roku zorganizować własną imprezę literacką (brawo!). Literacki Sopot odbędzie się w dniach 18-22 sierpnia z udziałem pisarzy, reportażystów, dziennikarzy, muzyków i rzecz jasna, samych czytelników. Dla tych ostatnich przewidziane są dwie imprezy specjalne: targi książki na Placu Przyjaciół Sopotu (18-19 sierpnia) oraz udział w próbie pobicia Rekordu Guinessa w liczbie osób jednocześnie czytających jedną książkę (rzecz będzie mieć miejsce na molo). Poza tym spotkania, spotkania, spotkania. Do Sopotu przyjadą m.in. Mariusz Szczygieł, Jacek Hugo-Bader, Ignacy Karpowicz, Joanna Bator, Ewa Winnicka, Wojciech Tochman, Witold Szabłowski, Jurij Andruchowycz. Nie widziałam jeszcze nigdzie oficjalnego programu, ale już z wczesnych zajawek festiwal zapowiada się bardzo ciekawie. Organizatorzy zapewniają, że Sopot zmienią w jedną wielką czytelnię, gdzie z książką będzie można wyłożyć się wszędzie: na Monciaku, molo, dworcu, trawnikach, plaży. Poza tym uczestnicy festiwalu będą mieli możliwość pobrania wybranych e-booków na telefon komórkowy. Ruszy też literackie kino, które pokaże filmy dokumentalne o pisarzach i adaptacje książek ze zbiorów TVP Kultura.

Przy okazji festiwalu zorganizowano też konkurs na najlepszy spot promujący pismo literackie. Krótkie filmiki "kreujące modę na czytalnie pism kulturalnych" nadsyłać można do Towarzystwa Przyjaciół Sopotu do 30 lipca. Nagrody będą pieniężne, a najważniejsze jest to, że najlepsze spoty pojawią się na sporych ekranach w wielu punktach miasta. Konkurs ma jedno ograniczenie: film musi dotyczyć jednego z pięciu pism: "Zeszytów Literackich", "Bluszczu", Twórczości", "Toposu" bądź "Odry" (szkoda, że wybór jest z góry narzucony, nie sądzicie?).
Literacki Sopot

Półtora miesiąca przed sopocką imprezą ruszy w Londynie już szósta edycja Literature Festival w Southbank Centre 3-12 lipca. Tradycyjnie przedmiotem festiwalu będzie literatura światowa. Organizatorzy gwarantują, że program zaspokoi ciekawość każdego, kto interesuje się afrykańską, arabską, indyjską, chińską czy brytyjską prozą. W ciągu 10 dni odbędą się 54 wydarzenia. Wybrać się można m.in. na African Writer’s Evening, Nigeria Now czy spotkania autorskie z Johnem Banvillem czy Markiem Haddonem. Sporo będzie muzyki, poezji, trochę filmu i dużo, dużo dyskusji (zwłaszcza w ramach festiwalowego Klubu Książki). Impreza jest oczywiście płatna i choć organizatorzy przewidują zniżki przy zakupie biletów na kilka wydarzeń, to tak czy owak, ci, którzy chcą zaspokoić swoją literacką ciekawość, będą musieli wyciągnąć grubsze z portfela. Zapraszam do przejrzenia programu festliwalu tutaj.

London Literature Festival


Na zakończenie: dobra wiadomość dla polskich czytelników. Niedawno ukazał się przekład zeszłorocznego zwycięzcy nagrody Bookera - najnowszej powieści Juliana Barnesa "The Sense of an Ending". Polska edycja nosi tytuł "Poczucie kresu" (średnio mi się podoba) i wydana została przez Świat Książki. Z tej okazji Dwutygodnik przypomniał moją recenzję książki Barnesa. Kto nie czytał, ma okazję - odsyłam do Dwutygodnika tutaj.
Julian Barnes Poczucie kresu

Okładka podoba mi się jeszcze mniej. 

czwartek, 07 czerwca 2012

Czytający przy British LibraryJakiś czas temu pisałam o tym, jaką fortunę może zbić na książkach brytyjski wydawca. Dziś czas na krótkie podsumowanie dotyczące tego, ile rzeczywiście ze sprzedaży dostaje autor. Czy jest tak, jak myślicie? Przekonajcie się sami.

16531 funtów - tyle przeciętnie zarabiał rocznie brytyjski autor w 2007 roku. O ile dobrze pamiętam, wtedy minimalna, legalna pensja roczna wynosiła ok. 15,5 tys. funtów rocznie, czyli autorowi powodziło się raczej źle, ale jeszcze nie tak strasznie, jeżeli wziąć pod uwagę to, że przeciętna, brytyjska pensja z tego roku szacowana była na 23,4 tys. funtów.


Za to aż 7,2% brytyjskich pisarzy zarabiało ponad 100 tys. funtów rocznie.

Co więcej jedna piąta autorów żyła wyłącznie z pisania (!)

W Wielkiej Brytanii obowiązuje coś takiego jak Public Lending Right, dzięki któremu autorzy otrzymują rodzaj tantiemy od bibliotek za wypożyczanie ich książek. W 2007 roku autor dostawał 6,05 pensa za każde wypożyczenie jego publikacji z publicznej biblioteki. Ta kwota ma jednak górne organiczenie: autor nie może otrzymać więcej niż 6,6 tys. funtów rocznie z tytułu Public Lending Right.

Na co najbardziej narzekają brytyjscy autorzy? Łatwo zgadnąć: na wydawców. Aż 40% autorów zadeklarowało w niedawno opublikowanym w magazynie Bookseller badaniu, że następną książkę woleliby opublikować w innym wydawnictwie (jeżeli oczywiście nie wpłynęłoby to na obniżenie zaliczki, którą dostają przed skończeniem pisania książki). Najbardziej szokujące jest jednak to, że aż 74,2% autorów pozbyłaby się wydawców i chce w przyszłości skupić się na auto-wydaniach (a o własnych publikacjach pisałam już trochę wcześniej i zainteresowanych odsyłam tutaj).

A zatem jest tak, jak się spodziewaliście?

Jestem ciekawa, jak przestawiają się statystyki autorskie w innych krajach.

 

Dane pochodzą z ostatniego numeru magazynu Bookseller.

Zakładki:
Autorka
80 dni dookoła świata
Art art art
Ciekawe kadry
Kolorowe jarmarki
Literackie
Media
Na muzycznej fali
Organizacje
Pogranicza
Raj utracony
Wyzwania czytelnicze
Zyg-zag
Tagi
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...