niedziela, 26 października 2014

Nie potrafił usiedzieć długo w jednym miejscu, nawet w ukochanym Londynie. Jeżeli nie podróżował za granicę, by tam oddać się pisaniu czy spędzić wakacje, to jeździł na spotkania autorskie, a w wolnych chwilach chodził: po kilkanaście, kilkadziesiąt mil przez miasta i wsie.

"Jestem tu, tam, wszędzie i (głównie) nigdzie." 1866 r.

Musiał być w ruchu, inaczej źle się czuł. A kiedy zdarzało mu się zachorować podczas podróży, to nie kładł się do łóżka, ale wzywał kolejnych lekarzy, by postawili go na nogi. I stawiali. W głowie wymyślał ciemne światy współczesnego mu życia, stąpając twardo po ogromnej powierzchni ziemi - w nogach miał całe Wyspy, połowę Ameryki i sporą część europejskiego kontynentu. Charles Dickens musiał się często przemieszczać, bo pęd dawał mu siłę i poczucie, że jest panem swojego życia, że spija orzeźwiające soki z każdej jego gałęzi, że wyrasta i odcina się do przegranego ojca, który siedział za długi i przez długi o mały włos nie zaprzepaścił losu syna. W ruchu Charlesa, a raczej w jego orbicie musiała poruszać się też jego własna rodzina. To on nadawał tempa, przeprowadzał, wysyłał za granicę, dyrygował, załatwiał posady dla synów. Nie pytał o zdanie. Podróże i wyjazdy były dla niego esencją życia. Może gdyby się trochę oszczędzał, pożyłby dłużej.

Claire Whetton: Dickens On Tour

Claire Whetton: Dickens On Tour (zdjęcie pochodzi ze strony Muzeum Dickensa w Londynie).

Pierwsza wyprawa - odkrycie Ameryki

Początek lat 40. XIX wieku. Dickens cieszy się już sporą popularnością. Książki sprzedają się dobrze. Sporo zarabia, ale i dużo wydaje. Nie ma właściwie oszczędności, więc żyje z miesiąca na miesiąc, mając na utrzymaniu żonę i czwórkę dzieci, co dodatkowo podsyca jego rozgorączkowany charakter. Powieści Dickensa cenione są też za Oceanem. Sprzedaż jest niezła, ale pisarz nie otrzymuje z niej ani grosza. W 1842 roku wyrusza do Ameryki, by tam spotkać się z twórcami, czytelnikami i dogadać się w sprawie tantiem. Podróż morska jest długa i niespokojna. Na lądzie Dickens wraz z żoną pokonują 2 tys. mil.

Początek to Boston. Jest zima, a miasto skrywa się w śniegu. Dickensowi podobają się wystające spod białego puchu eleganckie drewniane domy, zielone okiennice. Jest zaskoczony, że na ulicach nie pojawiają się żebracy - jak odmienny to widok od znajomych gościńców Londynu. W Bostonie przyjmują go bardzo serdecznie. Zabierają na wycieczkę do Lowell, gdzie tętni życie w fabrykach (dziś już zupełnie wymarłych). Dickens jest pod wrażeniem amerykańskiej organizacji, efektywności. Podoba mu się, że pracownicom fabryk zapewnia się edukację. Ochoczo wdycha świeże, bostońskie powietrze. Dopiero, kiedy spotyka się z entuzjastami swoich książek, poznaje, co to znaczy być celebrytą w Ameryce: panie próbują wyrwać kawałki jego futra na pamiątkę, każdy prosi o uściśnięcie ręki (co przy kilkutysięcznych zgromadzeniach jest niezwykle męczące), nigdzie nie może swobodnie się przemieścić, wszędzie jest wożony. Zaczyna brakować mu spacerów i przejażdżek - wolności, by przebierać nogami w spokoju, samemu tyczyć trasę i chodząc, planować kolejne posunięcia.

Boston to jednak dopiero przedsmak amerykańskiej przygody. Kiedy docierają do Nowego Jorku, zaczyna się wielka celebracja Dickensa, na którą ten nie jest przygotowany. Bal z okazji przybycia angielskiego pisarza wydany jest na 3 tys. osób. Na stołach podają 50 tys. ostryg, 10 tys. kanapek, 300 kwart lodów... Wszystko jest wielkie, zrobione z rozmachem, w skali dotychczas mu nieznanej. Po balu przychodzi czas na New York Dickens Dinner, na którym ciepło o pisarzu mówi sam Washington Irving. Dickens jest wniebowzięty, oszołomiony. Widząc, jak wielką cieszy się popularnością, postanawia zawalczyć o swoje prawa autorskie i amerykańskie tantiemy. To jednak nie podoba się tamtejszej prasie. Dickensa oskarżają o chciwość, pisarzowi trudno znaleźć osobę, która poparłaby jego krucjatę. Autor Dawida Cooperfielda jest rozczarowany, ale nie przestanie dochodzić własnych praw. O tantiemy będzie upominał się jeszcze podczas kolejnej wizyty w Ameryce, ale bezskutecznie. Kwestia praw autorskich i wynagrodzeń z ich tytułu zostanie uporządkowana za Oceanem dopiero w 1891 roku, ponad dwadzieścia lat po śmierci pisarza.

Podróż na południe Ameryki jest już mniej przyjemna. Dickens sprzeciwia się niewolnictwu, nie chce zwiedzać wielkich folwarków, dlatego skraca trasę i wraca do Bostonu. Amerykańska wyprawa jest szczególna z kilku powodów. Po raz pierwszy Dickensa nie gonią terminy. Nie musi pisać miejskich obrazków ani kolejnych odcinków powieści. Jest wolny. Wolna jest też jego żona, wolna od kolejnej ciąży. Dickensowie do tej pory niemalże co roku doczekują się nowego potomka: Charlie rodzi się w 1837 roku, Mamie następnej wiosny, kolejnej jesieni - Kate, a dwa lata później Walter. Dickens chciał mieć tylko trójkę dzieci, a spłodził ponad trzy razy tyle. Szybko powiększająca się rodzina, zwłaszcza synowie zaczną go drażnić, ale to potem. Póki co w Ameryce nie musi się o nic martwić. Czwórka dzieci została w starej Anglii z opiekunkami, a Catherine nie jest znowu przy nadziei. Ich piąte dziecko - Francis - przyjdzie na świat dopiero w 1844 roku.

Dickens nie musiał pisać podczas podróży, ale prowadził notatki i bogatą korespondencję. Po powrocie z Ameryki opublikował swoje wrażenia z wyprawy. W Zarysach Ameryki odmalował korupcję tamtejszej prasy, niewolnictwo, amerykańską obsesję na punkcie dorabiania się, hipokryzję polityków. Książka kosztowała go przyjaźń z Irvingiem, a A. E. Poe nazwał ją "jedną z najbardziej samobójczych publikacji, celowo opublikowanych przez autora o znakomitej reputacji." Dickens niewiele sobie z tego robił. Podobne notki z podróży popełni później po powrocie z Włoch, a krytycy w kraju nie zostawią na nich suchej nitki.


Ciąg dalszy nastąpi.

 

***

Przy pisaniu tekstu korzystałam z następujących źródeł:
Claire Tomalin Charles Dickens, wyd. Viking 2011
Ruth Richardson Dickens and the Workhouse, wyd. OUP 2012
Wystawa Dickens and his World¸ Bodleian Library, Oksford, 2 czerwca – 28 października 2012

sobota, 25 października 2014

Tradycyjnie jak co roku zapraszam do Dwutygodnika na recenzję książki, która zgarnęła Bookera.Tym razem to powieść australijska, która jeżeli zawierzyć wyznaniom jednego z tegorocznych jurorów, szła "łeb w łeb" z brytyjskim faworytem - "How to Be Both" Ali Smith. Ciemna, osobista i jednocześnie bardzo literacka "The Narrow Road to the Deep North" Richarda Flanagana ostatecznie przekonała całe gremium. Książka jest świetna i do teraz fragmentami mnie straszy. Serdecznie polecam, szczegóły w recenzji tutaj. Jeżeli polscy wydawcy nie spuszczą tempa, to za niecały rok będzie też dostępna po polsku.

 

Recenzja The Narrow Road to the Deep North Richarda Flanagana

wtorek, 14 października 2014

Richard Flanagan, australijski pisarz, dziennikarz i scenarzysta zdobył tegoroczną nagrodę Bookera za książkę "The Narrow Road to the Deep North", której tytuł pochodzi z haiku Matsuo Bashō. Powieść opowiada historię miłości i historię wojenną, która po części jest też historią rodzinną. Ojciec Flanagana pracował jako więzień wojenny w Birmie przy budowie kolei, która zwana też była 'koleją śmierci'. Przeżył wojnę, nie dożył jednak chwili, by przeczytać powieść syna, opowiadającą o jego doświadczeniach z 1943 roku. Ojciec Flanagana zmarł w dniu, kiedy Richard skończył pisanie.

Tutaj można zobaczyć ciekawy wywiad z autorem o "The Narrow Road to the Deep North".

Richard Flanagan, zwycięzca Man Booker Prize 2014

Richard Flanagan, tegoroczny zwycięzca nagrody Bookera

Richard Flanagan, zwycięzca Man Booker Prize 2014

"The Narrow Road to the Deep North"

W tym roku kibicowałam Ali Smith. Cóż, nie udało się i tym razem. Do tego spóźniłam się na oglądanie gali wręczenia nagrody, więc nie udało mi się uchwycić zdziwienia i zachwytu na twarzy zwycięzcy, co jest najfajniejszym momentem w całej ceremonii. Żałuję, że nie mogę tego Wam pokazać i z tym uczuciem niespełnienia kończę dzisiejszą mini relację. Dobrej nocy!

Zakładki:
Autorka
80 dni dookoła świata
Art art art
Ciekawe kadry
Kolorowe jarmarki
Literackie
Media
Na muzycznej fali
Organizacje
Pogranicza
Raj utracony
Wyzwania czytelnicze
Zyg-zag
Tagi
Pomóż Beli, podaruj jej 1% podatku!
KRS: 0000037904, konto: 17277 Isabel Ready



Najlepsze księgarnie w Polsce

Najlepsze księgarnie świata

Archipelag
dobrej literatury

Debiut w Wyborczej
Zjednoczone Królestwo Książek

© copyright

Jeżeli chcesz coś ode mnie z bloga pożyczyć, proszę skontaktuj się ze mną.

Blogowisko.org blogi

Statystyki od 26 grudnia 2010
statystyka
tylko dla maga-mara szablon wykonała kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...