Jest listopad 2009 r. Chinua Achebe, jeden z najbardziej znanych nigeryjskich pisarzy, pojawia siê w auli Brown University w USA. Przyzwyczajona do europejskich spotkañ z pisarzami, które s± zwykle nieformaln± rozmow± z twórc± o jego inspiracjach i przywi±zaniu do pewnych tematów, z zaskoczeniem wys³uchujê 45-minutowej oracji na temat pisarza, wyg³aszanej po kolei przez wszystkich mo¿liwych pracowników wydzia³u Africana Studies. Ka¿dy wspomina jednak tylko jedn± powie¶æ Achebe - "Things Fall Apart" z 1958 roku (po polsku wydan± w 1989 jako "¦wiat siê rozpada"), pomimo tego ¿e pisarz ma ich na koncie ju¿ piêæ, nie licz±c zbiorów opowiadañ i ksi±¿ek dla dzieci. Kiedy wreszcie do g³osu chodzi Achebe w rozmowie z szefow± wydzia³u, dyskusja nie rozwija siê mocno ponad wymianê: komplementów z jej strony i z³o¶liwo¶ci ze strony pisarza. Achebe nie chcia³ rozmawiaæ. By³ najbardziej niedostêpnym, zgry¼liwym i zamkniêtym na dialog pisarzem, którego widzia³am na publicznym spotkaniu.
Jest zatem styczeñ 2010 r. Przewrotnie siêgam po inn± ni¿ "Things fall apart" ksi±¿kê Achebe - "Arrow of God" (wydana, co ciekawe ju¿ w 1966 roku po polsku jako "Bo¿a strza³a"). My¶lê, ¿e chyba dalej i bardziej radykalnie nie mo¿na siê przenie¶æ ni¿ w³a¶nie z mojego domu w uporz±dkowanej i ¶wieckiej Wielkiej Brytanii do ¶wiata plemiennej Nigerii, podgryzanego przez brytyjskich kolonizatorów. Podró¿ kulturalnie tak skrajna, dziêki ciekawie i dobrze zbudowanej historii okaza³a siê niebywale zajmuj±ca.
"Arrow of God" opowiada historiê duchowego przywódcy Ezeulu, którego pozycja w wiosce Umuaro zaczyna znacz±co s³abn±æ. Kap³an ma, tak zreszt± jak i inni mê¿czy¼ni kilka ¿on i spor± gromadkê dzieci, w tym czterech dorastaj±cych synów. Wszyscy mieszkaj± obok siebie w obi, uprawiaj± yam, czyli co¶ zbli¿onego do s³odkiego ziemniaka, sk³adaj± ofiary, g³ównie z kogutów bogowi Ulu. Ezeulu wypatruje pe³ni ksiê¿yca, po której rytualnie poch³ania jedno yam, by w ten sposób po zjedzeniu ca³ej dwunastki bulw zwo³aæ czas ¿niw.
W realistycznej konwencji Achebe pokazuje nie tylko codzienne ¿ycie spo³eczno¶ci, ale i ca³e bogactwo tradycji, któremu mieszkañcy Umuaro, bynajmniej pocz±tkowo zostaj± wierni. To, co dla mnie by³o najwiêkszym odkryciem, to folklor miejsca oddany w jêzyku. Achebe, który ¶wiadomie wybra³ pisanie po angielsku, musia³ do¶æ mocno siê nagimnastykowaæ, ¿eby oddaæ charakter plemiennej mowy w "jêzyku kolonizatorów", jak go okre¶la. Mieszkañcy Umuaro maj± co najmniej jedno przys³owie na ka¿d± mo¿liw± sytuacjê. Przyszli¶my nie pe³ni m±dro¶ci, ale g³upoty, poniewa¿ cz³owiek nie przychodzi do swojego te¶cia z m±dro¶ci± - wyja¶nia jeden z krewnych Ezeulu, kiedy pyta go o to, dlaczego syn kap³ana wyniós³ si³± z wioski mê¿czynê, który znany by³ z bicia swojej ¿ony. To, czego nie mo¿emy zrozumieæ to to, dlaczego mê¿czyzna z penisem miêdzy nogami zosta³ zabrany z jego domu i z jego wioski - dodaje obrazowo (str. 12).
Ta ksi±¿ka ma si³ê. Jest ni± zarówno przejmuj±ca historia Ezeulu, który chc±c ukaraæ swój lud, przynosi sobie katastrofê, jak i skomplikowany portret Nigerii z pocz±tku minionego wieku, rozdartej miêdzy plemiennymi rytua³ami a chrze¶cijañstwem kolonizatorów. Ta ksi±¿ka razi te¿ polityczn± strza³±. Bia³y cz³owiek, rozszerzaj±cy swoje wp³ywy w okolicy ma blade pojêcie o Afryce. Achebe sarkastycznie w my¶lach Kapitana Winterbottoma cytuje s³owa wys³anników Brytyjskego Imperium postrzegaj±cych Afrykê jako rdzeñ ludzkiego barbarzyñstwa: Europejczykom o p³omiennych oczach trudno by³o poj±æ elementarne okrucieñstwo w psychice rdzennej ludno¶ci. (str. 58). Brytyjczycy Achebe s±, jak wyrazi³ siê pisarz, celowo uproszczonymi postaciami. Moim zdaniem to szkoda, bo o ile w latach 60-tych tego typu zabiegi by³y ³atwe do odczytania a debata o koloniali¼mie a pó¼niej o postkolonizalizmie niezwykle aktualna, tak teraz powie¶æ na tej z³o¶liwo¶ci mo¿e tylko straciæ.

***
Chinua Achebe "Arrow of God"
wyd. drugie, poprawione
Heinemann, Edinburg 1986
(po polsku ksi±¿ka ukaza³a siê pod tytu³em "Bo¿a strza³a")